Defetyk Defetyk
160
BLOG

Przełomy

Defetyk Defetyk Polityka Obserwuj notkę 0

W ostatnim czasie zrezygnowałem z nadawania i przestawiłem się całkowicie na odbiór. Robi się bowiem coraz ciekawiej, a ja uparcie usiłuję coś z tego zrozumieć. Jednak jak zwykle z dość mizernymi efektami. 

Weźmy na przykład najnowsze zwroty akcji w sprawie smoleńskiej. W mediach zaroiło się nagle od facetów, którzy napisali książki o przyczynach katastrofy, a że z tych książek dowiedzieli się ze szczegółami co i jak, dzielą się teraz tą prawdą z nami za pośrednictwem najwybitniejszych dziennikarek. Ich wizja jest bardzo przekonująca. Jest tam polski przyrodzony bałagan, nieodpowiedzialny generał obsadzony w roli czarnego charakteru, niedouczeni piloci popełniający seryjnie popełniający błędy i Rosjanie przerażeni perspektywą kolejnej dyplomatycznej awantury. I ja nawet tę wizję chętnie bym uznał za swoją, tyle tylko że brakuje mi odpowiedzi na kilka dręczących mnie pytań. W sumie nic wielkiego. Na przykład co to za strzały słychać na filmie 1,24, jak można lecąc kilkaset metrów nad ziemią zerwać linię energetyczną, dlaczego niszczono wrak zamiast poddać go badaniom, czemu podawano błędną informację o czasie katastrofy i kilka innych podobnych kwestii. Na tyle błahych, że nasze najwybitniejsze dziennikarki nie uznały za stosowne wspomnieć o nich w swoich wywiadach.
 
Podobne treści zawierać musi tajny póki co raport MAK, bo nagle powstało wokół niego dziwne zamieszanie. Pan prezydent uznał go w prawdzie za słuszny nawet bez czytania, wyrażając jedynie zdziwienie, że o co ten cały hałas, skoro już od dawna wszystko jest jasne i przesądzone. Premier wszakże nagle zapomniał o swoim zaufaniu do Rosjan i wspomina coś o umiędzynarodowieniu sprawy. Odezwał się na to chór szyderców, że ma czego chciał, bo naiwnym byłoby oczekiwać czegoś oddając naszym najnowszym przyjaciołom w całości wyjaśnianie sprawy. Ja jednak myślę, że wolta premiera musi mieć jakieś głębsze podłoże. Może na przykład z sondaży wyszło, że Platforma straci parę punktów, jeżeli rząd klepnie zbyt tendencyjny raport, a przecież w roku wyborczym czegoś takiego zlekceważyć nie sposób. A może mamy do czynienia z kolejną w tej sprawie polsko-rosyjską gierką w celu podbudowania wizerunku Tuska i przy okazji wiarygodności raportu. No bo przecież kto śmiałby kwestionować ustalenia raportu, w którym Rosjanie na skutek twardej interwencji naszego premiera wezmą na siebie część winy. Najwyżej jakaś grupka zidiociałych oszołomów, których spokojnie można zignorować.
 
A na dodatek wieść gminna niesie, że popełniliśmy jakieś formalne błędy wysyłając uwagi do raportu MAK. Coś mi mówi, że Rosjanie nie przepuszczą takiej okazji, żeby nasze uwagi odpowiednio potraktować.
 
Albo inna sprawa. Niby to jesteśmy tygrysem i zieloną wyspą, a nasz liberalny rząd nie dość, że podnosi podatki i rezygnuje z budowy dróg, to jeszcze demontuje jedyną prawdziwie liberalną reformę, jaką kiedykolwiek wprowadzili ludzie z nim związani (bo trudno za taką uznać tzw. program powszechnej prywatyzacji, nota bene jeszcze bardziej bezczelny skok na kasę niż OFE). Trudno się w tym połapać.
 

A do tego wszystkiego, jak zwykle o tej porze roku, również bardziej ogólne refleksje człowieka dopadają. Pomyśleć tylko, że jeszcze rok temu pisałem tutaj dramatyczne teksty o świńskiej grypie i aferze hazardowej. Z dzisiejszej perspektywy to przecież była istna sielanka. Aż strach pomyśleć, o czym przyjdzie pisać za rok.

Defetyk
O mnie Defetyk

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Polityka