Defetyk Defetyk
764
BLOG

Blame center

Defetyk Defetyk Polityka Obserwuj notkę 11

Dawno temu, gdy jeszcze pracowałem w albo dla wielkich międzynarodowych korporacji, przyswoiłem sobie pojęcie „blame center”. Otóż, gdy w takiej organizacji coś pójdzie nie tak, wszyscy zaangażowani w dany problem pracownicy natychmiast zaczynają przeszukiwać swoje segregatory i skrzynki mailowe w poszukiwaniu dowodów swojej niewinności. Wyciągają maile, z których wynika, że wprawdzie coś proponują albo akceptują, ale sugerują jednocześnie zaopiniowanie przez dział X lub konsultanta Y, bo jakiś tam aspekt nie leży w zakresie ich kompetencji (tworzenie i archiwizowanie takiej korespondencji to umiejętność kluczowa dla każdego pracownika wielkiej korporacji). Proces ten nieuchronnie prowadziłby do obciążenia winą za niepowodzenie tego, który się nie potrafił się wystarczająco zabezpieczyć, gdyby nie był zaburzony przez naturalne w każdej organizacji układy oraz formalne i nieformalne ośrodki władzy. Zaburzenia takie powodują, że „ośrodek winy” najczęściej lokalizowany jest w sposób dość przypadkowy i bywa, że sprzeczny ze zdrowym rozsądkiem. Często winą obciążana jest współpracująca organizacjach zewnętrznych (np. kancelaria prawnicza), która wprawdzie również ma dowody swojej niewinności, ale wewnątrz korporacji dowody te są ignorowane. Znalezienie winnego kończy bowiem opisane powyżej gwałtowne procesy i organizacja wraca do swego zwykłego, spokojnego stanu, w wyniku czego można się w końcu zabrać się za rozwiązywanie problemu.

Nieco inaczej wygląda kwestia „ośrodka winy” w naszej organizacji państwowej. Tutaj, co najmniej od 2005 r. jest on najczęściej zlokalizowany w jednym konkretnym środowisku, przy czym wskazanie tego środowiska jako przyczyny niepowodzeń najczęściej następuje na zasadzie odruchu.[*] Wiemy na przykład, że do 10 kwietnia 2010 r. „blame center” zlokalizowany był w pałacu prezydenckim. Winą za wydarzenia 10 kwietnia 2010 r. również niemal natychmiast obciążono prezydenta i jego współpracowników. Poza tym atmosfera stworzona przez PiS była przyczyną mordu łódzkiego. Takie przykłady można mnożyć w nieskończoność, rzecz jest jednak chyba na tyle oczywista, że dalszej egzemplifikacji nie wymaga.
 
O odruchowym charakterze lokalizowania ośrodka winy świadczy zaobserwowane ostatnio zachowanie jednej z tub mainstreamu. Pani ta, po legnięciu w gruzach rządowej strategii w sprawie wyjaśniania przyczyn katastrofy (i zanim premier objawił nową obowiązującą narrację, zgodnie z którą wszystko jest przecież tak, jak miało być) stwierdziła, że winę za to ponosi Jarosław Kaczyński, bo 10 kwietnia na lotnisku w Smoleńsku siedział z ponurą miną w autobusie, zamiast pójść po kondolencje do Tuska i Putina.
 
Nie wiem, jak to wygląda w środowisku pani redaktor, ale ilekroć miałem przykry obowiązek składania kondolencji, to raczej ja udawałem się do ich adresata, niż wysyłałem po niego umyślnych z prośbą, żeby się do mnie pofatygował. Gdyby jednak tak się kiedyś nieszczęśliwie trafiło, że miałbym przyjąć wyrazy współczucia od pani Olejnik, to oczywiście będę pamiętał żeby do niej podejść.
 

* Zdarza się czasem, że obciążenie akurat tego środowiska jest wyjątkowo jaskrawo sprzeczne ze zdrowym rozsądkiem. Wówczas orzeka się, że winę ponosi „cała klasa polityczna” (vide: afera hazardowa) lub „wszystkie dotychczasowe rządy” (vide: problemy z ustaleniem kolejowego rozkładu jazdy).

Defetyk
O mnie Defetyk

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (11)

Inne tematy w dziale Polityka