Detoxowy Detoxowy
391
BLOG

Duma, bagno i Tusk

Detoxowy Detoxowy Polityka Obserwuj notkę 0

Mama Madzi, sensacyjne sondaże (od dwóch lat takie same), czy okładki Newsweek'a, które wywołują burze (ale chyba tylko w nocniku Lisa), już nikogo ani nie śmieszą, ani nie smucą, ani nie interesują, ale nius z Tuskiem w tle, to gratka. 

I taki właśnie nius dzisiaj pojawia się w naszych mediach, a dotyczy on rozłamowej sytuacji, jaka wytworzyła się w PO po tym, jak to niektórzy z jej członków postanowili, wskazać na to, że czasem można zagłosować w zgodzie z własnym sumieniem (pod publikę), zwłaszcza wówczas, kiedy głosowanie dotyczy grupki osób dotkniętych anomalią seksualną. 
Jednak nie o homoseksualistach chciałem pisać. 
 
Do pana premiera doszły słuchy, że krąży powszechna opinia, iż on sam jest szefem "bagna politycznego". 
Co na to nasz premier, który postanowił się odnieść do strasznej "nowiny"? 

"Brzmi to okropnie, ale ja jestem dumny. Bagno to centrum." 
 
Sam chyba już Newsweek uzupełnia premierowe bon moty o wzmiankę, że "bagno polityczne", to pojęcie historyczne, gdyż podczas Rewolucji Francuskiej w ten sposób nazywano - UWAGA - niezdecydowanych członków parlamentu. 
Po co redaktorzy Newsweeka silą się na tak ekwilibrystyczne lekcje historii dla pana premiera, to trudno jest jednoznacznie stwierdzić. Może zaklinacze umysłów zdają sobie sprawę z faktu, że na żadnym z kominów notatek na temat powiązań bagna z parlamentem były malarz nie przeczytał, stąd być może zabieg dziennikarskiego establishmentu w kierunku transformacji tuskowego dadaizmu w ekspresjonizm naładowany widokiem ulotnych płomyków nad bagnami, pochodzących niekoniecznie z łupków. 
Dalej pan premier we właściwym dla siebie (dadaistycznym) stylu ubolewa, wieszcząc nam, że "stało się coś dramatycznego". 
W pierwszej chwili można by przypuszczać, że zszedł z tego świata jakiś bliski współpracownik pana premiera, albo zdarzyło się coś na podobną modłę, ale tak nie jest i okazuje się, ze dramat jest jeszcze większy, bo oto pan Gowin zebrał w sejmie oklaski od przedstawicieli PiS. Zaiste Polska znalazła się w niebezpieczeństwie i to chyba wg pana premiera większym, niż zgrożenie przystąpieniem państwa do strefy euro, nie wspominając o pakcie fiskalnym. 
Pan premier przestrzega obywateli dalej tymi słowy:
 
"Jeśli nie zatrzymamy tego teraz, nie zatrzymamy tego już nigdy." 
 
Prawda, że zabawną personą jawi się nasz pan premier? 
Mógł swoją wypowiedź okrasić którymś z wierszyków pewnej noblistki, z jej wczesnej twórczości, a byłoby jeszcze bardziej rewolucyjnie. 
 
O co w tym wszystkim chodzi? 
Chyba nikt nikt o zdrowych zmysłach nie przypuszcza, że pan Gowin w swoim postępowaniu kieruje się dajmonionem, z którego jest wyzuty, nie jeden raz dając temu dowody. 
Ta na pozór dziwna, puzzlowa układanka, w istocie jest prymitywnym trickiem wyliczonym na osłabienie PiS na arenie politycznej. 
Mechanizm jest banalnie prosty.
Instytut Myśli Państwowej jest instytucją, z którą średnio poinformowany obywatel zdążył się już zapoznać, bądź choć o niej usłyszeć. Polityczne spady (robaczywe) postanowiły, spróbować swoich sił na arenie politycznej, że tak powiem - solo. Chodzi o panów Marcinkiewicza, Kamińskiego, Giertycha i jak się okazuje Niesiołowskiego, którego Tusk profilaktycznie chce trochę odsunąć od siebie, podczas gdy chamstwo tego jegomościa, splendoru samemu Tuskowi nie przynosi. Bodaj nawet wstrzymał się od głosu przy ratowaniu politycznej rzyci pana Niesiołowskiego. 
Tak więc na scenie "politycznej" powstanie nowy twór, gdzie swoje tenorowe arie będą piać panowie Sikorski, Giertych, Marcinkiewicz, Kamiński, a także inne tenory podobnego autoramentu, oczywiście z panem Niesiołowskim włącznie. 
Do chóru w pewnym momencie dołączy pan Ziemkiewicz, który póki co, to pieje przy pozostałych falsetem, ale przyjdzie czas, że będzie go słychać lepiej, a i chyba pan Winnicki wzmocni całe operowe towarzystwo. 
Jeszcze nie wiadomo kto stanie na czele nowej, o zabarwieniu "narodowym" siły, która oczywiście będzie "narodową" frakcją PO i można by uznać, że partyjnym statutem owego towarzystwa stanie się pozycja napisana przez pana Ziemkiewicza, którą nazwał "Myślami nowoczesnego endeka". 
Najnowocześniejszym jawi się w ekipie pan Niesiołowski, ale może się mylę i może się okaże, że wszyscy z nich są jeszcze bardziej ultranowoczesnymi endekami. 
 
Dzisiaj w sondażach przeprowadzonych przez Homo Homini, PiS znajduje się na czele stawki, choć nie to przemysł sondażowy chciał nam obwieścić. Otóż najbardziej istotną sprawą w tych notowaniach jest przekroczenie przez formację, która ewentualnie by powstała po odejściu tzw. "konserwatystów" pod egidą Gowina z PO, progu wyborczego i to dość znacząco. Jednym słowem powinniśmy być przygotowani na powstanie w najbliższym czasie partii o zabarwieniu "chrześcijańsko - narodowym", która tak z chrześcijaństwem jak i z endecją będzie miała tyle wspólnego, co taka PO ze zdolnością utworzenia rządu, a wszystko to po to, bo ktoś wyliczył, że iluś tam członków PiS zdecyduje się, wystąpić z szeregów swojej partii, ażeby zasilić struktury nowo powstającej siły "politycznej".
 
Ciekawy jestem jak wielu da się nabrać na gowinowo - tuskowe, prestidigitatorskie sztuczki z króliczkiem z szapoklaku?  
 
 
Detoxowy
O mnie Detoxowy

. .

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Polityka