Marek Jurek okazał się nie być marszałkiem sejmu. Co gorsza, Marek Jurek okazał się nie być nawet marszałkiem PiS. Czego marszałkiem był więc autor wiekopomnego dzieła "Reakcja jest przejawem życia"? Wydaje się, że przede wszystkim reprezentował siebie i pewną grupę posłów.
Rola marszałka sejmu, drugiej osoby w państwie, polega również na tym, by w pewnych sytuacjach być ponad partyjnymi podziałami. Osoba piastująca to stanowisko powinna o tym pamiętać. Powinna reprezentować CAŁĄ izbę, stać na czele jej powagi itd. Nie twierdzę rzecz jasna, że nie może mieć swojego politycznego zdania, że poglądy ma zostawiać razem z płaszczem w szatni.
Wiadomo, że każdy marszałek pochodzi z partyjnego nadania. Ale są granice których nie wolno przekraczać.
Wczoraj, podczas głosowania na temat aborcji, a raczej po jego zakończeniu, Marek Jurek owe granice przekroczył.
Jego grupa - bo nawet nie partia przegrała głosowanie. Zdarza się, jakby to skwitował nieodżałowany Kurt Vonnegut. Nie może być tak, że z takiego powodu odchodzi reprezentant, najważniejsza osoba w polskim parlamencie. Marek Jurek jasno i wyraźnie dał do zrozumienia, że miał w głębokim poważaniu zasady związane ze swoją funkcją. Zamiast być ponad to, jak wymagałaby powaga urzędu, zachował się jak kapryśne dziecko i zabrał zabawki. Tak może postąpić szeregowy poseł, tak może postąpić szef partii - w sumie, na ciągłej walce politycznej polega ich zawód.
Ale od Marszałka należy wymagać więcej.
Na szczęście, od Marka Jurka niedługo nie będziemy musieli już niczego wymagać.


Komentarze
Pokaż komentarze (4)