25 obserwujących
202 notki
359k odsłon
  664   0

Naprawa prawa upadłościowego sposobem na problem z kredytami walutowymi

Spóźniona zmiana interpretacji prawa przez sędziów jedną niesprawiedliwość będzie naprawiać kolejnymi. Nota bene: dziś wpis dwa razy dłuższy niż zwyczajowe 500-600 słów.

(1) To, że nadzór dopuścił, banki udzielały, a politycy naciskali na nadzór by dalej udzielać kredytów walutowych było błędem. Błędem, którego koszty ponosili głównie kredytobiorcy. Ponosili do 2019, gdy sędziowie zaczęli zmieniać orzecznictwo w/s kredytów frankowych.

Kredyty walutowe nie powinny być udzielane osobom fizycznym zarabiającym w złotówkach. Kursy walutowe zazwyczaj mocno się zmieniają raz na kilka lat. A raz na dekadę czy dwie bardzo mocno. Ryzyko skokowego wzrostu długu obciąża nie tylko kredytobiorców. Obciąża również system finansowy i całą gospodarkę. Trudności ze spłatą wielu kredytów mogą uczynić banki niewypłacalnymi, wymagać dofinansowania banków przez podatników i zmniejszyć na wiele lat dynamikę akcji kredytowej i rozwój gospodarki.

(2) W Polsce na razie nie mieliśmy dużego kryzysu bankowego z kredytów walutowych. Nie mieliśmy z powodu:

– przewagi prawnej banków nad kredytobiorcami oraz

– przywiązania Polaków do mieszkań nabytych na kredyt.

Polskie prawo upadłościowe jest tak skrzywione w stronę banków, że brak spłaty kredytu mieszkaniowego jeszcze do niedawna pozwalał nie tylko zabrać mieszkanie kupione za kredyt, ale również cały majątek kredytobiorcy oraz znaczną część przyszłych dochodów kredytobiorcy.

W Polsce kupno mieszkania w miejscowości o atrakcyjnym rynku pracy potwierdza akces do wielkomiejskiej klasy średniej. Zaś utrata tego mieszkaniu jest widowiskową deklasacją. Polacy potrafią pożyczać pieniądze od rodziny, byle spłacać na czas raty kredytu mieszkaniowego. I często spłacają te kredyty nawet jeśli wskutek osłabienia złotówki pozostało do spłaty więcej niż rynkowa wartość mieszkania.

(3) Kredytobiorcy frankowi są różnorodnym gronem. Części kredyty walutowe się opłaciły. Części nie. Wszystko zależało od momentu w którym wzięli kredyt i kupili mieszkanie.

Wzrost kursu franka wielu kredytobiorcom znacznie zwiększył kwoty do spłacenia. Wielu po dokonaniu sporych spłat nadal ma do spłacenia więcej niż gdy zaciągnęli kredyt. Niektórym wzrost wartości mieszkania, które kupili na kredyt skompensował wzrost zobowiązań kredytowych. Ale niektórzy frankowicze stracili na kursie i niewiele zyskali na wzroście wartości mieszkań. Inni jeszcze nie mieli okazji skorzystać ze wzrostu nieruchomości. Nie udźwignęli wyższych rat lub żądań banków o przedstawienie kolejnych zabezpieczeń w związku ze wzrostem długu ze spadku wartości złotego. Banki zabrały im mieszkanie i zlicytowały. A teraz dalej nasyłają komorników.

(4) Nie wiemy w jakich proporcjach i jak bardzo frankowicze stracili czy zyskali. Te dane mają tylko banki i nadzór bankowy.

Od czasu do czasu dostajemy jakiś bardzo ogólny wyimek z tych danych. Na przykład w 2013 IMF podał, że w przypadku jednej czwartej kredytów walutowych wartość kredytu przekraczała wartość mieszkania o co najmniej 30%:

image

Źródło: IMF, Republic of Poland: Financial System Stability Assessment, July 2013, Report No. 13/221

(5) Poszkodowani kredytobiorcy frankowi od lat procesowali się w sądach oraz prowadzili kampanię medialno-polityczną. W rezultacie tej kampanii sędziowie zaczęli zmieniać linię orzeczniczą na bardziej korzystną dla frankowiczów.

Przez pierwszych kilka lat frankowicze raczej przegrywali w sądach. W 2019 coraz częściej zaczęli wygrywać. Zmiana wyrokowania sędziów nie opiera się o analizę ekonomiczną strat i korzyści poszczególnych kredytobiorców i banków. Opiera się o zmianę opinii sędziów o formalnych zapisach w umowach. Sędziowie zaczęli uznawać, że umowy kredytów walutowych były wadliwe lub wręcz nieważne w momencie podpisania. Wadliwe lub nieważne z samego faktu wystąpienia w umowie tych zapisów, które obecnie sędziowie uznają za ułomne.

(6) Oparte o formułki prawne oderwane od kalkulacji gospodarczej wyroki tworzyć mogą kolejne niesprawiedliwości.

Formalne zapisy uznawane ostatnio przez sędziów za wadliwe były powszechne. Stosując coraz powszechniejsze interpretacje podważyć można większość kredytów frankowych. Nawet jeśli do tego nie dojdzie jednym z możliwych skutków interpretacji pozbawionej szacunku kosztów i korzyści z konkretnego kredytu jest, że kredytobiorcy walutowi, którzy do tej pory skorzystali ekonomicznie na kredytach walutowych teraz jeszcze bardziej skorzystają. Bo sędziowie pod uwagę przy rozsądzaniu ważą nie sumę kosztów i korzyści, a obecność zapisów, które zaczęli uznawać za wadliwe czy nieważne.

(7) Banki nie cieszą się powszechną sympatią. Po części słusznie. Przez lata miały w stosunku do kredytobiorców nadmiernie uprzywilejowaną pozycję, którą nadużywały.

Lubię to! Skomentuj20 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Gospodarka