Defetyk Defetyk
272
BLOG

Rzetelność w rozumie

Defetyk Defetyk Polityka Obserwuj notkę 4

W końcu, pod długich obserwacjach i przemyśleniach doszedłem do tego co uwiera mnie najbardziej w tzw. debacie publicznej. Kiedyś myślałem, że jest to stronniczość. Ale zawsze towarzyszyło mi przy tym poczucie, że przecież każdy ma prawo mieć poglądy i działałby pewnie wbrew własnej naturze, gdyby oceniał rzeczywistość w oderwaniu od tych poglądów. Stronniczość jest więc czymś naturalnym i sama w sobie to nie ona mi jednak przeszkadza. Dużo gorszy jest brak rzetelności.

Zostaliśmy wyposażeni w rozum. Jasne, że nierównomiernie. Jedni mają go więcej, inni mniej, niektórzy prawie wcale. Większość uczestników debaty publicznej ma go sporo. Oczywiście są wyjątki. Jest na przykład kilku publicystów, których trudno podejrzewać o posiadanie nadmiernych ilości rozumu, skoro niezależnie od sytuacji zawsze mówią i piszą to samo.  Są też te wszystkie (najczęściej) panienki, które biegają po sejmie z mikrofonami, a później raczą nas z głośników swoimi porażającymi swoją głębią komentarzami. Jednak to wszystko wyjątki. Poza nimi zarówno liczący się publicyści, jak i czołowi politycy dysponują rozumem w dużych ilościach.
 
Rozum to fajne narzędzie do opisywania i analizowania świata. Sprawdza się prawie zawsze. Jest też niezwykle przydatny do toczenia sporów  i rozwiązywania problemów. Wszakże pod warunkiem, że używa się go rzetelnie. Oznacza to na przykład, że odnosząc się do wypowiedzi innego uczestnika debaty polemizujemy z jej rzeczywistą treścią, a nie z tym co chcielibyśmy od niego usłyszeć. Rzetelność oznacza również formułowanie wypowiedzi mieszczących się w granicach logiki. Kiedy słyszę na przykład z głośnika, że ktoś „zakwestionował legalności wyboru prezydenta odmawiając podania mu ręki”, to nie wiem, czy mam śmiać się, czy płakać. No bo ja wcale nie wykluczam, że kwestionuje. Może i tak. Ale na miłość boską odmowa podania dłoni może być co najwyżej tego oznaką, tak jak może być oznaką setki innych rzeczy. Na pewno nie jest to zaś forma kwestionowania wyboru. I jeżeli takie zdanie pada na samym początku długiej wypowiedzi, to wiem, że nie ma sensu tej wypowiedzi słuchać i analizować. No bo skoro ktoś funduje wypowiedź na bzdurze, to na wyższych jej piętrach ta bzdura może się wyłącznie potęgować i zatruwać wszystkie inne myśli, choćby nawet w istocie słuszne. Inna sprawa, że tym przykładem ułatwiłem sobie trochę zadanie, bo akurat ta kwestia padła z ust osoby, której o szczególne pokłady rozumu nie podejrzewam.

 

Jeżeli rozumu używamy nierzetelnie, to ani nie opiszemy rzeczywistości, ani jej nie przeanalizujemy, ani co najważniejsze nie rozwiążemy żadnych problemów. Taka nierzetelnie skonstruowana wypowiedź nie jest jednak zupełnie pozbawiona wartości. Można oddziaływać nią na emocje i w ten sposób nawet wygrać wybory. Poza tym jest to narzędzie łatwiejsze w użyciu niż rzetelna debata. Ta bowiem wymaga wysiłku. Jeżeli więc słyszymy na przykład polityka, który ocenia innego przez pryzmat przypisywanych mu słów, których jednak oceniany wcale nie wypowiedział, to powinniśmy się mieć na baczności. Taki polityk może bowiem wygrać wybory, ale na pewno nie rozwiąże żadnego problemu. Brak mu bowiem niezbędnego w tym celu narzędzia – rzetelności w używaniu rozumu.

Defetyk
O mnie Defetyk

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (4)

Inne tematy w dziale Polityka