Kampania wyborcza wkroczyła na ścieżkę wojenną. Od dawna już sączy się w nasze głowy dwubiegunowy obraz sceny politycznej w Polsce.
Z jednej strony mamy obóz prawdziwych i jedynych patriotów widzących wkoło upadek Polski, a z drugiej zespół uśmiechniętych, otwartych optymistów.
Mimo, że to obserwowałem od dłuższego czasu miałem nadzieję, że nie przekroczy to granic surrealizmu. Cóż nam oświadczył Donald Tusk. Przekaz poszedł jasny i przerażający. Jeśli nie wygra PO to z Polski pozostaną zgliszcza. Wszystkie inwestycje zostaną zaaresztowane. Jednym słowem smród, głód i ubóstwo. I do tego biegające po ulicach szwadrony służb specjalnych polujących na ludzi myślących inaczej niż PiS.
Druga strona jest równie subtelna. Anna Fotyga mówiąca o całkowitej poddańczości wobec Rosji polskich władz działa również w sposób, który próbuje nam wmówić, że jest tylko jeden wybór. Chcesz być wolnym nie możesz głosować inaczej niż na PiS.
To jest retoryka wojenna odwołująca najniższych instynktów. Nie potrzeba już programów, planów działań, a nawet głównego kierunku rozwoju w jakim chce się podążać.
Te dwie główne partie maja poparcie łącznie 20 – 30 % Polaków ( po zliczeniu łącznego poparcia tych partii i planowanej frekwencji tak się to kształtuje ), czy to oznacza, że maja prawo do uprawiania takiej pseudopolityki i wciągania w to większości Polaków, którzy nie wymalowali twarzy w partyjne barwy i nie okopali się w transzejach z przekonaniem o dziejowej misji, jaką ma do wykonania ich jedyna słuszna partia.
Do diabła co ta za wybór miedzy dżumą, a cholerą ? A tak można to interpretować.
Wybiorę PO – zgodzę się na utratę państwowości.
Wybiorę PiS – zgodzę się na cofnięcie cywilizacyjne gdzieś do początku XX wieku.
Ta metoda przynosi efekt, który jest szkodliwy. Polacy w znacznej części sa zmęczeni tym jadem sączącym się z okienka telewizora. Jeżeli już idą na wybory to dokonują wyboru negatywnego. Głosują na jednych w sprzeciwie wobec drugich. I dokonują tego wyboru nie pod wpływem przekonania do programu danej partii, a pod wpływem emocji, które jak wiadomo są złym doradcą.
I jeszcze dwa fakty. Apatia społeczna. Około 30 % ludzi nie wie na kogo głosować i mimo, że deklarują chęć wzięcia udziału w wyborach to myślę, że frekwencja będzie niska.
Druga rzecz. Państwo politycy, czy nie macie już dosyć tak złego zdania o Was ? Już chyba nikt nie mówi o polityce jak misji. Tych kilkunastu polityków wartych uznania jest sekowana przez partyjnych wodzów, by nie zagrozili ich pozycji.
Myślę, że gdyby nie powstanie PJN i ja zostałbym w domu. Nie lubię być rozgrywany w tak brutalny i głupi sposób. Jak większość moich rodaków mam własne zdanie i nie trafia do mnie ta płytka argumentacja Platformy i PiS-u. Inna sprawa, że oni nawet się nie starają, by mnie przekonać do swych racji.
Namawiam jednak wszystkich, by udali się do wyborów. Nie będę przytaczał tu wyświechtanych sloganów o święcie demokracji itp. Jednak to w tym dniu każdy z nas ma w ręku kartkę wyborczą i ogromny wpływ na to co dalej ? Czy nadal będziemy tkwili między dwoma okapami wrogich obozów na pasie ziemi niczyjej.
Wybór nie ogranicza się jedynie do dwóch największych partii. Nie chcę w tym materiale agitować za PJN moją formacją w której widzę nadzieję i potencjał.
Namawiam do głosowania. Nie pozwólmy, by wybrali się sami i zrobili to przy naszej bierności.


Komentarze
Pokaż komentarze (3)