My, młodzi ludzie często popełniamy zasadniczy błąd nie stawiając sobie celów, do realizacji których dążymy. Oczywiście, powinny być one realne do wykonania, jednak z każdym kolejnym osiągnięciem poprzeczka automatycznie pójdzie w górę, co da progres dla nas samych. Na pewno też możemy dzięki temu być szczęśliwsi, bo to, o czym marzyliśmy, dzięki naszym staraniom może się spełnić - a to daje wiele satysfakcji.
Doszedłem do tego, kiedy w moim życiu nadszedł okres pewnego marazmu i moment, w którym zadałem sobie pytanie, które zadaje sobie każdy młody człowiek: Co dalej z życiem?
Postanowiłem, że zmienię tryb studiowania z dziennych na zaoczne i pojawię się na rynku pracy. Wiem, że wiąże się z tym wiele problemów, jednak czy nasze życie nie składa się z rozwiązywania ich? Nie oczekuję setek ofert, uśmiechniętych prezesów proszących, abym dołączył do ich zespołu, czy worka z pieniędzmi. Chcę spróbować, bo czuję ogromny niedosyt na studiach dziennych, głównie poprzez - o czym pisałem w jednej z notatek - realizowaną bez polotu ofertę Uniwersytetu. Nie lubię imprez i szeroko pojętego "życia studenckiego", więc tak naprawdę nic mnie tu nie trzyma.
Zastanawiała mnie także różnica studiów dziennych z zaocznymi. Studia zaoczne oczywiście mają "okrojony" program nauczania, jednak - po doświadczeniach z zajęć, w których uczestniczyłem - wiedzy praktycznej nie ma z nich żadnej, a informacje na ten temat można bez problemu w razie potrzeby uzyskać z literatury czy Internetu.
Chciałbym najbliższy rok poświęcić na stabilizację mojej sytuacji, zapoznanie się z rynkiem pracy i spróbowania swoich sił.
Uważam, że drogą konkretnych i realnych celów można osiągnąć realizację swoich marzeń, co prowadzi do ogromnego poczucia satysfakcji.



Komentarze
Pokaż komentarze