6 obserwujących
71 notek
50k odsłon
  114   0

Skąd się biorą pieniądze? Płacidła.

Pieniądze. Bajki. Płacidła.

Skąd się biorą pieniądze? Bajki dla dzieci. Część II.

W niedzielnej „Kawie na ławie” z kwietnia 2022 r. Przewodniczący partii Nowoczesna na pytanie o źródło sfinansowania propozycji opozycji stwierdził, że pieniądze się znajdzie sugerując widzom, że w takim razie ktoś musiał tę kasę zgubić, a może schować… Przedstawiciel rządzącej partii miał równie lekceważący stosunek do pieniędzy na wydatki zapowiedziane przez rząd, gdyż nie widział problemu ich braku, a konieczność zwiększenia wydatków określał pompowaniem pieniędzy, jakoby to była co najmniej ogólnie dostępna woda… Pan Kowal w wywiadzie u pani Biedrzyckiej (internetowy SuperexpreSS z 25 kwietnia 2022 r.) również bezrefleksyjnie opowiadał, że pieniądze leżą w KPO i możemy je wziąć tylko pisowcy nie mają wyobraźni i nie biorą ich, bo wykazują się brakiem wyobraźni!!!

Jak człowiek ma się nie zgubić w finansach, dochodach i wydatkach, skoro nawet ministra, gość red. Lubeckiej (program „Gość Radia Zet” z 25.04.2022 r.) pani Olga Semeniuk myli pojęcie przychodu z dochodem budżetowym, a pani redaktor nawet nie prostuje… Czepiam się, wiem, lecz to jedynie moje drobne przyjemności. Coraz częściej dochodzę jednak do wniosku, że wiedza o pieniądzu, finansach, gospodarce jest wynikiem stania na końcu kolejki ludzi, którzy bawią się w integracyjną, komunikacyjną grę pokazującą jak podany na początku kolejki komunikat, na jej końcu jest całkowicie zniekształcony. I ten stojący na końcu kolejki, wybrał życiową rolę jako polityk i zaczyna nam opowiadać co zasłyszał o pieniądzach. Czy mógłby jednak, ten wybraniec narodu przeczytać kilka książek o ekonomii? Zrozumieć je i zacząć powtarzać w mediach zamiast banialuk oczywiste oczywistości?

A jakież to oczywistości? Czyżby nie wiedzieli skąd się biorą pieniądze?

Zanim opowiem, kolejną bajkę o pieniądzach przytoczę w mojej opinii najlepszą definicję ekonomii, która w swej istocie zawiera źródło powstania pieniądza. Otóż Profesor Ekonomii Uniwersytetu of Mississippi Richard B. McKenzie wraz z dwoma kolegami, też profesorami określili ekonomię jako naukę badającą jak ludzie radzą sobie z rzadkością (brakiem nieograniczonej dostępności dóbr), jak rozwiązują problem alokacji dóbr/zasobów w celu zaspokojenia swoich chęci/potrzeb. W tym miejscu jeszcze należy przyjąć kilka założeń, które charakteryzują zasoby. Otóż są one ograniczone i mają swoje granice. Ziemia, praca, kapitał (rozumiany jako środki produkcji, nie jako pieniądze!), technologia, talent przedsiębiorców. I do tego dodajmy, że niewielka ilość ww. zasobów jest niezwykle rzadko występująca, co owocuje narodzeniem się ludzkiej chciwości – siły napędowej naszego ziemskiego padołu. Ekonomia przypomina w wielu swoich elementach składowych ludzki organizm, w którym niezbędnym i życiodajnym czynnikiem jest krew. Krew jako nośnik tlenu i substancji odżywczych. Krew jako pieniądz.

Bajka 2

Tato to pieniądze były pszenicą, z której się robi mąkę, a z niej bułki?

Tak, tak było w królestwie zbudowanym na piasku. Pieniądze, a dokładniej płacidła ludzie używali przez tysiące lat. Wymieniali się wszystkim co mieli pod ręką, ale tylko przedmioty powszechnie pożądane stały się płacidłami. Tato, a co było powszechnie pożądane? Jak byłeś głodny, chciałeś napełnić brzuch, jak było ci zimno, chciałeś się ogrzać i ubrać w dające ciepło ubranie ze skóry, jak miałeś więcej jedzenia, chciałeś go przechować na dłuższy czas, aby nie popsuło się. W ten sposób towary takie jak jęczmień, skóry, futra, sól, groty strzał, siekierki z brązu, muszle, tytoń, srebro, złoto, skorupy żółwi, szklane paciorki, skalpy zdjęte z główek dzięciołów pełniły rolę płacideł. Pochodzenia jednego z nich, niezwykle rzadkiego, archeolodzy wskazują nawet w Polsce. Kopanie krzemienia pasiastego położone w gminie Bodzechów, eksploatowane w latach ok. 3900-1600 p.n.e. służyły ludziom do wyrobu siekierek o znaczeniu magicznym i obrzędowym i handlowano nimi na przestrzeni kilkuset kilometrów od kopalni. Płacidła to był pieniądz naturalny, który miał dwa zastosowania. Stosowano go do zaspokojenia potrzeb ludzi, środek (towar) płatniczy oraz jako miernik do określenia wartości towarów, które zamierzono pozyskać od innych ludzi. Płacidło miało dwie funkcje, które odziedziczył pieniądz w późniejszym etapie jego rozwoju. Choć gdzie nie spojrzeć dziś odnaleźć możemy jeszcze kilka cech odziedziczonych przez pieniądz. W starożytnej Grecji płacono czymś o kształcie pręta lub rożna (obolos), więc późniejsze monety obole odziedziczyły po płacidłach nazwę. W Rzymie płacidłem było bydło i stanowiło wyznacznik majątku jego posiadacza. Stąd w naszym języku finansowym często mówi się pecunia non olet, co z łaciny znaczy pieniądze nie śmierdzą (pecunia także znaczy majątek i pochodzi od pecus, co znaczy sztuka bydła). Niektóre wizerunki płacideł ludzie umieszczali na bitych przez siebie monetach setki lat po tym jak owe płacidła zniknęły w mrokach historii. Niemniej w tamtych czasach wśród płacideł istniała niczym nie ograniczona konkurencja, którą zrozumieć może tylko konfederacyjny wolnościowiec. Tato, kto? Nikt, szkoda na nich czasu. Płacidła służyły ludziom na całym świecie bardzo podobnie, a gdy trzeba było zaspakajały ich głód. Płacidła produkowano, a ich produkcja była zależna od sił natury. Od pogody, pracy ludzi, którzy nawozili i uprawiali pola, łapali zwierzęta i obdzierali je ze skóry, wykopywali srebro i złoto. Jednym słowem ten pradawny pieniądz brano z natury, wytwarzano go i jednocześnie go przetwarzano i zużywano. Ulegał procesowi transformacji i nie za bardzo zaspakajał ludzką chciwość. Nie za bardzo służył podłym ludziom do niecnych celów. Do bogacenia się, do wywyższania się, do wzniecania kłótni i wojen o pieniądze innych ludzi i narodów. Płacidło był składnikiem majątku człowieka, wyznacznikiem tego co posiada, lecz często tracił swoje funkcje płatnicze i po krótkim czasie ulegał naturalnemu procesowi rozkładu, jak wszystko co nas otacza włącznie z nami samymi. Eeee, Tato? Coś mnie oszukujesz! Pieniążek, który dostałem od Babci jest ze złota i on się nie rozkłada i nie zgnije i nie zajdzie pleśnią jak stara bułka!!! Synku, złoto zanim stało się pieniążkiem było płacidłem i wyrosło na najsilniejszego bandytę naszej cywilizacji. Jak to się stało!? To już jest inna bajka.

Link do części I.

Lubię to! Skomentuj7 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Rozmaitości