Wczoraj mieliśmy okazję zobaczyć na własne oczy zjawisko, które co jakiś czas powtarza się w naszych najnowszych dziejach. Rosjanie po raz kolejny skutecznie dorobili nam gębę.
W podobny sposób Katarzyna II przekonała Zachód w XVIII w., że zżera nas nietolerancja religijna wykorzystując w tym celu tzw. tumult toruński. Zachód nie oburzył się w konsekwencji zbytnio, gdy oświecona (i niezwykle tolerancyjna) Katarzyna zaopiekowała się sporą częścią polskiego terytorium i ludności.
Pogromu kieleckiego Rosjanie użyli do zrobienia z nas czołowych antysemitów, co to muszą być trzymani pod butem, żeby za bardzo nie brykali. Znany ze swej miłości do Żydów Stalin zyskał w ten sposób propagandową zasłonę nad rozprawą z siłami opozycyjnymi wobec komuny.
A wczoraj? Wczoraj w świat poszedł komunikat, że jesteśmy bandą pijanych dzikusów, która nie potrafi wyszkolić pilotów i za nic ma obowiązujące w cywilizowanym świecie procedury. I nie wypomnieli nam tego na przykład Niemcy, lecz niezwykle ucywilizowani Rosjanie. Nasi starsi bracia z większego kraju.
Ten przekaz się już utrwalił, podobnie jak dwa poprzednie. Raport MAK zakończył sprawę, a my możemy sobie napisać choćby 20 następnych raportów: rzetelnych, kompetentnych i znakomicie udokumentowanych, a i tak niczego już w odbiorze sprawy na Zachodzie nie zmienimy. I nie możemy już raczej liczyć na umiędzynarodowienie sprawy. W końcu raport MAK powstał według procedury, na którą się zgodziliśmy i przy naszym czynnym udziale, więc rozsądne będzie pytanie, czemu się nagle czepiamy. Musielibyśmy mieć jakieś naprawdę solidne i dobrze udokumentowane powody. A co my możemy takiego mieć, skoro nawet nie potrafimy zadbać, żeby nasze uwagi raportu ukazały się na stronie MAK w jakimś zrozumiałym na Zachodzie języku?
I otwarte pozostaje tylko pytanie, w jaki sposób taka świetna propagandowa zasłona zostanie tym razem wykorzystana?


Komentarze
Pokaż komentarze (4)