Rosyjskie czołgi wkroczyły na terytorium Gruzji, zginęło już półtora tysiąca osób, a strategiczny port w Poti został zbombardowany. Dla mieszkańców małej kaukaskiej republiki rozpoczęte właśnie Igrzyska Olimpijskie straciły jakakolwiek ważność. Bo jak można fascynować się rywalizacją pięściarzy czy lekkoatletów kiedy na głowę spadają bomby? Gruzja płaci dzisiaj cenę za chęć uniezależnienia się od Rosji, Osetia i Abchazja stanowiły tylko pretekst, naprawdę stawka jest dużo większa.
A Zachód, do którego tak wzdychał prezydent Saakaszwili siedzi z założonymi rękami, przehandlowali już Czechosłowację, Polskę, zgwałcili Serbię, co interesuje ich Gruzja? Oczywiście będzie trzeba powiedzieć coś ku pokrzepieniu serc, ale poza tym nic nie różni sytuacji Gruzinów od Serbów. Sojusznik silny jest potrzebny, ale co nam po jakimś tam małym państewku, które za dużo szurało? A niech giną, jesteśmy w Iraku, Timorze, Afganistanie, przymierzamy się do Iranu, to po co nam jeszcze to coś na G.? Gdzie to w ogóle leży? To chyba stąd pochodził Stalin? A zresztą co nas to obchodzi, najwyżej dziennikarze będą mieli o czym pisać, wszak ile można trąbić o wyborach! Gruzjo nie licz na przyjaciół oni Cię mają głęboko i szeroko, najwyżej powiedzą jakiś wyświechtany frazes, pamiętaj, że Serbia nawet tego nie dostała.
Żegnaj, żegnaj wolności! Ale wszelcy obrońcy uciśnionych zajęci są Tybetem, kogoś trzeba poświęcić, a Ty Gruzjo nie masz przecież Dalajlamy! Może kiedyś wolności przyjdzie czas. Może, ale żyj nadzieją, tylko to Ci pozostało. No i karabiny, które i tak niewiele pomogą, mogą jedynie odwlec nieuniknioną klęskę.
Tomasz Dryjański


Komentarze
Pokaż komentarze (3)