Dość dużo ostatnio się mówi o książce autorskiego tercetu - Doroty Kani, Macieja Marosza i Jerzego Targalskiego pt. “Dzieci resortowe. Media”.
Jak to zazwyczaj przy takich okazjach u nas bywa, ścierają się ze sobą w komentarzach na ten temat dwa środowiska światopoglądowe, a uściślając, to postkomunistyczna tzw. “elita” oraz opinie grupy postrzeganej jako prawica.
Inne środowiska nie biorą udziału w dyskusji, a to z racji tego, że póki co, to takowe nie istnieją i chciałbym przy tej okazji zwrócić uwagę na istotne zjawisko, gdzie w trakcie dyskusji swoją opinię wyrażają osoby, na co dzień wpisujące siebie w poczet tych “walczących” ze zjawiskiem komuny, stając jednakże w obronie resortowego przedszkola, w tak doskonały sposób opisanego przez mienionych autorów.
Ma to swoje dobre cechy, bowiem co niektórym pomaga to, zrozumieć istotę powiedzenia o szydle i worku.
Dzisiaj na S24 możemy znaleźć na SG wywód jednego z obrońców "resortowych dzieci", który pięknie nam mówi o potrzebie dyskusji, twierdząc, że książka takiej dyskusji jedynie szkodzi.
Na jaki temat chciałby autor notki podyskutować, niestety z jego tekstu nie jest nam dane, się dowiedzieć, za to możemy odnaleźć wskazówki na temat tego, jak taka dyskusja powinna wyglądać i posłużę się tutaj dwoma cytatami.
Oto pierwszy z nich, który jest zdaniem rozpoczynającym wywód autora wspomnianej notki:
“Książka „Dzieci resortowe. Media” Doroty Kani, Jerzego Targalskiego i Macieja Marosza to dzieło ogarniętych obsesją amatorów.”
Teraz drugi, który wymownie kończy lament:
“ A temat trudnej przeszłości pod komunistyczną władzą pozostaje, tylko że nie powinni się do niego zabierać amatorzy obładnięci obsesją.” (pisownia oryginalna z błędem, niejedynym zresztą w tekście)
Takie to właśnie standardy dyskusji proponuje autor czytelnikom S24.
Ileż to można się nauczyć od “profesjonalistów”, prawda?
Bynajmniej nie mam najmniejszego zamiaru niniejszym, wszczynać polemiki z autorem lamentu nad resortowym przedszkolem, a chciałbym jedynie wskazać na to, iż książka “Resortowe dzieci. Media”, widnieje dzisiaj jako “NUMBER ONE” na liście bestsellerów Empiku.
Zapytam - kto nadał książce ów status?
Podpowiem panu autorowi lamentu, że odpowiedzialni są za to ludzie, którzy uznali pióra autorskiej trójki za bardzo rzetelne i godne zaufania, ludzie, którzy doskonale wiedzą kim są resortowe przedszkolaki i w jakim duchu, będąc kreatorami opinii publicznej, prowadzą oni dyskusję i chyba nie muszę w tym miejscu posiłkować się przykładami “dziennikarskiej rzetelności” pana Żakowskiego, czy pani Olejnik.


Komentarze
Pokaż komentarze (35)