Pan premier łaskaw był wystosować depeszę gratulacyjną do Franciszka I-go z okazji rozpoczęcia pontyfikatu nowo wybranego papieża.Treść depeszy jest oszczędną w słowach i nie zawiera nic szczególnego, stanowiąc tym samym nic nieznacząca formułkę rodem z kartki z “Hallmarku”.
Na uwagę zasługuje jedynie swoista dojrzałość pana premiera, która pozwala mu posyłać gratulacje w imieniu tylko rządu III RP oraz własnym, wykluczając z owych moją np. postać, z czego rad jestem niezmiernie i bynajmniej nie dlatego, że nie chcę złożyć gratulacji Franciszkowi.
Treść depeszy nie spodobała się jednak wszystkim, bowiem środowiska bliskie panu Palikotowi uznały, iż zdominowana jest ona przez “potoki wazeliny” jak również przez “wymiar pewnego obciachu”.
W tym konkretnym przypadku, to pan premier nie ma chyba powodów do zmartwień, gdyż opinia “biegłych” z Ruchu Palikota, to potwierdzenie ulegania jakimś halucynacjom wśród nich, jak również potwierdzenie ich indolencji, bowiem tekst z gratulacjami nie należy do trudnych i moim zdaniem nie powinien nastręczać żadnych problemów w zakresie jego interpretacji.
W zasadzie na tym można by było zakończyć dywagacje o popisach pana premiera w zakresie epistolografii, na niwie której chyba jednak nie zabłysnął w tym przypadku, jednak sprawa nie jest aż tak prosta, bowiem w narrację pana premiera, przy okazji jego obrony przed atakami autorytetów z Ruchu Palikota, postanowił się wpisać podsekretarz stanu w MSZ - pan Cisek.
Pogratulować należy panu Tuskowi i panu Sikorskiemu takich pracowników.
W obawie, ażeby nie przekręcić słów pana Ciska, jak również, żeby odeprzeć ewentualne zarzuty, że odrywam je od kontekstu, to pozwolę sobie tutaj zacytować to, co raczył powiedzieć pan podsekretarz:
“Każdy podręcznik historii mówi o tym, że u źródeł Europy leży tradycja hellenistyczna, chrześcijańska albo judeochrześcijańska.”
Od razu pragnę stwierdzić, że pan Cisek uprawia niczym nieuzasadnioną lewacka propagandę, gdyż to jedno krótkie zdanie zawiera w sobie same łgarstwa, które wyliczone są na destrukcję w umyśle czytelnika, zakładając, że ów umysł i tak do nadzwyczaj lotnych nie należy.
Nie wiem z jakich podręczników korzystał pan Cisek, zgłębiając swoja wiedzę historyczną, ale wiem, że mówi on wierutne bzdury, sugerując, iż każdy z podręczników historycznych zawiera informacje o tym, jakoby to “judeochrześcijaństwo” miałoby być elementem rozwoju kultury i tradycji w Europie. O ile bez sprzeciwu należy uznać, że decydujący wpływ miały pozostałe dwa czynniki wymienione przez pana Ciska, przytaczając tradycję hellenistyczną i chrześcijańską, to wzmiankę o “judeochrześcijaństwie” należy uznać za manipulację i demagogię, a to z tej prostej przyczyny, że nie ma w naszej kulturze żadnego pierwiastka “judeochrześcijaństwa”, gdyż takowe w ogóle nie istnieje.
Jest to neologizm stosowany od dwóch dekad przez środowiska lewackie, mający na celu zdyskredytowanie i ośmieszenie chrześcijaństwa, co łatwo można wywnioskować ze słów pana Ciska o “wszystkich podręcznikach historycznych”.
Nie ma co się tutaj dużo rozwodzić nad tym tematem, gdyż jest to po prostu niedorzeczność, a wskażę jedynie na to, że pan podsekretarz nie ma bladego pojęcia, o czym mówi.
Chrześcijaństwo i judaizm mają wspólny pierwiastek, którym jest Stary Testament, ale pamiętajmy przy tym, że i islam opiera się na Starym Testamencie właśnie.
Mamy tu do czynienia z trzema sposobami interpretacji pism starotestamentowych, gdzie w tradycji żydowskiej ST jest interpretowany poprzez Talmud, w islamskiej poprzez Koran, a w naszej, chrześcijańskiej tradycji poprzez Ewangelie, czy jak ktoś woli, poprzez Nowy Testament.
Judaizm, islam i chrześcijaństwo, to są zupełnie inne środowiska kulturowe, wyznaniowe i religijne, nie mające ze sobą nigdy nic wspólnego, gdyż każde z nich jest środowiskiem hermetycznym, zablokowanym na przenikanie pierwiastków z innych wyznać i kultur.
Równie dobrze pan Cisek mógł użyć słowa judeoislam, ale co to by znaczyło?
Otóż nic by nie znaczyło, tak samo jak nic nie znaczy w dzisiejszej rzeczywistości termin “judeochrześcijaństwo”.
Pan Tusk powinien pogratulować panu Ciskowi i podziękować szczerze za przysługę, choć z drugiej strony, wskazując na resort i bezpośredniego przełożonego pana podsekretarza, to można przyjąć, że pan Cisek cytował jedynie wcześniej wyuczony tekst, napisany w rodzinnym gronie swojego zwierzchnika.


Komentarze
Pokaż komentarze (20)