Taka skrócona i uproszczona definicja pojęcia „ społeczeństwo obywatelskie „ oznacza zdolność samoorganizowanie się ludzi wokół ważnych celów bez inspiracji i wpływu władz.
Jak z tym jest w Polsce?
Wszyscy widzimy, ze nie jest z tym najlepiej.
Wśród obywateli panuje przeświadczenie, że wszelkie przejawy aktywności nie zmienia otaczającej nas rzeczywistości, a co gorsze jest źle widziane w gronie najbliższych i znajomych. Ten zły odbiór aktywności społecznej to jeszcze pokłosiem minionej epoki. Tej wstrętnej niszczącej wszelkie pozytywne odruchy społeczne komuny.
Wiemy jak traktuje się osoby działające społecznie.
Zazwyczaj powstają pytania typu co on z tego ma?
Jednak najpoważniejszą przeszkodą w rozwoju organizacji społecznych są:
a. Niechęć polityków
b. Przestarzałe definicje dialogu społecznego.
c. Kłopoty formalne z zarejestrowaniem organizacji.
Wyjaśnię to wszystko tak własnymi słowami z autopsji.
Miałem przyjemność kiedyś być odpowiedzialnym za organizację manifestacji w największym polskim mieście. Przed imprezą zadzwoniono do mnie z prośbą o kilka informacji. I to jest normalne w końcu dwa tysiące ludzi miało przejść ulicami, ale jedno pytanie zwaliło mnie z nóg. Otóż zapytano mnie o nasze sympatie polityczne i jacy posłowie nas wspierają?
Widać w głowach urzędniczych nie mieści się w głowie, że organizacja pozarządowa może działać bez zlecenia politycznego i nie działać na czyjeś zamówienie.
Nawet na najniższym szczeblu wójt czy burmistrz stara się osiągnąć jakieś korzyści ze współpracy. Przypominam sobie jedno miasto takie średniej wielkości gdzie nie mogliśmy uzyskać lokaliku na działalność, ale zbliżały się wybory i starający się o reelekcję burmistrz przyznał nam nagle ten lokal. Jednak w swojej ulotce zaznaczył, że nadal będzie kontynuował współpracę z nasza organizacja dla dobra gminy. Na sprzeciw było za późno, bo ulotki były już wydrukowane.
Teraz moje zastrzeżenia do formuły dialogu społecznego.
Definicja przyjęta w Unii Europejskiej i Konstytucji R.P określa, że przez dialog społeczny rozumie się komisję trójstronną w skład której wchodzą przedstawiciele strony rządowej, pracodawców i strony społecznej. Przez stronę społeczną rozumie się przedstawicieli związków zawodowych. Jak widzimy na najnowszym przykładzie sprawy ACTA ta formuła nie wystarczyła. Ustawa dotycząca tak wielkiej rzeszy ludzi nie mieści się w kompetencjach komisji trójstronnej.
Na miejsce dialogu społecznego powinien być zastosowany dialog obywatelski, ale cóż z tego jeśli dialog obywatelski to tylko konsultacje bez obowiązku uznania stanowiska partnera przez stronę rządową.
I ostatnia sprawa kłopoty formalne z rejestracją stowarzyszenia w Sądzie.
Ja swoje stowarzyszenie rejestrowałem siedem miesięcy. Raz błąd w sprawozdaniu z posiedzenia założycielskiego. Potem były już wezwania do poprawek w statucie i chodziło tu o zastąpienie wyrazów, określenie wielkości koła itp. I jeszcze długo tłumaczyłem to sobie tym, że jestem laikiem w tych sprawach i nie korzystałem z pomocy prawników, ale potem usłyszałem, że Janusz Palikot również tyle czasu rejestrował swoje stowarzyszenie, a on już raczej mógł sobie pozwolić na pomoc prawną.
Te przykłady pokazują przeszkody jakie stawiane są na drodze organizowaniu się społeczeństwa.
I teraz obserwujemy inne przejawy aktywności społecznej.
Polacy przede wszystkim młodzi chętnie wychodzą na ulice wyrazić swój sprzeciw wobec działań władz. Robią to tym chętniej, że nie ma tam szyldów partyjnych. Wszystkich jednoczy głośne wyrażenie niechęci wobec aroganckiej postawy polityków i to ze wszystkich formacji.
Mówi się, że to kibole i żulia ( słowa Stefana Niesiolowskiego ), a ja powiem panu Stefanowi to, iż maja oni na szyjach szaliki klubowe jest ich wyróżnikiem i czymś co ich jednoczy.
Przecież tu wcale nie idzie o przydomek kibica. Ja i moi rówieśnicy nosiliśmy oporniki lub stawialiśmy włosy na cukier i to nas jednoczyło wokół sprzeciwu wobec tamtego systemu, a też nas nazywali durnymi małolatami, ale w 1988 roku to myśmy strajkowali mimo gróźb ze strony Urbana i innych komunistów.
Im więcej słów obrażających tych ludzi tym chętniej będą wychodzić na ulicę.
ACTA to tylko detonator pierwszego sprzeciwu. Przecież młodzież jest mądra i wypowie się i w innych kwestiach, a jeśli staracie się państwo politycy kontrolować te ruchy obywatelskie i zniechęcać ich do aktywności to ci młodzi ludzie zorganizują się sami bez waszej pomocy.
I wtedy możecie mocno się zdziwić niechęcią jaką jesteście otoczeni.


Komentarze
Pokaż komentarze