Choroba Pana P.
Palikot był chory i leżał w łóżeczku.
Zadzwonił pan premier-co ci jest koteczku?
Ty gnijesz pod kocem w domowym zaciszu.
A mnie się tu wrogów zrobiło bez liku.
Muszę rodakom lat pracy dołożyć.
Wstawaj na nogi miast się barłożyć.
Jakoż ja pomóc mam ci mój Donaldzie?
Teraz gram na lewicę mówię to otwarcie.
Zwyczajni ludzie wyjdą na ulice.
I jak ja mam w Polsce uchodzić za lewicę?
Januszku ty skórę zmieniasz co chwila.
Swa gadką każdego zamienisz w debila.
Ja ci zrobię prezent-kwity na Millera.
Przeciek do Wyborczej i tępisz frajera.
Oskarżysz kanclerza o tajne więzienia.
I jesteś panem lewicy swojego imienia.
Och! Donaldzie przyjacielu drogi.
Pomogę we wszystkim mój nastrój jest błogi.
Już wstaję na nogi i biegnę w te pędy.
Wygarnę Millerowi domniemane błędy.
Muszę tylko Olkowi załatwić alibi.
No..., że prezydentem był tylko na niby.
Nie wiedział Kwaśniewski co robi Miller.
Ach! Czuję się jak po joincie.
To cudowne chwile.


Komentarze
Pokaż komentarze (4)