- Igor?
- Tak Donek?
- Był u mnie Wincent z jakimś asystentem. Mówili coś o Obamie, Merkel, Grecji i deficytach. Generalnie chodziło o to, że mogą być kłopoty i, że potrzebna jest jakaś polityka.
- Coś tam słyszałem.
- No to weź popytaj Wincenta, o co dokładnie idzie, i zrób sondaż, jaka ma być ta polityka, bo wybory idą i coś musimy ludziom powiedzieć. Na raporcie i Klichu już długo nie pociągniemy.
- Dobra lecę.
- Poczekaj Igor! Miałeś dać mi znać, co wymyśliłeś na temat tych symulatorów. To nie będzie za dobrze wyglądać, jak się dogrzebią, że się nie szkolili na symulatorach, bo nam z badań wyszło, że najpierw robimy oszczędności, a zwiększenie deficytu to dopiero po eurowyborach. No i co?
- Czekaj Donek. Co się tak denerwujesz? Jutro będą wyniki sondażu i będziemy mieli odpowiedź. Strasznie dużo tej roboty ostatnio! Dopiero co skończyłem przekonywać dziennikarzy, że Kaczor jest polskim Breivikiem, a z nimi nie jest tak łatwo. Nie wystarczy wysłać esemesa, jak do tych twoich posłów. Waldka, Wojtka i Tomka nikt już poważnie nie traktuje, a z tą resztą, to ty nawet nie wiesz, ile ja się muszę nażłopać wódy.
- Dobra, dobra. Nie narzekaj! Po wyborach sobie odpoczniemy.


Komentarze
Pokaż komentarze