Ideologia twierdząca, że wolny nieskrępowany przepisami rynek to panaceum na wszelkie zło tego świata jest dla mnie ułudą.
Podkreślam właśnie słowo dla mnie, by nie czuli się urażeni wyznawcy tej nowej religii, że piszę te słowa w imieniu jakiejś większej grupy.
Wiarę w wolny rynek, który ma być rajem na ziemi odrzucam nie ze względu na to, ze blisko mi do lewicowości, bo akurat tutaj jest całkowicie odwrotnie.
Nie obwiniam też za fiasko tego systemu rządów dławiących przedsiębiorców, choć w tej dziedzinie jest wiele do zrobienia.
Moje wątpliwości biorą się z tego, że wolny rynek to fikcja i nie ma go nigdzie na świecie gdzie docierają wielkie ponadnarodowe korporacje.
Świat stał się wielka globalną wioską to banał oczywiście, ale jest to fakt.
Jak ja rozumiem i postrzegam globalizm?
Globalizm jest odwiecznym pragnieniem człowieka do swobody przepływu ludzi i kapitału bez obaw o swe bezpieczeństwo.
Mamy w historii do czynienia z czterema próbami wprowadzenia tych szczytnych idei.
Pierwszy to chrześcijaństwo, który w swych założeniach propaguje idee miłości i poszanowania drugiej osoby ludzkiej bez względu na stan posiadania, układów i koneksji. Oczywiście należy tutaj włączyć i inne religie monoteistyczne stawiające na pierwszym miejscu miłość do drugiego człowieka nie piszę o nich, bo moja wiedza na ich temat i nauki jest zbyt mała.
Drugą ideą wprowadzenia zasad globalizmu były wszelkie upadłe już cesarstwa i potęgi światowe. Te wcielały w życie zasady pełnej swobody podróżowania po świecie, ale za przepustkę służył im miecz, a towarzyszyły im śmierć i pożoga.
Trzecie próba wprowadzenia globalizmu to dwa zbrodnicze systemy komunizm i nazizm. Komunizm w imię walki klas dopuszczał się zbrodni i budował nowego socjalistycznego człowieka bezwolnego i w pełni posłusznego.
Nazizm z kolei gloryfikował rasę i tylko z tego powodu ktoś zaliczany do rasów panów mógł liczyć na większe przywileje.
Te próby wprowadzenia globalizmu mieczem skończyły się klęską dla twórców tych idei, ale co gorsze za szaleńcze wizje opętanych wodzów zapłacili zwykli ludzie wprzęgnięci w koła historii.
Teraz przeżywamy czwarta próbę wprowadzenia globalizmu tylko dla wybranych.
Dokonują tego wielkie korporacje i posiadacze kapitału.
Przecież wszyscy każdego dnia idąc do sklepu widzimy jak wielkie wpływy mają te koncerny.
W koszyku mając produkty chemiczne, spożywcze, słodycze i karmę dla zwierząt widzimy, że każdy z tych produktów jest wyprodukowany przez koncern nazw nie ma co wymieniać wystarczy, że zajrzycie na etykietkę.
Okazuje się, że nie ma żadnego wolnego rynku. Wystarczy, że zaczniesz produkować pyszne batoniki i twoje produkty uzyskają dobra pozycję, a otrzymasz ofertę przejęcia, której odrzucic nie sposób.
Oprócz pierwszej próby wprowadzenia zasad globalnego świata bez granic i podziałów reszta jest bardziej, lub mnie zawoalowaną próba podbicia słabszych prze silniejszych.
Co pozostaje tym słabszym?
Bunt i sprzeciw, bo ileż można zginać kark pod groźbą bata, lub nacisku ekonomicznego?
Jak znaleźć dobry system? Tak jak i wielu z was po prostu nie wiem.


Komentarze
Pokaż komentarze (3)