dostarczał na bieżąco wyczerpującą wiedzę o tym, jakie emocje zostały wyzwolone w dominujących mediach (laptop, 15 zł na kolację, ostatnio, uwaga teraz ich dopiero dopadli, 300 zł diety). Dzięki temu oczy przestały wychodzić mi na wierzch ze zdziwienia w kontaktach z Wykształciuchem na żywo. Niestety nie na długo. Wykształciucha wirtualnego i jego dziennik jakoś szybko z salonu24 wywiało.
Ostatnio tę dotkliwą lukę wypełnił był Bronisław Wildstein popełniając na swoim blogu w Rzepie tekst p.t. "
Są tu wszystkie "argumenty" w obronie Wolszczana. Ich absurdalność Wildstein uznał za nie wymagającą wyjaśnień. Wystarczy je zestawić.
Mnie ujął nie tylko tekst, ale i komentarze pod nim. Mamy oto spontaniczny ciąg dalszy, czyli w pełni udany happening. Nie załapało bowiem zadziwiająco wielu, zarówno wierzących w Michnika (czytaj w UBekistan), jak i niewierzących w Michnika, choć tych pierwszych wśród niezałapujących było zdecydowanie więcej. Okazuje się, że sam czysty absurd podany bez napisu “uwaga absurd” nie jest rozpoznawany. Jesteśmy jak oglądacze sitkomów: śmiejemy się tylko wtedy, gdy śmiech leci w tle z taśmy.
Uzasadnione są obawy, że również tego wszystkiego co wokół nas dzieje się, nie jesteśmy w stanie samodzielnie rozumieć. Automatycznie wsłuchujemy się w podpowiedzi zza ekranu. Obserwowałem nie raz zagubienie wykształciucha, gdy podpowiedź nie pojawiła się na czas, rozpaczliwie próbującego odgadnąć ją. Nie jest to łatwe, gdyż podpowiedzi zza ekranu nie zawsze są spójne z tym, czym wcześniej Wykształciucha nafaszerowano.
W PRLu, członkom Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej podpowiedzi w temacie "własna opinia" dostarczała Trybuna Ludu i Polityka. Była to opinia oficjalna. W domu mieli inną. No może poza niektórymi intelektualistami z uniwersytetów i Siwakiem (kto go jeszcze pamięta?). Dzisiaj wykształciuch tę samą własną opinię co Gazeta Wyborcza i TVN ma przyspawaną do zwojów mózgowych na stałe, całkowicie odporną na podważające ją fakty. Co więcej, potrafi mocno zacisnąć oczy, żeby ich nie widzieć i korzsta z tej swojej umiejętności na codzień.
To wyjaśnia, dlaczego tak wiele prostych wydawałoby się spraw publicznych toczy się w rytm stale obecnych w tle fałszywych melodii ekspozytur UBekistanu.
Jak tak dalej pójdzie, to całkiem oduczymy się myśleć samodzielnie, co niechybnie skończy się atrofią mózgu. Za tysiąc lat dzieci w szkołach na ściągach będą miały wypisane: XiX w.- silnik parowy, XX w. manipulacja masami, XXI w. - początek zaniku mózgu.


Komentarze
Pokaż komentarze