Dużo swego czasu mówiło się o potyczce między dwoma najpopularniejszymi kandydatami. Patrząc na sondaże przedwyborcze obu kandydatów dzieli kilka procent ludzi niezdecydowanych, którzy nie identyfikują się ani z Prawem I Sprawiedliwością ani z Platformą. Debata może być zatem dla Bronisława Marii Komorowskiego ostatnią szansą na odwrócenie niepokojącego trendu spadku popularności, zaś dla doktora Jarosława Kaczyńskiego okazją do prezentacji zakrzyczanego przez podwórkowe media programu: „Najważniejsza jest Polska”.
W 2007 roku doktor Jarosław Kaczyński popełnił błąd biorąc udział w zgrabnie wyreżyserowanym przedstawieniu, które stało się w wyborach parlamentarnychgwoździem do trumny PIS. W chwili obecnej dystans jaki dzieli doktora Kaczyńskiego od hrabiego Komorowskiego jest na tyle nieduży, iż może ale nie musi wcale brać w podobnym „show” udziału. Bardzo realne jest, że PO do debaty będzie chciało doprowadzić „za wszelką cenę”, dlatego należy postawić kilka warunków.
-
Brak publiczności.
Nie może to być „debata” w stylu programów Lisa, dla gawiedzi. Debata z 2007 skończyła się dla doktora Kaczyńskiego katastrofą właśnie ze względu na przemęczenie i prowokacje młodzieżówek PO.
-
Równowaga dziennikarzy.
Olejnik
Ziemkiewicz
Lis
Pospieszalski
Paradowska
Wildstein
Żakowski/Sekielski/Morozowski
Warzecha/Janke
Wołek/Kuczyński/Wielowieyska
Paliwoda/Janecki/Sakiewicz
-
Równowaga ekspertów.
Rychard
Fedyszak-Radziejowska
Konarski
Żukowski
-
Skoro zadanie pytań online jest niemożliwe, to również wszelkie sondy typu „Na kogo oddasz...” itp. są zabronione.
Wtakim układzie istnieje możliwość prowadzenia debaty, oczywiści gdyby pojawili się wszyscy doszłoby zapewne do cyrku bo jak wiemy kampania rozgrywa się głównie w mediach.Warunek konieczny to udział Olejnik i Ziemkiewicza. Przyjęcie złych warunków debaty jest: kretyństwem, głupotą, samobójstwem.



Komentarze
Pokaż komentarze (21)