Stadion Lechii Gdańsk jest jednym z największych i najnowocześniejszych w Polsce (fot. flickr.com/photos/kancelariapremiera)
Stadion Lechii Gdańsk jest jednym z największych i najnowocześniejszych w Polsce (fot. flickr.com/photos/kancelariapremiera)
Łukasz Rogojsz Łukasz Rogojsz
1111
BLOG

Ciekawy przypadek Józefa Wojciechowskiego

Łukasz Rogojsz Łukasz Rogojsz Ekstraklasa Obserwuj temat Obserwuj notkę 0

Zdetronizować w mediach „aferę taśmową” w PZPN. Niemożliwe? A jednak! Ktoś tego dokonał. Mowa, oczywiście, o Józefie Wojciechowskim, o którym od kilku dni rozpisują się wszystkie gazety i portale internetowe. Właściciel Polonii Warszawa jest też obecny w wiadomościach radiowych i programach telewizyjnych. Dlaczego, ktoś zapyta. Otóż podobno prominentnego biznesmena naszła chęć wykupienia Lechii Gdańsk i zostawienia „Czarnych Koszul”.

Wojciechowski to, bez cienia wątpliwości, jedna z najbarwniejszych postaci w polskiej piłce. Być może nawet w polskim sporcie w ogóle. Prezes zarządu J.W. Construction, dużej spółki akcyjnej z branży deweloperskiej, i wytrawny biznesmen. Przy okazji właściciel warszawskiej Polonii i działacz sportowy, co najwyżej półwytrawny. A jak na mój gust, to nawet raczej półsłodki.

Media go uwielbiają, bo i jak nie uwielbiać kogoś, kto stale podaje na srebrnej tacy tematy, wypisz wymaluj, na czołówki serwisów informacyjnych czy okładki gazet i magazynów? A że i sam pan prezes za mediami wybitnie przepada, chociaż czasami udaje, że wcale tak nie jest, to obie strony są zadowolone.

Ten sezon dla naszego bohatera udany z pewnością nie jest. Znowu, chciałoby się powiedzieć. „Czarne Koszule” miały walczyć o mistrzostwo Polski i grać porywającą piłkę, a nie nie walczą i nie grają. Déjà vu? A jakżeby inaczej! Doszło nawet do tego, że prezesowi przestały wystarczać zmiany kolejnych trenerów i sztabów szkoleniowych. Ewidentnie zmarniał na naszych oczach. Wykończyła go ta szara, ligowa jesień. Efekt? Oznajmił swoim piłkarzom, że cierpliwość do nich stracił i jeśli nie spełnią jego oczekiwań, to się z Polonią pożegna.

Znając Wojciechowskiego, trudno jednoznacznie orzec, czy rzeczywiście byłby gotowy to zrobić, czy tylko po raz kolejny dał upust swoim emocjom. Dlatego po kilku dniach medialnego szumu sprawa przycichła, a później o niej zapomniano. Aż do teraz. „Przegląd Sportowy” poinformował bowiem, że prezes ostrzy sobie zęby na gdańską Lechię, w sprawie kupna której podjął już nawet podobno stosowne kroki.

Wszystko ułożyło się w logiczną całość, media sprawę z miejsca podchwyciły, o Wojciechowskim znów zrobiło się głośno. A co na ten szum wokół swojej osoby sam zainteresowany? Otóż podgrzewa atmosferę, jak zwykle. „Przeglądowi Sportowemu” mówi, że jeśli Polonia nie wywalczy co najmniej 4. miejsca na koniec sezonu, to on zwija z Konwiktorskiej interes i przenosi się do Gdańska. - To ostateczna deklaracja. Ja nie jestem jak Lech, który gra o środek tabeli - zapewnił na łamach popularnego dziennika.

„Faktowi” natomiast przekazuje informacje takiej oto treści: „Nie ma w tym ziarnka prawdy. Na taki temat z nikim nie odbyłem rozmowy. Nie wiem kto i dlaczego rozpuszcza takie plotki. Czemu to ma służyć?”. I której wersji Wojciechowskiego mamy uwierzyć? Tej „przeglądowej” czy tej „faktowej”?

Kto śledzi poczynania oraz medialne wypowiedzi prezesa „Czarnych Koszul”, ten wie, że lubi on mówić jedno, robić drugie. A czasami nawet myśleć trzecie i przeczuwać czwarte. Dlatego też, przeprowadzka nad Morze Bałtyckie wcale nie jest wykluczona. Piękny, duży stadion, rzesze wiernych kibiców, spragnionych wielkiej piłki i sukcesów, sprzyjające klubowi władze miasta oraz zespół w kryzysie, a więc tani i rozwojowy. Oto powody, dla których Wojciechowski może zamienić stolicę Polski na stolicę Pomorza.

A Polonia? Cóż, swoją szansę miała. A nawet szanse, bo było ich wiele. Odkąd wiosną 2006 roku znany biznesmen przejął klub i zaczął w niego inwestować, ekipa z Konwiktorskiej osiągnęła bardzo niewiele w porównaniu z możliwościami, jakie miała. Inna rzecz, że prezes Wojciechowski ze swoim porywczym charakterem, piłkarską wiedzą laika i cierpliwością 3-latka w sklepie z zabawkami drużynie na pewno nie pomógł.

Zawodników zmieniał seriami. Po pięciu, siedmiu, dziesięciu. Któż to zliczy? Z trenerami nie inaczej. Żaden na dłużej mu nie przypasował. Chociaż największy sentyment miał chyba do Jacka Zielińskiego... którego zwolnił, żeby potem znów zatrudnić... żeby potem ustanowić mu koordynatora w osobie Włodzimierza Lubańskiego. Ot, cały Józef Wojciechowski!

Można więc z czystym sumieniem stwierdzić, że warszawskiej Polonii z Wojciechowskim źle. Z nie mniejszą pewnością należy jednak powiedzieć, że bez niego jeszcze gorzej. Teraz „Czarne Koszule” są klubem z pieniędzmi i potencjałem, ale bez wyników. Kiedy zabraknie ekscentrycznego prezesa, będzie to już tylko klub bez wyników. Jak napisano w „Przeglądzie Sportowym”: „A co dalej z Polonią? Jeśli Lechia jest do kupienia, to stołeczny klub również”.

"Człowiek rośnie w grze o wielkie cele" - Friedrich Schiller "Osiąga się triumf przez zwalczanie trudności" - Victor Marie Hugo "Fortuna boi się odważnych i uciska bojaźliwych" - Seneka Młodszy

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Sport