Niestety, pasażerowie samolotu zamiast udać się do swoich rodzin, przyjaciół czy po prostu w interesach, przez kilka godzin siedzieli w autokarze na płycie lotniska, skąd mogli tylko obserwować, jak amerykańska policja przeszukuje ich bagaże.
Nie wiem, czy Donaldowi Tuskowi odechcę się przez to używania tanich chwytów marketingu politycznego i przesiądzie się do rządowych samolotów, czy też prezes PO będzie dalej narażał przypadkowych ludzi na stratę czasu i niewygodę a niewykluczone, że i na realne niebezpieczeństwo. Tak czy inaczej, ja z Donaldem nie wsiądę na pewno do jednego samolotu.


Komentarze
Pokaż komentarze (8)