Oglądam w telewizji eurodeputowanego Kamińskigo i myślę sobie, że mediokracja jest fascynująca. Na przykład nie można w niej się różnić nieznacznie, subtelnym rozłożeniem akcentów, czy odmiennym naświetleniem problemu. Dziś takie działanie to najlepszy sposób na zafundowanie sobie spektakularnej klęski. W mediokracji – gdy się od kogoś oddzielisz – musisz pójść po bandzie. Zarzucić mu najgorsze intencje, krzyczeć, że czarne, gdy ten mówi, że białe i – gdy przypadkiem oddzieliłeś się od kogoś, kto nie jest pupilkiem mediów – kopać go, wyzywać i walić na odlew. I … I błagać, żeby ci odpowiedział.
Towarzystwo chyba zaczyna poniewczasie orientować się w sytuacji. Reagują na to rozpaczliwie. Niektórzy uciekają z kodami do stron www pod pachą, inni rozpaczliwie walą ze wszystkich dział w Kaczora albo ścigają się z Palikotem na antymoleńskie stowarzyszenia. Patrzę więc na tego Kamińskiego w konkurującego ze sił wszystkich z Niesiołowskim. Patrzę i prawie mi go szkoda. Widzę przecież to błagalne spojrzenie. Zaraz, zaraz, co ono oznacza? Chyba coś jakby: „Jarosławie, odpowiedz coś w końcu! Błagam, skrytykuj choć raz! Przecież my bez tego zginiemy!!!”


Komentarze
Pokaż komentarze (1)