Bodaj w grudniu media wieściły, że Polska zmienia się w arenę operową, na której zaśpiewa trzech tenorów w postaciach panów Radosława Sikorskiego, Romana Giertycha oraz Michała Kamińskiego i może warto do tematu wrócić, po tym jak pan Giertych zaczął śpiewać arię z “Carmen” do słów pana Kołęckiego (...krew z byka sika, siku, siku, sik itd.) i to pro publico bono, jak sam twierdzi.
Wersja dla naiwnych mówi, że zawiązanie się tej “przyjacielskiej” koalicji politycznej, jest wynikiem zużycia się PO i radykalizowania się PiS.
Dziwne to jest, bowiem PO zawsze była zużyta jak pewien element służący kontrolowanej prokreacji, po akcie kontroli właśnie, a PiS jak radykalnym było w swoich poglądach, to takim pozostaje nadal.
Wzrostem radykalizmu postrzega się zapewne chęć wyjaśnienia zdarzeń pod Smoleńskiem 10 kwietnia 2010 roku. Z tego można wnioskować, że ponad połowa Polaków to rzesze radykałów, bowiem tyle naszych współobywateli uznaje słusznym powołanie międzynarodowej komisji do zbadania katastrofy rządowego TU154.
Skutkiem powstania tenorowej formacji jest zgoła coś innego.
Nikt o zdrowych zmysłach nie powie, że “politycy” formatu Sikorskiego, Giertycha, czy Kamińskiego mogliby sobie bezkarnie kopać dołki pod obecnym premierem, który słynie z tego, że bezpardonowo rozprawia się ze swoimi, nazwijmy to przeciwnikami, a zwłaszcza z tymi ze swojego obozu (vide Zyta Gilowska), tak więc można sądzić, że taki pan Sikorski, to raczej panu premierowi podskakiwać by nie chciał, nawet w “operze", więc po co to wszystko?
Zamieniając liczebnik “dwa” na “trzy”, to znane powiedzenie zabrzmi, że “co trzy głowy, to nie jedna”, a upraszczając to wszystko, to jesteśmy własnie świadkami uwertury rozpoczynającej operowe przedstawienie z udziałem trzech tenorów, gdzie każdy z nich zaśpiewa określoną arię, czy recytatyw. Zachowana zostanie szczególna cecha widowisk operowych i to wszystko zakończy się dramatem i dramatem nie dla naszych śpiewaków, a dla słuchaczy, którym nakazano uczestnictwo w tym tandetnym akcie.
Profesjonalizmu pana Sikorskiego nikomu przedstawiać nie trzeba, bowiem każdy zna jego kompromitujące Polskę na arenie międzynarodowej działania i tu wspomnę chociażby o komiksach z grypsującym Szopenem wydanych w Niemczech przez MSZ.
Postać pana Kamińskiego, także została ściśle określona i to przez niego samego, kiedy wskazał na to, że jest on politycznym złodziejem, gdyż po prostu ukradł mandat europoselski Prawu i Sprawiedliwości, oszukując tym samym swoich wyborców. Jego obecność w tym egzotycznym tercecie może tłumaczyć to, że ktoś liczy na pozyskanie środowiska innego renegata w postaci pana Ziobro (także złodzieja mandatów do europarlamentu), który to jak wiemy, za swój polityczny akompaniament uznał zgnojenie PiS i samego J. Kaczyńskiego.
Tu trochę trąca nekropolią, bowiem zadaniem Kamińskiego zapewne będzie pozyskanie takich politycznych trupów jak pan Migalski np., albo pan Kaczmarek, czy nawet pan Marcinkiewicz.
Podobne zadanie otrzymał również pan Giertych, z tym, że ten ma dla sprawy, czyli dla opery, pozyskać ludzi, ale ze środowisk narodowych.
Bardzo ciekawym jest to, które frakcje narodowe przystaną do pana Giertycha, bo, że środowisko Samoobrony, to wiemy na pewno, ale czy ONR również?
Można się skłaniać ku opinii, że tak, bowiem pojawi się okazja dla tej organizacji pozyskania stołków trochę wyższych niż te, na których zasiadali do tej pory.
Zagadką dużą jest pan Winnicki i jego Młodzież Wszechpolska i tutaj należy jeszcze troszkę poczekać na rozwój wypadków, choć moje osobiste rokowania nie napawają optymizmem...narodowym.
Dla kogoś, kto przyszedł do opery po raz pierwszy, to libretta będą niezrozumiałe, ale stały bywalec opery dosłyszy bez problemu, że tenor pana Giertycha jest dość słyszalnie wspomagany na tzw. "prawej stronie" przez śpiewaka, który pieje co prawda falsetem, dość mocno przy tym fałszując, to jednak śpiewa pod melodię Giertycha. Mowa tu o panu Ziemkiewiczu, który ostatnio bardzo promuje swoje narodowe poglądy, a jego książka “Myśli nowoczesnego endeka”, niech będzie tu odzwierciedleniem tego, ku czemu tak faktycznie zmierza działalność pana Ziemkiewicza.
Polacy lubią nie tylko operę, ale bardzo lubią także grillować, a słynny już “grill u Giertycha”, gdzie pożeraczem grillowanej kaszanki był również pan Ziemkiewicz ( o reszcie towarzystwa nie wspomnę ze względów estetycznych), podpowiada nam nieco o wektorze poczynań pana Ziemkiewicza.
Swoją drogą, to należy uznać, że “wehikuł czasu” tego twórcy literatury SF, po prostu się zepsuł i zaczął mocno ściągać na lewo ku czarnej dziurze. choć kierunkowskaz wydawać by się mogło, mruga prawy.
Jak to gatunki sztuki się nawzajem uzupełniają, no nie? Okazuje się, że z opery z łatwością możemy przejść do świata fantastyki naukowej.
Słuchając poszczególnych arii, a tej o rzezi byków szczególnie, to możemy też usłyszeć w tle muzykę naszych rodzimych, wielkich kompozytorów, gdyż wyraźnie słychać “Marsz żałobny” Fryderyka Szopena (to ten, co wg Sikorskiego nauczył się w pierdlu grypsować), a także poloneza Michała Kleofasa Ogińskiego - “Pożegnanie z ojczyzną”.
Kończąc, zapytam, czy jakikolwiek Żyd robi dla Polski cokolwiek pro publico bono, panie Giertych?
Roman Dmowski mówił, że źródłem “humanitaryzmu” wśród Żydów zamieszkujących Polskę, jest brak łączności z narodem polskim i brak przywiązania do jego interesów.
Co więc łączy pana Giertycha z interesem żydowskim?
Ciekawy też jestem, jak R. Dmowski określiłby “polityków”, o których tu wspomniałem?


Komentarze
Pokaż komentarze (1)