Założyłem jakieś 10 miesięcy temu grupę dyskusyjną na fejsie pod nazwą Anachronicy.PL.
Nazwa wyraźnie zawierała sugestię, iż jesteśmy konserwatystami chcącymi powymieniać poglądy z osobami o poglądach lewicowych ze szczególnym uwzględnieniem zwolenników mesjasza lewicy z Biłgoraja. Rozmowy tam są super często zażarte, ale nie sięgają dna z chamskimi wyzwiskami.
Wczoraj jeden z uczestników usiłował dowiedzieć się czegoś więcej o Gender na forach lewackich. Jest człowiekiem dociekliwym i nie wystarczało mu odsyłanie do Wikipedii, więc każde następne pytanie bardziej drążące temat było kwitowane wyzwiskami o jego głupocie, ciemnocie i zacofaniu, czyli standard w dyskusji z wielbicielami tolerancji.
Jako admin tej grupy postanowiłem troszkę wgryźć się w temat.
Dziś tego żałuję. Myślę, że bylem szczęśliwszy nie wiedząc pewnych rzeczy, które w tej chwili mają miejsce w Europie.
W sumie gender sprowadza się do seksualności człowieka i jego płciowości. Płeć nie jest przyrodzona, a jest narzucana przez społeczeństwo i normy jakie w nim panują. Ci mędrcy zamierzają to zmienić. Można powiedzieć kolejna grupa z przesłaniem filozoficznym, które jest marginalne i można na to machnąć ręką. Niestety ci ludzie wpłynęli na ustawodawstwo w krajach Unii i ich przekonania są prawnie chronione ze wszystkimi tego konsekwencjami.
Pierwsze przykłady jakie poznałem pochodzą z Niemiec. Podała je Gabriele Kuby. Postać dość znana z krytyki Harry'ego Pottera. Można ja nazwać neofitką. W swoim życiu przeszła rożne burzliwe okresy. Po fascynacjach różnymi ideologiami ( np. New Age ), po odejściu męża została katoliczką. Nawróconych katolików może cechować nadgorliwość, ale z faktami przytaczanymi przez nią nie da się dyskutować.
Opisała system edukacji seksualnej w Niemczech, który jest już rozpoczynany w przedszkolach. Opracowano go na podstawie wytycznych WHO dla edukacji seksualnej dla dzieci w Europie.
Ten dokument mówi, że dla dzieci w wieku 0-4 lat zajęcia mają się koncentrować na tematach „Co daje przyjemność? Moje ciało należy do mnie. Dla przedziału wiekowego 4-6 lat przewidziano tematy „ Masturbacja we wczesnym dzieciństwie” i „ Związki jednopłciowe”.
Przedszkolakom mówi się, że dotykanie własnych jąder sprawia wiele przyjemności i, że łechtaczka znajduje się między wargami sromowymi i jej pocieranie daje wielka satysfakcję. Przypominam, że dotyczy to dzieci do lat 6.
Jest to realizowane ze względu na przekonanie, że dzieci mają prawo do seksualności i trzeba im w tym pomagać. Nawet Freud twierdził, że nauczanie dzieci o seksualności w zbyt młodym wieku przyniesie opłakane skutki. Ale co tam Freud jeśli Gender z 40 letnia tradycją jest prawdą objawioną.
Co się dzieje z rodzicami, którzy nie chcą edukować dzieci ze względu na swe przekonania? Karani są grzywną, a nawet więzieniem. Najnowsza wiadomość to 43 dni aresztu dla Matki 12 dzieci, bo nie zgodziła się na edukację seksualna trojga swych dzieci powołując się na przepisy europejskie mówiące o prawie rodziców do wychowania swych dzieci w zgodzie z własnymi przekonaniami. Kobieta jako Baptystka nie wyraziła zgody na wpajanie swym dzieciom wiedzy o technikach masturbacji i przegrała w starciu z machiną urzędnicza.
Czy w innych krajach unii jest lepiej?
Niestety nie. Jesteś obowiązany schować swe przekonania do kieszeni, bo źle to dla ciebie się skończy.
Oto kilka innych przykładów za www. Telegraph. co.uk, Daily Mail itd.
Lata 2001-2004. Wielka Brytania:Październik 2001. Harry Hammond, 69-letni emeryt, chory na zespół Aspergera (odmiana autyzmu), był jednocześnie ulicznym kaznodzieją. Dwa razy w tygodniu głosił kazania w centrum Bournemouth, 150-tysięcznego miasta w hrabstwie Dorset. W jedną z sobót zabrał ze sobą na kazanie tablicę z napisem: „Jezus daje pokój, Jezus żyje, stop amoralności, stop homoseksualizmowi, stop lesbijstwu, Jezus jest Panem”. Te słowa wywołały agresję ok. 40 osób. Hammond został powalony na ziemię, obrzucony błotem i oblany wodą. Na miejsce przybyła policja, która… aresztowała Hammonda. Policjanci nie zainteresowali się żadnym z napastników.
W kwietniu 2002 r. Harry Hammond został ukarany przez sąd w Wimborne grzywną w wysokości 300 funtów oraz obciążony kosztami procesu (395 funtów) za szerzenie haseł obraźliwych względem osób znajdujących się w jego otoczeniu.
W sierpniu 2002 r. Hammond zmarł. Jego obrońcy podjęli działania w celu oczyszczenia pamięci po nim. Jednak w styczniu 2004 r. sąd apelacyjny w pośmiertnym orzeczeniu stwierdził, że Hammond został poprawnie osądzony przez sąd niższej instancji i że zarzuty karne wobec niego były uzasadnione. Orzeczono, że jego publiczny protest wykraczał poza dozwolone prawem ramy. Tak więc obraza jest obecnie przestępstwem, zaś napaść – nie, bowiem stanowisko przeciwko większości uznawane jest za nietykalne i nie podlega krytyce – tak w swojej głośnej książce „Londonistan” skomentowała przypadek Harrego Hammonda, Melanie Phillips.
Lata 2007-2010. Wielka Brytania:Gary McFarlane od 2003 r. pracował jako doradca ds. relacji w brytyjskiej służbie doradczej Relate w Bristolu. Pracował m.in. z parami heteroseksualnymi, doradzając im w sprawach dotyczących wzajemnych relacji. Kłopoty McFarlane’a z pracodawcą zaczęły się w 2007 r., kiedy został skierowany na szkolenie z terapii psychoseksualnej. Oznaczało to rozszerzenie jego obowiązków o zajmowanie się problemami seksualnymi par homoseksualnych. Gary uznał, że jako chrześcijanin nie może tego robić. Poprosił przełożonych o zmianę zakresu obowiązków – tak, aby nie kolidowały one z jego sumieniem.
Wówczas zaczęto nazywać go „homofobem”. Z tego powodu, pod koniec 2007 r., został na trzy tygodnie zawieszony w obowiązkach. Miał się dostosować do równościowej polityki pracodawcy. W marcu 2008 – po postępowaniu dyscyplinarnym – został zwolniony, a jego odwołanie – odrzucone. Wówczas McFarlane poskarżył się w sądzie na dyskryminację na tle religijnym, nieuczciwe zwolnienie oraz szykany.
Sąd pracy pierwszej instancji odrzucił zarzut dyskryminacji, ale stwierdził, że przy zwolnieniu McFarlane’a doszło do złamania procedur. Doradca odwoływał się od
Dominacja mniejszości39wyroku, ale przegrał w drugiej instancji. Sprawa została skierowana do Sądu Apelacyjnego (2. instancja od samej góry), ale sędzia w kwietniu 2010 r. odrzucił wniosek o dopuszczenie sprawy na ten poziom. Tym samym sprawa została przegrana przez McFarlane'a. Prawo mówiące o równości w sferze orientacji seksualnej uznano przed sądem za ważniejsze od prawa do wolności sumienia.
Rok 2007, Włochy:30 marca 2007 r. podczas spotkania z animatorami kultury w swojej diecezji abp Angelo Bagnasco z Genui i przewodniczący episkopatu Włoch negatywnie ocenił pomysły rządu wprowadzenia we Włoszech związków partnerskich, w tym dla par homoseksualnych. Hierarcha stwierdził, że jeżeli dominującym kryterium staje się opinia większości, to trudno będzie zapobiec różnym wynaturzeniom. Wychodząc od kwestii związków partnerskich, ostrzegał
Dominacja mniejszości38przed możliwością zalegalizowania kiedyś takich zjawisk jak kazirodztwo czy pedofilia. Po tej wypowiedzi na genueńskich kościołach, w tym na drzwiach głównej katedry, pojawiły się hasła przeciwko abp. Bagnasco, kard. Ruiniemu oraz papieżowi, np.: „Śmierć Bagnasco”, „Wstydź się, Bagnasco!”. Biskupowi przydzielono policyjną ochronę. W kwietniu i w czerwcu, na adres kurii przysłano listy z pogróżkami w mafijnym stylu. W jednej z przesyłek było zdjęcie arcybiskupa z wkomponowaną swastyką oraz nabój. W innej – trzy naboje.
Rok 2009, Wielka Brytania:W marcu 2009 r. w Leytonstone (Wschodni Londyn) w szkole podstawowej im. George’a Tomlinsona odbywał się Tydzień Historii Społeczności LGBT, wpisujący się w ogólnonarodowy Miesiąc Historii LGBT. W jego ramach odbywały się zajęcia, oparte na książkach promujących tzw. gejowski styl życia (np. bajka o księciu, który po odrzuceniu trzech księżniczek odkrył swoje homoseksualne skłonności, zakochując się w jednym z ich braci).
Rodzice ok. 30 dzieci w tym czasie nie posłali ich do szkoły, aby ochronić je przed indoktrynacją homoseksualną. Media pisały m.in. o przykładach wierzących rodziców, którzy swoją decyzję uzasadniali pobudkami religijnymi. Tłumaczyli oni, że nie chcą, aby w tym wieku ich dzieci stykały się z przekazem sprzecznym z przekonaniami rodziców.
Władze oświatowe potraktowały nieobecność dzieci jako zwykłe wagary, choć przynajmniej część rodziców uprzedziła szkołę, dlaczego nie posyła do niej w tych dniach swoich dzieci. Dodatkowo, zagrożono rodzicom działaniami prawnymi. Władze oświatowe wymieniły trzy możliwości działań względem rodziców: mandaty, podpisanie kontraktów rodzicielskich (rodzaj umów stosowanych w sytuacji problemów wychowawczych z dzieckiem) czy nawet wkroczenie na drogę sądową. Skończyło się na groźbach. Media nie donosiły o dalszym ciągu tej sprawy.
I teraz musimy zadać sobie pytanie, czy takie sytuacje będą miały miejsce i u nas?
To niestety całkiem możliwe. Reprezentacja polityczna już jest. Media są odpowiednio ukształtowane. Zwolennicy tej ideologii przybrali odpowiednie role.
Fajni budzący sympatie Geje. Robert Biedroń w mediach jest miły i grzeczny, ale wiemy, że potrafi być agresywny w stosunku do Policji, by potem paradować w kołnierzu ortopedycznym i kreować się na ofiarę homofobicznych Policjantów.
Inną rolę maja do spełnienia agresywni intelektualiści. Tutaj wymienię Środę, Hartmanna, Szczukę, Sipowicza itp. Wszyscy oni mają za zadanie tak prowokować, by budzić skrajne emocje, a wtedy odezwą się ludzie, którzy potrafią obrażać. Po takiej prowokacji można potem opowiadać o zacofanym społeczeństwie i kreować się na prześladowanych wysłanników oświecenia w ten ciemnogród.
A ile przy tym pochwał spłynie na ich barki za niesienie kaganka oświaty w ciemny lud.
Nie dajmy się na to wszystko nabrać, bo pewnego dnia możemy mocno się zdziwić włącznie z tymi, którzy teraz klaszczą Palikotowi i jemu podobnym


Komentarze
Pokaż komentarze (2)