6 obserwujących
71 notek
50k odsłon
  150   0

Skąd się biorą pieniądze?

pieniądze

Skąd się biorą pieniądze?

Na kanale YouTube PKO BP S.A. umieściło 17 września 2013 r. materiał z wypowiedziami małych Polaków o pieniądzach. Na pytanie skąd się biorą, nadzieja i nasza przyszłość mówi:

- „pieniądze się biorą z banku i można nimi płacić w sklepach”,

- „pieniądze się biorą z fabryki pieniędzy, później są wydawane do banku, a później do ludzi”,

- „od pracodawców”,

- „rodzice zarabiają, chodzą do pracy”,

- „pieniądze się biorą z takiej drukarni, chyba je odbija się na papier”,

- „z banku”

- „z pracy”,

- „z papieru”,

- „z mennicy”.

Minęło wiele lat, maluchy wyrosły na poważnych obywateli, a ich pojęcie o pochodzeniu pieniędzy, choć z założenia i prostoty niezwykle trafne i prawdziwe, niewiele się zmieniło. Uważny czytelnik choćby naszego salonu, wyłapie w wielu notkach poważanych blogowiczów podobne stwierdzenia, choćby takie, że „pieniądze trzeba zarobić” i że „nie biorą się znikąd”.

Nie dziwimy się, gdyż jak mądrość życiowa nam podpowiada „czym skorupka za młodu nasiąknie, tym na starość trąci”. Czy jest więc za późno, aby zaczerpnąć odrobinę wiedzy i zrozumieć czym jest pieniądz, skąd się bierze, jak działa i jakim procesom podlega? Nie jest. Tylko brak chętnych do tej pracy, zdolnych do zrozumienia i dość kumatych do ogarnięcia złożoności zagadnienia. W tych czasach liczy się szybkie wklepanie pytania do wyszukiwarki i już powstają prace godne nagrody Prezesa NBP. Wspólnym mianownikiem dotykającym powyższych zagadnień jest funkcja upływającego czasu, a raczej jego deficyt oraz różnorodność ludzkich zachowań, co samo w sobie jest cudowną cechą naszego gatunku. I wielu z nas nie będzie się zastanawiać nad złożonością i konstrukcją modelu ekonometrycznego opisującego zjawisko inflacji, który ma wpływ na zmniejszające się oszczędności życia, tylko pójdzie do dodatkowej pracy, gdyż pieniądze się biorą „z pracy”.

No to edukujmy nasze dzieci, uczmy ich w szkole ekonomii! Nie ma problemu, da się zrobić. Nasi kuratorzy i nauczyciele oraz urzędnicy Ministerstwa już zapewne nad tym zagadnieniem pracują. Tak jak nad klasami, szkołami, maturami w języku ukraińskim dla dzieci ukraińskich za 30% wnioskowanej przez Ministra Czarnka podwyżki wynagrodzenia, której nikt nie zatwierdził… (nawiązuję do ostatniego wywiadu pana ministra z redaktorem Mazurkiem). Da się zrobić, bo nie ma z tym problemu. W obliczu materializujących się słów pana ministra marnie widzę naukę ekonomii w szkole podstawowej i średniej, a o uczelni nie wspominam, gdyż próbowałem na własnej skórze. Do naszej odgórnie sterowanej instytucjonalnej edukacji państwowej dodajmy światowy trend ogłupiania w produkcji nowoczesnego obywatela (wystarczy posłuchać przedstawicieli Lewicy i PO o tym jak i czego uczyć w szkole) i w efekcie otrzymujemy teraz zunifikowanego europejczyka przyszłości.

Wracając do naszych pociech wielu z nas usłyszało z ich ust tytułowe pytanie. Odpowiadając, radziliśmy sobie jak potrafiliśmy najlepiej, co widać w odpowiedziach naszych pociech, a już za chwilę usłyszymy od ich dzieci dokładnie to samo... Czy można przerwać krąg i wychować świadomego obywatela, któremu żaden polityk ciemnoty nie wciśnie, że za pustki na ich koncie i kieszeni odpowiada putinflacja?

Można. Nawet trzeba. Praca u podstaw zajmie całe pokolenie, lecz nikt inny jak my, rodzice i dziadkowie jesteśmy najbardziej zainteresowani i skłonni do wysiłku, aby dać naszym dzieciom szansę zrozumienia otaczającego ich świata.

Od czego zacząć?

Ja zacząłem od bajki. W bajce zakląć można wielu ludzi los przyszły, z przeszłości naukę wyczytać i walkę biedy z bogactwem opisać.

Choćby poczynając od naszego mistrza:

„Żebrak panu tłustemu gdy się przypatrował,

Płakał; tegoż wieczora tłusty zachorował;

Pękł z sadła. Dziecic po nim gdy jałmużny sypie

Śmiał się żebrak nazajutrz i upił na stypie”

Może takie poważne bajki są nie dla naszych dzieci i lepiej wróćmy do ich pytania:

Skąd się biorą pieniądze?

Odpowiedź nie jest prosta. Wręcz mijające wieki od chwili narodzenia pieniędzy zasłoniły miejsce, gdzie powstały pieniądze. Dziś jedynie wiemy czym są, a więc:

Bajka 1.

Kiedyś, dawno, dawno temu. Za górami i lasami oraz wieloma morzami istniało królestwo zbudowane na piasku. Królestwem tym rządził faraon. Jego własnością było wszystko co wzrokiem ogarniał i nawet więcej. Służyli mu wojskowi z bronią, którzy pilnowali porządku. Pracowali dla niego rolnicy, którzy siali i zbierali zboża, sadzili warzywa i dostarczali owoce. W miastach mieszkali rzemieślnicy, tacy dzisiejsi majstrowie i robotnicy. Produkowali ubrania, buty, broń dla wojskowych, grabie i łopatki dla rolników. Była też bardzo ceniona wśród robotników profesja jak kamieniarstwo. Trochę jak dziś pracownicy, którzy wykuwają nagrobki, to w zamierzchłych czasach poddani faraona wykuwali w kamieniu bloki do budowy wielkiego grobu faraona. Wszystko po to, by nowi poddani wiedzieli kim był władca, gdy tylko spojrzeli na pozostawiony po nim pałac lub nagrobek. Dokładnie tak jak dziś na cmentarzu. Co bogatszy ma bardziej fikuśny grób. Nasza cecha, lubimy się pokazać nawet po śmierci.

Lubię to! Skomentuj4 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Gospodarka