Koalicja POPiS nie powstała, ponieważ powstać nie mogła obwieszcza wielu blogerów. Mądrzejsi o wiedzę, której nie mieli uczestnicy rozmów koalicyjnych ulegają swego rodzaju złudzeniu konieczności zajścia zjawisk, które zaszły. Jest to swego rodzaju determinizm i jest jednym z wielu elementów charakterystycznych dla sposobu myślenia zwolenników PiSu. Sposobu myślenia, który przypomina styl myślenia komunistów. Już samo przekonanie o potrzebie radykalnego przełomu – przypomina komunistyczną wiarę w potrzebę rewolucji, radykalnej zmiany rozsadzającej dawny porządek. A w zasadzie nieporządek: ponieważ ponoć żyjemy w jakimś permanentnym kryzysie. Przebija przez to nastawienie pogarda dla rzeczywistości, dla osiągnięć transformacji, instytucji demokratycznych i liberalnych zasad ustrojowych i marzenie, aby świat był znacznie lepszy niż być może. Na myśl przychodzi również podobieństwo w postaci przesadnej nadzieji pokładanej w państwo i w możliwości odgórnych przekształceń, które mają być kierowane przez wąską elitę.
W przypadku komunistów elita miała być elitą wiedzy: znała rzekomo żelazne prawa rządzące historią i miała je tylko zastosować w praktyce. Skrócić bóle porodowe przy rodzeniu się nowego lepszego społeczeństwa. W przypadku PiSu natomiast rządzić miała elita doskonałych pod względem moralnym, którzy naród pogrążony w demoralizacji i liberalizmie miała prowadzić ku lepszemu prawemu i sprawiedliwemu społeczeństwu. Dzięki fiasku koalicji mieliśmy możliwość obserwowania jak zamiast umoralnienia polityki następuje upolitycznienie moralności. Moralne hasła obracają się w swoje przeciwieństwo. I tak do polityki wprowadzona zostaje Samoobrona, którą wcześniej Jarosław Kaczyński nie tyle potępiał, on ją degradował i stawiał w ogóle poza obszarem polityki jako partię awanturników stworzoną przez komunistyczny wywiad. Te i inne poczynania pokazały cynizm tej partii, pokazały, że dla władzy gotowa jest zrobić wszystko: cel uświęca środki. Pokazały również, że obawia się wziąć odpowiedzialności za swoje decyzje. Odpowiedzialność za sojusz z Samoobroną próbowano zrzucić na okoliczności zewnętrzne, na PO.
Rządy PiSu pokazały również, że mówienie o rozliczaniu przeszłości, uczciwości, budowanie swojej pozycji na negatywnym stosunku do komunistycznej przeszłości jest poniekąd pustym frazesem. Z jednej strony lustracyjna retoryka (retoryka bo nie PiS lustrację wymyślił) a z drugiej w strukturach władzy za PiSu znalazło się kilkadziesiąt osób w ten czy inny sposób związanych z partią (np. jako koalicjancji, członkowie rządu z ramienia PiS, posłowie, itd.), którzy należeli przez długie lata do PZPR, działali w nomenklaturowych spółkach czy byli prokuratorami w PRL.
Do tego dochodzi język, który niekiedy przypominał komunistyczną nowomowę: przekonanie o istnieniu określonych czy pewnych sił, które stoją za różnymi wydarzeniami, insynuowanie istnienia spisków, anty-niemiecka retoryka, która przypominała komunistyczną retorykę zagrożenia germańską nawałą. Wygląda na to, jakby w PiSie znaleźli się ludzie, którzy tęsknili za prostym światem komunistycznej propagandy, w ktorej „nam” ciągle zagrażali jacyś inni. Wróg klasowy jakoś nazbyt łatwo przemienił się we wroga narodowego, walka klas została zastąpiona walką narodów, a amerykański imperializm niemieckim Drang nach Osten, szukanie szpiegów i podżegaczy wojennych tropieniem agentów realizowanym przez historyków będących de facto państowymi urzędnikami - instytucji o iście orwellowskiej nazwie.
Rządy PiS doprowadziły do izolacji tej partii, z która żadna inna partia nie wejdzie w koalicję, widząc w jaki sposób PiS pozbył się swoich poprzednich koalicjantów. Do izolacji partii doprowadziła również osobowość Jarosława Kaczyńskiego, który nie potrafii współpracować i stawia warunki do nie do przyjęcia dla innych. Chociażby ostatni przykład: na pytanie o możliwość współpracy przy ustawie medialnej z PO Jarosław Kaczyński odpowiada, że może o tym rozmawiać jedynie, gdy PO przyzna się do wszystkich swoich błędów i publicznie za nie przeprosi. Tak się polityki nie uprawia: to jest polityka obrażanaia się, polityka urazów. Infantylizacja polityki.
Podsumowując, PiS stał się partią izolowaną, z którą żadna inna partia nie wejdzie w koalicję, a sam nigdy wystarczającej liczby głosów, aby rządzić samodzielnie nie zdobęcie. Warunkiem, że aby stało się inaczej jest odejście obu Kaczyńskich z polityki. I prędzej czy później – raczej wcześniej do tego dojdzie. Z korzyścią dla Polski.
Komentarze
Pokaż komentarze (13)