Magiczny śrubokręt Lecha, którym nasz narodowy bohater rozmontował komunę, transformował w kielnię, którą Lechu zaczął stawiać, a nie burzyć mury, tak jak to miało onegdaj miejsce w Berlinie.
Sprawa stawiania murów i lokowania za nimi homoseksualistów odbiła się głośnym echem już nie tylko od tych wymurowanych przez europejskiego mędrca.
Wspomniane echo, przypisaną sobie prędkością dźwięku, dotarło nawet do San Francisco, gdzie tamtejsi radni uradzili, że należy zlikwidować w mieście ulicę poświęcona najsłynniejszemu elektrykowi świata, a to z uwagi na jego murarskie zamiłowanie, którym raczył się wykazać przy okazji swojej wypowiedzi na temat homoseksualistów.
Polska Ameryką nie jest (i nigdy nie będzie), stąd też u nas obowiązują inne zwyczaje i obyczaje, co można dostrzec podczas ogólnospołecznego wyrazu poparcia dla konserwatyzmu i radykalizmu pana “murarza”.
Ileż to pomyj wylano w mediach na postać pani poseł Pawłowicz, kiedy ta z racji tego, iż jest profesorem prawa, starała się przekonać gremium zasiadające w poselskich ławach, iż ustawa o związkach partnerskich jest niezgodna z polska konstytucją?
Ktoś to pamięta?
Warto może przypomnieć słowa jednego z tuzów Platformy, charakteryzującego się bezmyślnym fanatyzmem w stosunku do swojej partii i pryncypała, który lżył profesor Pawłowicz, mówiąc, że jest osobą godną pogardy, porównując jej postać do magla i rynsztoku, czy nazywając krzyżówką Nelli Rokity z Kononowiczem.
Wszystkie te miłe słowa pod adresem posłanki Pawłowicz, pan Niesiołowski - bo o nim wszak mowa - wypowiedział w związku z postawą pani profesor dotyczącą wiadomej ustawy.
Sposób odnoszenia się do swoich opozycjonistów praktykowany przez członków PO, a tym samym przez pana Niesiołowskiego, jest doskonale wszystkim znany, ale warto zwrócić uwagę na to zjawisko, po tym, jak to pan Wałęsa zaczął wymachiwać kielnią i cegłą w kierunku gejów i lesbijek.
Po spazmach rozpaczy zaprezentowanych publicznie, nawet pani Monika Olejnik nabrała wody w usta i dziwnie zamilkła.
Można więc zadać pytanie - kto za murem, a kto na przedmurzu?
Okazuje się, że swoją epokową wypowiedzią na temat murarskiego rzemiosła, pan Wałęsa za murem ulokował homoseksualistów wraz ze wspierającymi je ugrupowaniami, nie wyłączając z ich grona partii pana Palikota.
Kto zaś stanął przy betoniarkach i kastrach wraz z Lechem?
To właśnie tutaj zaczyna się galimatias.
Raptem wczoraj zwierzał się nasz pan premier na łamach GW, że “nie wygrywał on wyborów w imię rewolucji obyczajowej” i tu od razu przypomnę o ataku furii pana premiera, kiedy to pan Gowin nie podzielał zdania pana premiera odnośnie ustawy o związkach partnerskich.
Doszło nawet do tego, że pan minister miał się już pożegnać z teką resortu sprawiedliwości, ale do tego nie doszło, bo okazało się, że Lechu jest nie tylko elektrykiem, ale także murarzem, co oznacza ni mniej, ni więcej jak to, że polityczna rzyć pana Gowina została uratowana, bo z kim, jak z kim, ale z Lechem Wałęsą, to pan premier w szranki nie stanie i to jeszcze wówczas, kiedy miałoby dojść do publicznej debaty na temat obyczajowości Polaków.
Pan premier nie jest jedyną postacią, która wykazała się zmianą neoliberalnego kursu, bo okazuje się bowiem, że i pan prezydent Komorowski postanowił zostać na przedmurzu przy betoniarce, o czym informuje nas pan Krzysztof Łaszkiewicz, prezydencki prawnik na łamach Rzeczpospolitej, mówiąc, że pan prezydent nie chce ustawy o związkach partnerskich (!!!) i wyraża przy tym pogląd pana Komorowskiego słowami:
“Przyznanie zbyt wielkich przywilejów podobnych do tych, jakie mają małżeństwa, osobom żyjącym w wolnych związkach byłoby niezgodne z konstytucją.”
Więc co w takiej sytuacji powinien zrobić pan Niesiołowski?
Ktoś powie, że przeprosić?
Nie ta kategoria człowieka i nie ta kategoria przynależności politycznej.
Fajnym uzupełnieniem całej groteski z kielnią Wałęsy jest to, że swoje poparcie dla Lecha wyraził oficjalnym listem Grzegorz Pellowski, którego sieć cukierni cieszy się wielką popularnością w Gdańsku.
Całą treść listu można skondensować w zawartych w nim słowach kierowanych do Wałęsy:
“Niech pan nie odpuszcza.”
Na Facebooku już zawiązała się akcja pod egidą pani Marty Kosińskiej, nosząca kryptonim:
“U Pellowskiego już nigdy nie kupię!”
W obliczu przytoczonych powyżej faktów, można by stwierdzić, że w Lechu odezwało się chrześcijańskie przywiązanie do podstawowych wartości głoszonych przez Kościół, jak również to, że pan premier wraz z panem prezydentem utożsamiają się z poglądem pana Wałęsy i że tym samym, ci dwaj ostatni postanowili niejako, sprzeniewierzyć się unijnym dyrektywom.
Czy jest tak jednak w istocie?
Zapewne jakaś ustawa regulująca sprawę związków partnerskich w życie wejdzie, gdyż zasada głosi, że wilk powinien być syty, a owca cała.
Owcą jawią się w tym przypadku ultra lewackie środowiska z ław europarlamentu, a kim jest wilk?
Wilk siedzi na Kremlu i to wilk zakazał urządzania w Moskwie jakichkolwiek marszów, pochodów etc. z tęczową flagą na okres stu lat, rozwiązując tym samym problem homoseksualizmu w Rosji.
Nikt ich tam nie eksterminuje fizycznie, ale nikt też nie ulega presji polityczno - obyczajowej poprawności.
Przypomnijmy sobie wizytę w Polsce głowy Kościoła Prawosławnego w Rosji - Cyryla I-go.
Weźmy pod uwagę pro rosyjską postawę naszego pana prezydenta, a także to, kto był głównym energetykiem podczas gdy Lechu był jeszcze tylko elektrykiem?
Precyzując, to trzeba zauważyć, że pomału, ale sukcesywnie i konsekwentnie Polska staje się częścią Federacji Rosyjskiej, o czym wszyscy wiedzą, ale nikt o tym nie mówi.
Wszyscy wiedzieli również, że siłowe narzucenie zdania mniejszości dla większości, jest nienaturalnym zjawiskiem w społeczeństwie, jednak nikt o tym nie mówił, do momentu pojawienia się kielni w ręce Lecha.
Dobrze się stało, że w panu Wałęsie obudziła się pasja murarska, ale nie dajmy się zwieźć, że spowodowana jest ona przywiązaniem do tradycji chrześcijańskich i polskich.
Do Gdańska mam daleko, ale już teraz idę do sklepu, kupić sobie smacznego pączka w proteście przeciwko ludzkiej głupocie.
PS Powyższa treść jest li tylko opinią autora.


Komentarze
Pokaż komentarze