Defetyk Defetyk
374
BLOG

Sąd nad Rzeczpospolitą

Defetyk Defetyk Polityka Obserwuj notkę 0

Nie wiem, czy posiadanie wszystkich mediów masowego rażenia jest koniecznym elementem sprawowania władzy. Różni ludzie wypowiadają na ten temat sprzeczne opinie i powołuję się przy tym na przekonujące przykłady zarówno rodzime, jak i obcego pochodzenia. Owszem, wydaje mi się, że logicznie rzecz biorąc poparcie wielkich mediów w sprawowaniu władzy raczej nie przeszkadza. Jest to jednak wyłącznie opinia anonimowego obserwatora ukrytego w tłumie szaraków, nieskończenie przecież mniej ważna, niż opinia partii rządzącej. Ta bowiem wpływa na kształt naszego życia publicznego.

Partia rządząca deklaruje wszem i wobec, że ależ skąd, że ważne jest aby media były niezależne i jak najbardziej apolityczne, wyczulone co najwyżej na opinie twórców i środowisk naukowych, w żadnym natomiast razie nie podlegające dyspozycjom ośrodków partyjnych. Czasem owszem wymsknie się jednemu, czy drugiemu jej przedstawicielowi jakaś uwaga o tym, że mają telewizje prywatne albo, że niezależne dziennikarstwo polega na obnażaniu sekciarstwa Rydzyka i Kaczyńskiego, ale są to raczej rzadkie wyjątki. Takie malutkie rysy na monolicie spójnych deklaracji.
 
Ja jednak tak już mam, że w takie deklaracje polityków nie wierzę i to – wybaczcie Państwo – bez względu na to, który z nich je głosi. I dlatego już od momentu awantury wawelskiej, kiedy to stało się jasne, że żadnego pojednania nie będzie, tylko jeszcze większa niż wcześniej zadyma, bo też stawka wzrosła niewyobrażalnie, czekałem spokojnie na operację odpolitycznienia mediów w wykonaniu tych, którzy wzięli wszystko.  I o ile sposób wykonania tej operacji w mediach publicznych był dość łatwy do przewidzenia, to zastanawiałem się mocno, jakie metody zostaną użyte w odniesieniu do „Wprost” i „Rzeczpospolitej”.
 
„Wprost” padł dość łatwo. Po prostu właściciel zmienił zdanie. Może uwzględnił przy tym wskaźniki ekonomiczne, a może potrzebował atmosfery przychylności przy jakiś innych interesach albo zadziałały jakieś jeszcze inne czynniki. Tego nie wiem. Wiem wszakże, bo słyszałem na własne uszy, że „Wprost” pod nowym kierownictwem stał się obiektem kultu lemingów każdej płci i wieku.
 
Zdziwiła mnie natomiast strategia zastosowana wobec „Rzeczpospolitej”. Pozew o rozwiązanie spółki? Wstępnie pomysł nie wydaje się głupi, skoro umowa spółki zakłada, że w razie rozwiązania spółki tytuł wraca pod skrzydła Skarbu Państwa. Jednak, żeby rozwiązać spółkę, trzeba mieć ważne powody i udowodnić je w sądzie, a to nie zawsze jest łatwe, nawet jeżeli większość sędziów sprzyja jedynie słusznej opcji. Poza tym proces trwa trochę, a gazeta w tym czasie może się jeszcze bardziej zradykalizować. Może więc inne miękkie środki nie zadziałały, a być może to jest część jakieś większej strategii. W końcu każdy rozsądny biznesmen potraktuje ryzyko utraty flagowego tytułu, nawet jeżeli tyko kilkuprocentowe, jako istotne ryzyko biznesowe. Podrapie się po głowie, stwierdzi, że gazeta jest mocna dzięki działowi ekonomicznemu i prawnemu i że zmiana kierunku działu krajowego tego nie zmieni, a może nawet pomoże. No i pójdzie na ugodę, bo po w końcu co komu uzależnienia losów biznesu od niepewnych orzeczeń sądowych, skoro można rzecz załatwić z korzyścią dla wszystkich inaczej.

 

Tak czy inaczej, szykuje nam się powtórka z ery przedrywinowej. Poglądy antyestabliszmentowe, nawet jeżeli pojawią się w głównych mediach od czasu do czasu, to wyłącznie jako obiekt szyderstwa i drwiny. A mi – w nawiązaniu do wczorajszego wpisu – pozostaje tylko skonstatować, że demokracja w naszym kraju będzie dzięki temu jeszcze bardziej demokratyczna.

Defetyk
O mnie Defetyk

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Polityka