Dwie pierwsze plagi nieszczęsne zostawię, a postaram się skupić na tej ostatniej, która wydaje mi się wielkim zagrożeniem.
Ojkofobia, czyli irracjonalny wstręt do swego środowiska, kraju i narodu, to oczywiście nie książkowa definicja, a taka prosta moje na swój własny użytek.
Rozejrzyjmy się w koło, posłuchajmy rozmów ludzi na ulicach, przyjrzyjmy fora internetowe.
Z pewnością dojdziemy do wniosku jak wielu ludzi zaraża się ta paskudna jednostką chorobową.
Różne oczywiście są powody takiej postawy, ale skutki dla kraju są opłakane, po prostu wrócił podział na my i oni, czyli rządzący i rządzeni nie mający nic do powiedzenia.
I znów jak to już drzewiej bywało muszę przywołać Waldemara Kuczyńskiego, który jak w soczewce skupia opinie pewnej grupy " prwomyślnych " dziwiących się, że ludzie protestują przeciw tej cudownej władzy.
Mówi Pan Waldemar o wszystkich idących w marszach takich jak: Marsz Niepodległości, manifestacje Solidarności, a ostatnio w marszach przeciw imigrantom, ze to ludzie chcący podpalić Polskę i podważający ład demokratyczny. Mocne słowa i wedle mnie nieuprawnione.
Uczestnicy tych marszów z pewnością nie są zadowoleni z tego jak wygląda obecna Polska.
Jednak to nie są ludzie zarażeni tą złą chorobą.
Diagnoza jest bardzo prosta-wychodzą na ulice w proteście, bo nie podoba im się kierunek w jakim prowadzą nas obecne władze, ale to nie oznacza, że wstydzą się Polski, a wręcz odwrotnie w trosce o nią i z miłości do narodu podnoszą głośno sprzeciw.
Chcą zmian!
Oni nie krzyczą jak mówi Pan Waldemar to nie jest nasza Polska, oni mówią ta Polska jest źle rządzona i wiele szans się tutaj marnuje.
Gdzie więc usadowiła się ta cała ojkofobia?
W dwóch grupach.
Pierwsza to grupa ludzi zrezygnowanych, którzy twierdzą, że ich udział w wyborach nic nie zmieni.
Potem przychodzi już wyższy stopień tej choroby, gdzie chory stwierdza, że jedynie Hitler, lub Stalin zrobiliby tu porządek ( tylko nie mówcie, ze nie słyszeliście takich opinii ), i ta grupa jest zawiedziona przemianami, czy tez raczej sposobem rządzenia i sytuacja w kraju i wyłącza się z życia publicznego na zasadzie moja chata z kraja.
Tych ludzi można oczywiście odzyskać i uzdrowić ( przepraszam jeśli ktoś poczuł się dotknięty ), ale da się to zrobić pokazać jakiś kierunek i uzdrowić to co się nazywa służba dla ojczyzny, bo tak powinien pracować polityk.
Trudne, ale do zrobienia.
Jest jeszcze jedna grupa.
Ci z kolei twierdzą, że Polska to zapyziały zaścianek. Uwiedzeni przez media i
„ autorytety „ występujące tych mediach wierzą, że jedynie małpie skopiowanie rozwiązań z krajów unijnych w dziedzinie ogólnie mówiąc światopoglądowej pozwoli nam w końcu doszlusować do prawdziwie wolnych krajów.
Jak wiecie przywódca trzeciej siły w parlamencie namawiał do wyrzeczenia się wszystkiego co polskie.
Zupełnie jakby to miałby być jakiś garb. Duby smalone opowiadasz Pan Panie Palikot.
Krótko po odzyskaniu niepodległości w 1918 roku ówcześni politycy przestrzegali przed nierozmyślnym przyjmowaniu rozwiązań z innych krajów, bo my Polacy mamy swój własny rytm i swoje własne rozwiązania, które bardziej nam odpowiadają.
Jak widać mieli rację.
Na całe szczęście gwiazda Palikota gaśnie, ale co posiał pozostanie i ta grupa będzie już chyba raczej na stałe skażona tą chorobą i zawsze będą twierdzić, że wstydzą się Polski.
I to pójdzie już na konto Pana Janusza.
Podsumowując ci, którzy maszerują w marszach i występują przeciw tej partii rządzącej wcale nie są przeciwni Polsce Panie Kuczyński.
Oni Polskę mają w sercu tylko inaczej ją widzą, a to już jest dozwolone w demokracji.
Najważniejsze to nie dać się omamić tym co twierdza,że Polska to wiocha, a pełno takich i jakoś dziwnie mają wzięcie w głównych mediach, a z czego się to bierze?
Odpowiedź jest dość prosta.
Ci macherzy od opinii publicznej kiedyś zohydzili patriotyzm, jako coś anachronicznego, wpajali młodym, że co prawda jest ta biało-czerwona, ale nie ma co tak nią wymachiwać.
Lepiej wziąć błękitna z gwiazdkami.
Ten pomysł nie złapał i teraz nie mają co zaproponować, więc będą snuli się po studiach telewizyjnych, by jakoś utrzymać taki stan uśpienia, by przypadkiem nie obudził się w Polakach patriotyzm, a jak się budzi to natychmiast nazwać to nacjonalizmem, faszyzmem.


Komentarze
Pokaż komentarze