Redaktor Łukasz Warzecha jak zwykle popisuje się swoją erudycją i głęboką wiedzą, a także rzetelnością. Tym razem wykazuję się dogłębną znajomością prawa cywilnego i dokładnie analizuje znaczenie kategorii „wady oświadczenia woli”, która w tym prawie jest dobrze zadomowiona. Jakże słusznie dziwi się, że opinia publiczna może być ujmowana jako siła, która wywierać może przymus albo presję i że należy zgodnie z nieśpieszną naturę senatu sprawę przemyśleć i zapytać samego zrzekającego się immunitetu.
Nie zapomina również dodać, że Komisja przełożyła jedynie ostateczną decyzję na początek stycznia. Jak tłumaczył Piotr Andrzejewski – senator PiS: "składam wniosek, żebyśmy najpierw wysłuchali kolegę Piesiewicza i zobaczyli, czy nie ma tutaj wady oświadczenia woli. A jeżeli jest wada oświadczenia woli, to wniosek Piesiewicza o zrzeczeniu się immunitetu jest nieważny". Jest rzeczą niesłychaną, że komisja chce mieć pewność, że Piesiewicz podjął przemyślaną decyzję i że nie jest to tylko efekt załamania nagonką ze strony brukowców. Choć podejrzewać można, że PiS nie tyle broni się przed nazbyt wielkim wpływem brukowców na politykę, co chce sprawę przeciągać. Przeciągać – co więcej z nadzieją, że brukowce również będą tą sprawą dalej się zajmować, ponieważ godzi to w wizerunek PO. Jeżeli tak jest, to nie wyjdą na tym dobrze. Kolejnym politykiem, który stanie się przedmiotem „moralizującej” kampanii i „obyczajowego” skandalu jakże obyczajnych brukowców może stać się ktoś z PiSu.


Komentarze
Pokaż komentarze (13)