Od 15 stycznia 2015 roku, kiedy kurs CHF gwałtownie przyspieszył swój powolny wzrost po okresie dużego spadku w I połowie 2009 roku, słyszymy o zagrożeniu dla stabilności system bankowego w Polsce w związku z bardzo dużym wolumenem kredytów hipotecznych indeksowanych w CHF.
Nie dziwi mnie, gdy głoszą takie bajki przedstawiciele banksterów.
Kiedy jednak przeczytałem na s24 podobne opinie z ust osób, których nie podejrzewałem o przynależność do bangów (czyli bankowych gangów, które prowadzą działania przeciw interesom swych klientów), postanowiłem wyrazić tutaj swoją opinię.
Nie istnieje żadne, powtarzam, żadne ryzyko dla stabilności systemu bankowego w PL ze względu na udzielenie rzeszy kredytobiorców kredytów hipotecznych indeksowanych w CHF, dopóki kredytobiorcy ci będą spłacać raty kapitałowe oraz odsetki w PLN, nawet bez stosowania umownych reguł indeksacji w CHF.
Obecna batalia, rozgrywana w świetle reflektorów między bankami a kredytobiorcami na oczach manipulowanej publiczności, dotyczy w zasadzie jedynie tego, czy banki zarobią na złotowych kredytach hipotecznych indeksowanych w CHF opłaty, prowizje i odsetki, które określono w tych umowach kredytowych, czy zarobią bardzo dużo więcej, ze względu na bardzo duży wzrost kursu CHF w stosunku do PLN.
Patrząc z drugiej strony umowy kredytowej czyli od strony kredytobiorcy batalia dotyczy tego, czy kredytobiorcy spłacą bankom cały pożyczony w PLN kapitał z określonymi w umowie opłatami, prowizjami i odsetkami, czy zapłacą bardzo dużo więcej, ze względu na przeliczanie rat indeksowanych w CHF wg bardzo wysokich kursów CHF.
Spróbuję wytłumaczyć to najprościej, jak potrafię.
1. Banki udzielały kredytów hipotecznych w PLN, a jedynie na potrzeby indeksacji przeliczały sumy kredytów z PLN na CHF po kursie z dnia umowy i wyliczały wysokość raty na potrzeby spłaty kredytu w CHF, a nie w PLN.
2. Klienci otrzymywali z banków wyłącznie PLN, na pokrycie kosztów związanych z budową domów lub kupnem mieszkań w PL.
3. Prawdopodobnie na żadnym etapie w rozliczeniach między bankami a klientami nie pojawiły się fizycznie CHF.
4. Wiemy, że banki nigdy nie miały wystarczających środków w CHF, by udzielać i wypłacać kredyty w CHF. Banki miały zawsze i tylko PLN.
5. Stawiam dolary przeciw orzechom, że banki nie zawarły żadnych umów na sprzedaż CHF w przyszłości, po kursach niższych niż te z dnia umów kredytowych z klientami, a jeśli zawarły, to na niewielką wartość.
6. Po każdorazowym wzroście kursu CHF do PLN tracili klienci banku, bowiem musieli na, załóżmy, stałą ratę kredytu ustaloną po indeksacji na poziomie np 1000 CHF miesięcznie wpłacać bankowi coraz więcej PLN.
7. W sytuacji wzrostu kursu CHF bank zarabiał podwójnie, bowiem prócz umownych odsetek i wysokiego spread'u przy przeliczaniu PLN>CHF>PLN bank dostawał premię w PLN wynikającą ze wzrostu kursu CHF/PLN.
Oczywiście, gdyby kurs CHF spadł, banki mogłyby stracić. Ale kurs CHF wzrósł, i to bardzo. Nie dziwi chyba nikogo, że to banki lepiej przewidziały przyszłą sytuację na rynku walut grając na wzrost kursu CHF przeciw swoim klientom, którzy grali na utrzymanie lub spadek kursu CHF.
8. Obecnie, wobec b. dużego wzrostu kursu CHF, wielu kredytobiorców nie stać na spłatę w PLN rat kredytu indeksowanego w CHF, bowiem miesięczne raty płatne w PLN wzrosły ze względu na aprecjację CHF nawet o ok. 100%.
9. Jednak w takich przypadkach większość kredytobiorców wciąż stać na spłatę rat kredytu (udzielonego im, przypominam w PLN) w PLN.
10. Na takich spłatach rat kredytów banki niczego nie tracą z kapitału w PLN, który pożyczyły kredytobiorcom. Banki w dalszym ciągu zarabiają odsetki od udzielonego w PLN, a jedynie indeksowanego w CHF kredytu.
11. To, co banki MOGĄ stracić, to jedynie DODATKOWE ZYSKI w postaci premii w PLN wynikającej ze wzrostu kursu CHF w stosunku do PLN.
12. Jeśli klienci spłacą bankom kredyty udzielone w PLN (a jedynie indeksowane w CHF), pomijając klauzule dotyczące przeliczania kredytu z PLN na CHF i rat nominowanych w CHF a wpłacanych w PLN, to banki nie tylko nie poniosą żadnych strat, a zarobią wciąż na umownych odsetkach.
Batalia toczy się więc o dodatkowe zyski banków (czyli równoważne tym zyskom straty kredytobiorców), które mieszczą się między dwoma punktami skrajnymi: albo kredytobiorcy zapłacą bankom, po blisko dwukrotnym wzroście kursu CHF w stosunku do PLN, blisko dwukrotnie więcej kapitału w PLN niż pożyczyli w PLN oraz umowne odsetki, albo kredytobiorcy zapłacą w PLN pożyczony w PLN kapitał oraz umowne odsetki.
O przestrzeń między tymi punktami skrajnymi toczy się teraz batalia między bankami, a kredytobiorcami.
W tej batalii banki posługują się demagogicznym argumentem o zagrożeniu bezpieczeństwa całego polskiego systemu bankowego.
Tymczasem bankom, które udzieliły kredytów w PLN indeksowanych w CHP nie grożą żadne straty, nawet jeśli klienci spłacą w PLN pożyczone im w PLN kapitały wraz z umownymi odsetkami bez stosowania umownych reguł indeksacji w CHF, których legalność jest podważana.
Straty mogą grozić bankom, jeśli te będą się upierać przy podważanych co do legalności klauzulach indeksacyjnych i doprowadzą w ten sposób do trwałego zaprzestania przez kredytobiorców spłat indeksowanych rat kredytów.
Straty mogłyby również grozić bankom, gdyby te w oparciu o harmonogramy spłat rat kredytów hipotecznych indeksowanych w CHF zawarły umowy na sprzedaż w przyszłości CHF po kursach niższych, niż te przyjęte do indeksacji.
Jak jednak napisałem w pkt.5 powyżej, fakt zawarcia takich umów jest bardzo wątpliwy.
Polscy banksterzy mają nadzieję na wielkie zyski ze złotowych kredytów hipotecznych indeksowanych w CHF ze względu na wielki wzrost kursu CHF, straszą więc kredytobiorców i urabiają opinię publiczną widmem zapaści polskiego systemu bankowego.




Komentarze
Pokaż komentarze (31)