Pisałem wczoraj o doraźnej i wysupłanej w trakcie kampanii wyborczej pomocy uszczęśliwiającej ludność w Mazowieckiem bez względu na to, czy była ich nieruchomość ubezpieczona, czy też nie. Dziś czepiam się dalej…
Wieszczyłem wczoraj, ze nadejdzie powódź. Do głowy mi nie przyszło, że powódź nawiedzi moją miejscowość, gdzie mam letni dom. Rano zadzwonili sąsiedzi, że woda może nadejść, więc zmieniłem plany. Koło Piaseczna jest rzeczka Czarna. W zasadzie, to bobry ciągle utrudniają przepływ tej rzeczki stawiając tamy. A teraz nie dość, ze bobry, to jeszcze wielkie deszcze. Oprócz deszczy znów wszystko, co opisywałem wczoraj, a więc : nieuregulowane rowy, tylko miejscowo udrożnione przepusty, śmiecie wrzucane do rowów przez letników odwiedzających jeziora powodują też swoje. Efekt widoczny na zdjęciach powyżej.
Premierze, ratuj, daj proszę z ćwierć miliona poszkodowanym uwiecznionym na moich zdjęciach… i nieradzącej sobie gminie też trochę! Były premierze, nie czekaj, żądaj wsparcia dla biednych powodzian jak przystało na prawdziwą opozycję tropiącą błędy rzadu…
Od razu mówię, że mnie fala nie dotknęła, nie walczę więc o swoje, wspieram dalszych sąsiadów, Polaków…




Komentarze
Pokaż komentarze (30)