Jesteśmy w okresie Wielkiego Postu, a tym samym w okresie rekolekcji wielkopostnych, które same w sobie są znanym od wieków w Kościele aktem pokutnym; okresem duchowych ćwiczeń mających nam pomóc odnaleźć nie tylko Chrystusa na swojej często zawiłej ścieżce, ale także samych siebie.
Z pomocą w naszych staraniach w tym zakresie przychodzą nam misjonarze, których nauki rekolekcyjne mają nam pomóc w odnalezieniu własnej tożsamości w dzisiejszej jakże smutnej i zagmatwanej rzeczywistości, także, czy może przede wszystkim w odnalezieniu wspomnianej już postaci - Jezusa Chrystusa.
Zapewne wielu Polakom, zwłaszcza tym młodszego pokolenia jest trudno dzisiaj określić swoją tożsamość nie tylko tą przypisaną sferze duchowej, ale także trudno odnaleźć jest siebie w swoim własnym kraju, którego konstytucja w obliczu działań tzw. “rządzących” okazuje się być jedynie bajką dla naiwnych, bowiem ta nie potrafi w najmniejszym nawet stopniu zagwarantować bezpieczeństwa obywatelom, pomimo tego, że formułki w niej zapisane, brzmią jednak jak gwarancje.
Nie mam tu na myśli jedynie bezpieczeństwa zewnętrznego, którego to państwo dzisiaj nie potrafi zapewnić swoim obywatelom, a to z prostej przyczyny, iż nie posiada ono armii, a tym samym nie posiada żadnych zdolności obronnych wobec uzbrojonych po zęby, dysponujących ultranowoczesną bronią sąsiadów zza wschodniej, jak również i zachodniej granicy.
Państwo owo nie potrafi również zagwarantować temu młodemu człowiekowi podstawowych czynników, stwarzających warunki do normalnej egzystencji.
Pomijam fakt, że młoda rodzina często nie posiada własnego dachu nad głową oraz środków do normalnej egzystencji, a wskażę jedynie na to, że ojciec i matka w tej rodzinie nie posiadają pracy, nie mogąc jej po prostu znaleźć w kraju, w którym “rządzący” zapewnili stopę bezrobocia w granicach 15%. Czy muszę tu wspominać o służbie zdrowia i świadczeniach socjalnych?
Jest to o tyle ważny czynnik w kształtowaniu całego państwa, że w wyniku tak wysokiego bezrobocia, a także braku jakichkolwiek perspektyw na przyszłość, powoduje on, że całe rzesze młodych ludzi emigrują z własnego kraju w poszukiwaniu pracy, która pozwoli im pozyskać środki na utrzymanie siebie, czy swojej rodziny.
Tu pojawia się problem depopulacji kraju, która będzie skutkować w niedalekiej przyszłości tym, iż w Polsce pozostaną tylko osoby korzystające z uposażeń emerytalnych, czy rentowych, ale pojawia się przy tym pytanie, kto na te emerytury i renty będzie pracował, podczas gdy składki ubezpieczeniowe młodzi Polacy będą płacić w którymś z krajów europejskich, a i podatki również?
Mało kto głośno dzisiaj mówi o tym niesłychanie groźnym problemie.
Od Jesieni Ludów w 1989 roku minęło już niemal ćwierć wieku i co?
Na jakim etapie rozwoju kraju i likwidacji cywilizacyjnej przepaści w stosunku do innych państw europejskim znajdujemy się dzisiaj?
Dlaczego do dzisiaj rządzą nami ludzie posiadający swój rodowód w Manifeście Lipcowym, podpisanym przez pewnego generalissimusa?
Czy okres mienionego ćwierćwiecza to zbyt mało na to, ażeby w rządzie zainstalować ludzi, którzy za swoją kompetencją, fachową wiedzą i pro polskim działaniem będą godni, ażeby rządzić państwem?
Jak się okazuje, to niestety, ale to jednak zbyt mało czasu dla nas.
Od samego początku tzw. “demokracji” mamy problem ze stanowieniem o samych sobie.
Już na samym początku pozwoliliśmy na to, ażeby generał, który wypowiedział swojemu narodowi wojnę, został mianowany prezydentem. Potem byli Wałęsa i Kwaśniewski, o dzisiejszym prezydencie nie chce wspominać.
Czy tylko na tyle nas stać?
Czy naprawdę identyfikujemy się z tymi ludźmi, jak również z tymi, co nami rządzą?
Owszem, niech rządzą, ale niech to rządzenie, będzie rządzeniem, a nie tylko uprawianiem działań mających na celu ustanowienie w kraju grupy oligarchów dysponujących olbrzymimi środkami finansowymi, uwłaszczonych na państwowym mieniu.
Jak świadczy to wszystko o nas samych?
Myślę, że nadszedł odpowiedni moment, ażeby wskazać na to, że pan Palikot w swojej ostatniej wypowiedzi o nas samych trafił w sedno.
Jego diagnoza wystawiona społeczeństwu po meczu naszej reprezentacji narodowej w piłce nożnej z ukraińską brzmiała tak:
“Nie potrafimy współdziałać. Ani na murawie, ani gdzie indziej. Jesteśmy beznadziejni, tragiczni, trywialni, śmieszni. Polacy to gówniarze, zera, szambo.”
Powyższe słowa wzbudziły oburzenie nie tylko wśród internautów. Powszechnie zarzuca się patronowi ruchu sygnowanego jego własnym imieniem obrażanie całego narodu polskiego.
Rzecznik RP - A.Rozenek uświadamia wszystkich, że jego pryncypałowi nie chodziło bynajmniej o cały naród, a jedynie o reprezentację polski w piłce nożnej, która wg pana Rozenka “zagrała jak szambo” i tu można założyć, że w percepcji pana rzecznika szambo potrafi grać w piłkę...jakąkolwiek. Zresztą pierwsze z cytowanych zdań autorstwa samego Janusza Palikota, zupełnie dezawuuje opinię jego rzecznika.
Napisałem się tyle po to, żeby wreszcie stwierdzić, że ja nie mam najmniejszych pretensji do Palikota, bowiem w swojej charakterystyce Polaków trafia on w sedno.
Nie potrafimy wspólnie działać na żadnej płaszczyźnie.
Szkoda tu nawet wspominać o płaszczyźnie politycznej, gdzie za polityków w Polsce uchodzą takie persony jak pan Niesiołowski, pani Kopacz, pan Ziobro, pani Grodzka, pan premier, czy choćby sam pan Palikot.
Co, bądź kto wymienionym ludziom nadaje status polityków?
My sami drogi Czytelniku, my sami swoimi wyborami i aż dziw bierze, że mamy potem pretensje do wszystkich, że państwo polskie ulega swoistej implozji, której skutki już są opłakane, a będą jeszcze gorsze.
Chcący, a może nie, pan Palikot powyższym wpisał się w poczet ‘rekolekcjonistów” i tym razem nad jego słowami dotyczącymi nas samych powinniśmy się głęboko zastanowić, a może zaowocuje to tym, że niegdyś uda nam się odzyskać... No właśnie, co odzyskać?
Czy jest jeszcze coś, o co jako naród mamy walczyć?


Komentarze
Pokaż komentarze (2)