Zapewne wszyscy pamiętamy, że podczas meczu tenisowego w Izraelu doszło do lżenia ze strony Żydów sióstr Radwańskich.
Zanim przejdę do słowa o żydowskiej kulturze narodowej, to wspomnę o tym, jak to podczas ostatniej oscarowej gali, uwagi ze strony Seth'a MacFarlane'a, zostały potraktowane przez naród wybrany, jako antysemickie.
Prowadzący galę przyznawania Oscarów, wspomniany Seth MacFarlane, wg samych Żydów miał się dopuścić zniesławienia narodu żydowskiego tym, iż podczas dialogu z aktorem, Mark'iem Wahlberg'iem, kiedy MacFarlane wcielił się w postać misia Teddy, wypowiedział słowa sugerujące, iż Hollywood jest kontrolowane przez Żydów.
Wzbudziło to irytację wśród żydowskich środowisk na tyle, że zareagowały one, szczując hollywoodzkie gwiazdy swoją organizacją o groźnej nazwie "Liga Przeciwko Zniesławieniu" - ADL.
Dlaczego uwagi MacFarlane'a wywołały oburzenie wśród Żydów, to nikt nie potrafi odpowiedzieć, oprócz nich samych oczywiście.
O ile pan MacFarlane jest człowiekiem młodym i można by uznać, że w pewnym momencie puściły mu wodze fantazji, o tyle młokosami nie możemy postrzegać takich postaci amerykańskiego kina, jak Marlon Brando, Oliver Stone, czy ofiara żydowskiej nagonki, twórca "Pasji" - Mel Gibson, którzy to panowie zgodnie twierdzą, iż amerykański przemysł filmowy jest pod kontrolą Żydów, a moim skromnym zdaniem, to fakt, iż "Lincoln" został znokautowany przez "Operację Argo", jedynie potwierdza opinie mienionych gwiazd amerykańskiego kina i wypada tu dodać, że ów drugi z filmów, Irańczycy (i nie tylko oni) uznali za film anty irański.
W tym wszystkim chodzi mi o wskazanie na to, jak to Żydzi potrafią przekuć prawdę, na antysemickie hasła.
Z jednej strony, to można im pozazdrościć dbałości o dobre imię swojej nacji, a z drugiej, to mamy do czynienia z prymitywnym i chamskim postępowaniem żydowskich nacjonalistów.
Możemy się teraz zastanowić, jak w powyższym kontekście wypada dbałość Polaków o swoje własne, dobre imię. Pisząc "Polaków", to chyba dopuszczam się nadużycia, gdyż w przypadku lżenia przez Żydów sióstr Radwańskich, to stroną dbającą o nasz wizerunek, powinien być rząd, a uściślając, to polskie MSZ.
Zanim przejdę do rozważań o powinnościach naszych marnych urzędników, to przypomnę tylko, że do incydentu doszło podczas spotkania międzynarodowego, bowiem rozgrywki FedCap, są rozgrywane na poziomie reprezentacji poszczególnych państw, podczas których reprezentanci występują z godłem państwowym na swoich strojach, co znacząco odróżnia występy zawodników podczas turniejów ATP, gdzie tenisiści reprezentują w zasadzie siebie, a na strojach posiadają jedynie loga swoich sponsorów.
Podczas turnieju w Izraelu, gdy reprezentantki Polski w postaciach Agnieszki i Urszuli Radwańskich, rozgrywały swoje spotkanie z duetem z Izraela, to z trybun pod adresem polskich tenisistek posypały się obelgi i to nie tylko w języku Żydów, ale także w językach rosyjskim, angielskim i polskim. Żydom przede wszystkim chodziło o to, ażeby wskazać, że nasze zawodniczki są "katolickimi sukami", choć słowo "bitch" w języku angielskim, niekoniecznie musi oznaczać "sukę", bo użyte właśnie w takim kontekście, jak podczas meczu, oznacza nic innego jak "dziwkę".
Nie mam tu najmniejszego zamiaru rozwodzić się nad zbydlęceniem i chamstwem Żydów zasiadających tego dnia na trybunach podczas meczu, które jednoznacznie wynikają z postawy żydowskiej publiki. Chodzi mi o wskazanie, w jaki sposób szanujemy sami siebie?
Pan Sikorski dzisiaj obwieścił, że nie będzie żadnej interwencji na szczeblu międzypaństwowym w związku ze lżeniem polskich tenisistek.
Co to oznacza?
Ano nic innego, jak to, że byle jakie bydlę może sobie bezkarnie wyzywać polskich reprezentantów podczas międzynarodowych spotkań i nie chodzi tu o to, że takie przypadki nie dotyczą li tylko Polaków, ale chodzi o reakcję odpowiednich organów w zaistniałej sytuacji.
Jak więc w tej sytuacji wygląda pan Sikorski, który w swoich opiniach powołuję się na słowa trenera, czy raczej na brak tych słów?
Czy nie można by było spojrzeć na zapis meczu i ocenić z czym mieliśmy do czynienia?
Czy to, że z sieci zniknęły zapisy z tego spotkania, świadczy o tym, że polskie ministerstwo ma jakiś problem ze zdobyciem takowych?
Na koniec można spytać jaką stroną w sprawie jest sam pan Sikorski, którego żona i dzieci są Żydami?
Może jednak sprawą powinien się zając ktoś inny, ale wówczas pojawi się pytanie - "Kto w takim razie?".
___________________________________________________________
Larum Żyda:
Ale czy słuszne?!


Komentarze
Pokaż komentarze (4)