20 obserwujących
196 notek
184k odsłony
744 odsłony

Czekając na nową ustawę o SN

Wykop Skomentuj35


Pierwsza Prezes SN Małgorzata Gersdorf przedstawiła swój projekt ustawy o SN będący „odpowiedzią” na „wspólny” projekt rządu i Prezydenta, który z kolei jest „zamiennikiem” dla zawetowanego przez Prezydenta projektu rządowego.


Co to się porobiło?  I rząd i Prezydent i sędziowie, a nawet Pierwsza Prezes SN na wyprzódki chcą reformować biedny SN.  Dziwi, że Pani Prezes swoje kompetencje do opiniowania projektów ustaw pomyliła z inicjatywą ustawodawczą ...i napisała konkurencyjny projekt ustawy o SN.  Obywatelom od tego trendu reformatorskiego,  ilości i objętości projektów i uzasadnień w głowach się kręci, by nie rzec miesza. A jeszcze parę miesięcy temu złotouści egzegeci i  sofiści – sędziowie i autorytety prawne wymazywali rzeczywistość o patologiach w sądownictwie i  wskazywali zastępczych  winnych -  media,  egzekutywę, legislaturę i ponad wszystko społeczeństwo - tych osobników niezrównoważonych psychicznie, pieniaczy, roszczeniowców, bezzasadnie niezadowolonych z decyzji sędziów,  osobników z niskich pobudek szkalujących sędziów lub nierozgarniętych umysłowo.

 

To postęp, że nareszcie  potrzebę reformy dostrzega nie tylko społeczeństwo i rządzący, ale także sami sędziowie. Dalej nie ma natomiast zgody co reformować i jak. A co najważniejsze jak dotąd planowane reformy dotyczą bardziej skutków a niż przyczyn, bowiem  brak jest poprawnej diagnozy. Reform tych nie poprzedziła głęboka i gruntowna analiza przyczyn, które sprawiają, że polskiemu wymiarowi sprawiedliwości bliżej do tych w bananowych republikach, niż demokratycznych państw prawa. A przede wszystkim nie było szerokiej debaty narodowej ze społeczeństwem,  fachowcami, pokrzywdzonymi i przedmiotami reform.

Dużo jest dość prymitywnej propagandy zwolenników i przeciwników, nagłaśniania informacji o sędziach złodziejach, piratach drogowych, czy zawłaszczaniu sądownictwa, uzależnianiu poltycznemu itp. Natomiast nie ma żadnej poważnej analizy dotyczącej  działań i zaniechań sędziów en masse na salach sądowych, które są zaprzeczeniem istoty funkcjonowania władzy sądowniczej. Nie ma też żadnych planów reform, które zmieniłyby ten tragiczny stan.  Zasada pewności prawa, która ma zapewniać obywatelowi bezpieczeństwo prawne wyrażające się zwłaszcza przewidywalnością postępowania organów państwa jest w rzeczywistości fikcją, picem i ściemą, jeżeli orzeczenie w sprawie zależy od arbitralnych decyzji sędziów nie mających podstaw w przepisach prawa i przyjętych powszechnie regułach gry. Przyczyną tego stanu są;

1.   nieustalanie  rzeczywistego stanu faktycznego w sprawie (podstawą decyzji znaczącej części sędziów nie jest prawda materialna, a fikcja),

2.    karygodny brak stosowania logiki przy  wyciąganiu wniosków z dowodów w sprawie przez niemałą część sędziów  (nieumiejętność wynikająca z braków intelektualnych, braków adekwatnej wiedzy i doświadczenia życiowego lub niestosowanie wyżej wymienionych umiejętności),

3.   interpretacja przepisów prawa zbyt często zależy od arbitralnego  nieprzestrzegania hierarchii reguł wykładni, absurdalnego stosowanie równocześnie różnych reguł interpretacji i karygodny brak stosowania logiki. 

Dlaczego?

Po pierwsze wiekuiste doświadczenie uczy, że wszelki człowiek, który posiada władzę, skłonny jest jej nadużyć; posuwa się tak daleko, aż napotka granice. Któż by powiedział! Nawet sama cnota potrzebuje granic.

Po drugie -  Iżby nie można było nadużywać władzy, trzeba, aby przez naturalną grę rzeczy władza powściągała władzę[i] 

Od 1990r.  władza sądownicza jest państwem w państwie i pod hasłem  niezawisłości i naruszania praworządności, demokracji etc. skutecznie walczyła z propozycjami jakichkolwiek zmian.

Aby powściągnąć  władzę sądowniczą legislatura musi zmienić Ustawę o SN i KRS i wprowadzić sensownie przepisy dotyczące dyscyplinowania sędziów. Izba dyscyplinarna przy SN i ławnicy są bardzo dobrym pierwszym krokiem naprzód. Zobaczymy co z tego wyjdzie.  Ale nawet najlepsze prawa są mniej warte niż papier na którym je spisano, jeżeli nie są konsekwentnie przestrzegane i egzekwowane.

Niezrozumiałe od paru dekad jest też, dlaczego sądy odwoławcze i SN uchylając orzeczenia z powodu rażących uchybień, które są oburzającym zaprzeczeniem istoty funkcjonowania władzy sądowniczej – nie kierują z urzędu skarg dyscyplinarnych  na autorów uchylonych orzeczeń.  Ten prosty zabieg, (zgodnie z zasadą – czym więcej świństwa rzucisz na ścianę, tym więcej się przyklei) przez te dekady zmieniłby  chociaż trochę poczucie odpowiedzialności sędziów. Byłoby przy okazji mniej odwołań, mniej skarg kasacyjnych, mniej skarg do ETPC,  krótsza a więc szybsza „droga przez mękę”, mniejsze koszty ...itd.

I tutaj dochodzimy do roli Sądu Najwyższego zawartej w art. 183 ust. 1 Konstytucji oraz art. 1 ustawy o Sądzie Najwyższym, a także konstytucyjnej klauzuli demokratycznego państwa prawnego. Sąd Najwyższy ma sprawować nadzór nad orzecznictwem sądów powszechnych.

Wykop Skomentuj35
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka