Detoxowy Detoxowy
432
BLOG

Lejce Tuska

Detoxowy Detoxowy Polityka Obserwuj notkę 9

Nie jest jakimś nad wyraz trudnym przedsięwzięciem, próba określenia skutków powożenia konnym zaprzęgiem przez pana premiera i nie ma tu większego znaczenia, czy byłby to dyliżans rodem z westernu, kareta z Kopciuszkiem, czy też zwykła furmanka spod Tarnobrzegu, bowiem w każdym przypadku zakończyłoby się katastrofą, taką samą, jaką jawi się powożenie salonową kolasą, na którą przerobiono w rządowych warsztatach coś, co niegdyś posiadało status państwa.

To tyle słowem tytułu, które uzupełnię jeszcze tylko cytatem zaczerpniętym z jednego z premierowskich expose’ów (fenomen światowy z uwagi na ilość), tym razem wygłoszonego na łamach periodyku liturgicznego, ukazującego się w kraju, gdzie liturgami niestety są najubożsi:
 
“Moim zadaniem jest to, żeby dwa wielkie, poważne i godne szacunku odłamy naszego narodu czuły się dobrze w naszym kraju.... Zadaniem dla mnie najważniejszym jest to, żeby ta Polska nam się nie rozjechała.”
 
Potem zacytuję jeszcze kilka bon motów pana premiera, ale to ten powyższy nawiązuje do tytułu właśnie.
Już samo użycie przez pana premiera zaimka “ta”, wskazuje nam na lekceważący stosunek do Polski, bo czy oprócz “tej” istnieje jeszcze “tamta”?
Ktoś pewnie słusznie skojarzy, że Polska jest jedna i że zbytecznym jest wskazywać na “tą”, czy na “tamtą”, ale niekoniecznie pan premier musi się wykazywać taką percepcją, o czym będzie później, a tu skupię się jedynie na “rozjechaniu”.
Trudno jest zaiste stwierdzić, co miał pan premier na myśli, wyrażając swoją troskę o “rozjechanie się”, a warianty są co najmniej dwa, gdzie pierwszy może oznaczać obawy przed zjawiskiem skutkującym depopulacją kraju, bowiem ucieczka przed pospolitą biedą młodych, często znakomicie wykształconych ludzi, stała się jedynym sposobem na zapewnienie sobie i swojej rodzinie dachu nad głową i podstawowych środków do życia i to ucieczka bez opcji powrotu do kraju. 
Rodacy wykazujący się mniejszym kosmopolityzmem i większym przywiązaniem do kraju, jeżdżą tylko do prac sezonowych, czego znakomitym przykładem są członkowie rodzin byłych ministrów z rządu pana premiera, którym jak widać także nie wystarcza uposażenie z racji pełnionych wcześniej, czy teraz funkcji.
Być może, że jednak pan premier myślał o innym “rozjechaniu się” i nawiązał w swoich słowach post factum wprowadzenia przez siebie w polską rzeczywistość maksymy “dziel i rządź”, w obliczu czego społeczeństwo “rozjechało się” tak znacząco, iż nie istnieją najmniejsze szanse na to, ażeby doszło kiedykolwiek do spotkania się dróg, które prowadziłyby do “tej” Polski.
Jeżeli tak jest, to mamy do czynienia po raz kolejny z prymitywnym, pijarowskim manewrem, mającym na celu przedstawienie pana premiera jako zatroskanego ojca narodu, który w omawianym expose zupełnie zmienił swoją dotychczasową narrację.
Każdy ma jednak prawo do swojej własnej, subiektywnej oceny tego, co też “autor miał na myśli”.
 
Wspomniałem o zmianie politycznej narracji pana premiera, co jednoznacznie wyraża się jego opinią o ustawie o związkach partnerskich, zawartą w słowach:
 
“Jestem przekonany, że wyrażam zdecydowanie trafniej cele wspólnoty narodowej niż Janusz Palikot. I jeśli naprawdę ktoś w Polsce sądzi, że celem wspólnoty narodowej czy społeczeństwa jest radykalne przyspieszenie rewolucji obyczajowej, to stawia nietrafną diagnozę.”
 
Nie wiem jak to się ma w przypadku innych osób, ale ja, podczas gdy słyszę, że pan premier mówi o “wspólnocie narodowej”, tarzam się ze śmiechu, gdyż w ustach pana premiera brzmi to niczym jakiś skecz z repertuaru Monty Python’a, który jako komików zatrudnił pana premiera i pana Gowina, którzy tylko pozornie różnią się w swoich poglądach, czego świadectwem niech będzie nieukrywany akcent konserwatywny w odniesieniu się pana premiera do samej “rewolucji obyczajowej”, jak również do “wspólnoty narodowej”. Trudno jest tylko dociec, który z panów jawi się większym facecjonistą w swojej grze?
Będąc przy temacie ustawy o związkach partnerskich, która swoja drogą i tak zostanie przyjęta w jakiejś formie przez sejm, to należy tu wspomnieć o tym, jakim stosunkiem w związku z tą ustawą wykazał się były prezydent RP, laureat Nagrody Nobla i członek Europejskiej Rady Mędrców - pan Wałęsa.
Wiadomym jest, że jedyną stroną potępiającą opinię Lecha na temat gejów i sadzaniem owych w ostatnich ławach sejmu i to jeszcze za murem, był li tylko mainstream ze swoimi ultra postępowymi “dziennikarzami” typu pani Olejnik np., a społeczeństwo pomimo faktu, kim jest Lechu w istocie, stanęło murem za najsłynniejszym elektrykiem świata.
W okresie kiedy PO, jak i jej sam lider, stracili zupełnie na wizerunku, to nijak pan prezes PO nie mógł stanąć do konfrontacji z mędrcem europejskim, niezależnie od tego, jakie zdanie o mędrcu mają pozostali mędrcy z Rady Mędrców, których opinia niewiele różni się chyba od tej wyrażanej przez panią Olejnik, a przynajmniej oficjalnie.
Mam swoje zdanie na temat postawy Wałęsy  w stosunku do gejów, ale nie o nim ta notka traktuje.
 
Kolejny z cytatów, który zaskakuje swoja treścią, to odniesienie się do Boga i instytucji Kościoła w Polsce:
 
“Bo uważam, że ze wszystkimi wadami (Kościół) jest Polsce bardzo potrzebny. Mam również głębokie przekonanie, że wiara w Boga, bycie członkiem Kościoła są dobre dla narodu, dla społeczeństwa. Dla mnie świat bez Boga, Polska bez Kościoła, bez tego wielkiego dorobku, dzięki któremu jesteśmy, jacy jesteśmy, byłyby uboższe.”
 
Proszę, jak pan premier jest dobrze poinformowany o “wszystkich wadach” Kościoła.
Ulegam wrażeniu, że wiedza pana premiera na temat Boga oraz Kościoła w naszym kraju ogranicza się jedynie do nazwiska pewnego redemptorysty z Torunia, choć gdy mówi o wadach, można by przypuszczać, że znane są mu także postacie tego rytu co Dziwisz, Nycz, Pieronek etc.
Czy ktoś z czytających cytowane tu słowa jest skłonny stwierdzić, że pan premier wierzy w to, co mówi? W obliczu euforii Kościoła Katolickiego po wyborze nowego papieża - Franciszka, pan premier znakomicie wykorzystuje swoją szansę, mamiąc osoby z drugiej strony medialnej szybki swoimi epokowymi spostrzeżeniami.
Smuci to, że jednak wielu kupi medialny chłam organów władzy.
Nie chcę głębiej analizować ostatniego z cytatów, uznawszy ten jedynie za propagandowy skecz, ale pozwolę sobie na przytoczenie już ostatniej sentencji naszego pana premiera, która niejako dezawuuje wszystkie poprzednie ze względu na swoją wzruszająca treść, przeczącą powyższym wyznaniom:
 
“Jak wyzwolić się z tych stereotypów, które towarzyszą nam niemal od urodzenia, wzmacniane literaturą, historią, powszechnymi resentymentami? Co pozostanie z polskości, gdy odejmiemy od niej cały ten wzniosło-ponuro-śmieszny teatr niespełnionych marzeń i nieuzasadnionych urojeń? 
Polskość to nienormalność – takie skojarzenie nasuwa mi się z bolesną uporczywością, kiedy tylko dotykam tego niechcianego tematu. 
Polskość wywołuje u mnie niezmiennie odruch buntu: historia, geografia, pech dziejowy i Bóg wie co jeszcze, wrzuciły na moje barki brzemię, którego nie mam specjalnej ochoty dźwigać .... 
Piękniejsza od Polski jest ucieczka od Polski – tej ziemi konkretnej, przegranej, brudnej i biednej. I dlatego tak często nas ogłupia, zaślepia, prowadzi w krainę mitu. Sama jest mitem !”
 
Pan premier łaskaw był, wypowiedzieć powyższe słowa przy innej okazji, jednak jak najbardziej uzasadnionym jest ich przypomnienie w kontekście powyżej cytowanych fragmentów wypowiedzi pana premiera.
Oczywiście cytatów ze wspomnianego, liturgicznego medium można by tu przedstawić więcej, ale nie przedstawiałyby one takiej wartości teatralnej, a precyzując, to groteskowej, jak te przytoczone w tekście.
 
Dodam na koniec, że jestem skłonny uwierzyć panu premierowi w każde jego słowo, jak również w jego dobre intencje, ale musiałby on spełnić jeden warunek, ażebym zmienił jego status w moim własnym paradygmacie dotyczącym jego postaci.
Pan premier musiałby publicznie (może wykorzystać ku temu nawet to liturgiczne medium, z którego korzystał i teraz) opowiedzieć o tym, co stało się trzy lata temu na podsmoleńskim lotnisku - Siewiernyj, mówiąc nam szczerą prawdę, wykazując się przy tym taką samą szczerością,  jaką przejawiał w ostatnim z przytoczonych tu cytatów.
 
 
 
 
 
 
 
Detoxowy
O mnie Detoxowy

. .

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (9)

Inne tematy w dziale Polityka