6 obserwujących
65 notek
47k odsłon
  489   3

To nie poker panie Jędrzejewski. Podprowadziliśmy Rabinowi Szudrichowi rower...

Banksy
Banksy

Zaznaczę na samym początku, że nie znam pana Banks'ego, tego nieznanego artysty, którego dzieła każdy zna. Znam z wywiadów amerykańskiego pana Szudricha, naczelnego rabina mojej ukochanej ojczyzny, Polski. I najważniejsze: nie podpieprzyłem żadnemu żydowi jego roweru!

Otóż, od kilku dni przetacza się przez wszystkie media i głowy kolejna odsłona żydowsko-polskiej zabawy w dupniaka. I nie mam zamiaru zanudzać was, szanowni blogerzy analizami, wyćmokanymi znad pokerowego stolika porównaniami, gdyż nie mam wpływu na relacje polsko-żydowskie, ani nie zmienię naszej wspólnej historii, a we wzajemne wyrzuty i opluwanie w celu uzyskania pożądanego (nawet w podsłuchanych mejlach o tym napisali) wzmożenia patriotycznego - nie mam zamiaru się tak bawić. Nie, bo nie. Moje uniesienie patriotyczne tylko urodzi nienawiść do żydów i odwrotnie. 

I tak trwałem w swoim postanowieniu, zgodnie z chrześcijańskim przykazaniem - kochaj bliźniego swego jak siebie samego. Do czasu.

Do chwili, gdy znana telewizja określonej proweniencji wyemitowała słowa naczelnego rabina dotyczące należnego zwrotu zmarłym żydom mienia żydowskiego, które już nie jest żydowskie. Otóż on, rzekł, iż "jeżeli ktoś ukradła moja rower, i miała tego rower, to nie zmienia fakt, że to jest ciągle moja rower". Wybaczcie translację, starałem się jak mogłem przypomnieć sobie dokładnie słowa rabina, gdyż fala wzburzenia po jego słowach mnie ogłuszyła.

I tak dochodziłem cały dzień do siebie, starając się przypomnieć to chrześcijańskie, ale mające żydowskiego autora przykazanie. Jednocześnie przed oczyma miałem zeszłoroczne dzieło "Banksy bike", które zapewne zainspirowało i podsunęło alegorię naczelnemu rabinowi. Jakież to impresjonistyczne oddanie relacji żydowsko-polskiej z obecnej ery. Polecam chwilę kontemplacji sztuki ściennej w kontekście przemijania ludzi, budynków i rowerów. Na marginesie należy dodać, iż to dzieło sztuki ma już swoją historię. Jakiż to wybuchł skandal, gdy pewnego ranka okazało się, że ktoś podprowadził ten rower z obrazka... Na całe szczęście znalazł się prawy obywatel, kupił za 20 funciaków rower i przykuł do latarni.

Dzięki Banksy'emu powróciłem do stanu, z którego wytrącił mnie Szudrich i starając się postąpić według innego nakazu religii chrześcijańskiej pomyślałem o pomocy bliźniemu żydowi, nie o zadośćuczynieniu. Pomoc żydom, niesamowite i trudne zadanie. Wyleczyć kogoś z nienawiści. Wręcz niewykonalne, ale czy wolno się nam, Polakom poddawać? Niech szlag trafi te karty, panie Jędrzejewski! To nie gra, gdy bliźni potrzebuje pomocy, a wszyscy inni chcieliby go najzwyczajniej w świecie kopnąć w dupę.

Tak więc moi kochani (jak mawiał Kukiz na wiecach i po nim powtarza red. Eliza Michalik) postanowiłem pomóc! Znalazłem ten oto adres: Gmina Wyznaniowa Żydowska w Warszawie, ul. Twarda 6, 00-950 Warszawa i wysłałem rabinowi Szudrichowi na otarcie łez paczkę z moim starym rowerem.


Lubię to! Skomentuj15 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka