diplomatique diplomatique
19
BLOG

Prawnicze aplikacje

diplomatique diplomatique Polityka Obserwuj notkę 0

W ostatnim czasie na łamach prasy rozpoczęła się na nowo dyskusja na temat dostępu do zawodów prawniczych i liberalizacji rynku usług prawniczych. Powodem jest nowy projekt powstały w Ministerstwie Sprawiedliwości wymuszony werdyktem Trybunału Konstytucyjnego w sprawie tzw. „ustawy Gosiewskiego”. Zakwestionowana przez Trybunał ustawa reformowała skostniały i od lat niezmieniony system naboru na aplikacje prawnicze. 

Nowelizacja zaproponowana wtedy reformowała nabór poprzez wprowadzenie przejrzystych kryteriów naboru. W pierwszej kolejności zniesiono limity przyjęć na aplikację i zrezygnowano z  najbardziej arbitralnej części ustnej egzaminu. Od tego czasu egzamin przybrał formę niezależnego od samorządu zawodowego testy jednokrotnego wyboru. Każdy kto na teście uzyskał 76% punktów (190/250) zostawał przyjęty na aplikację. Dodatkowo wraz z tym obniżeniu uległy horrendalne i zaporowe dla wielu opłaty za samą naukę na aplikacji. 

Jak wiemy ustawy reformujący zostały kolejno, najpierw adwokacka potem radcowska, zakwestionowane przez Trybunał Konstytucyjny. Stąd też konieczność reformy. Od razu powiem, że byłem zwolennikiem pierwszej ustawy i nie do końca zgadzam się z wyrokiem Trybunału. Sam skorzystałem z dobrodziejstwa ustawy i z pozytywnym wynikiem egzaminu zostałem na aplikację przyjęty. Powiem też, że dzisiejsza propozycja zmian zaproponowana przez Ministerstwo Sprawiedliwości jest dla mnie absolutnie nie do przyjęcia. Powie ktoś, że wystarczy dostać się na aplikację i już jest się za zamknięciem zawodów prawniczych. Tak jednak nie jest w moim przypadku. 

Propozycja ministra Ziobro sprowadza się do ponownego przeprowadzenia egzaminu na aplikację w zasadzie poza korporacją - bo nie można powiedzieć, że egzamin będzie bardziej korporacyjny przez sam fakt zwiększenia liczby przedstawicieli samorządów zawodowych w komisjach egzaminacyjnych. Dodatkowo obniżony zostanie próg wymagań stawianych absolwentom prawa przy zdawaniu na aplikację. Zgodnie z projektem niedługo wystarczy uzyskać 53% prawidłowych odpowiedzi, aby zostać przyjętym w poczet izby radcowskiej lub adwokackiej.  

W tym przypadku powiedzieć trzeba, że PiSowska reforma zapędziła się ponad miarę. Początkową jej ideą była sprawiedliwość przejawiająca się w tym, że każdy absolwent prawa, niezależnie od stanu majątkowego lub rodzinnego, koligacji, znajomości czy pochodzenia, dostawał szansę wykonywania prawniczego zawodu, jeżeli wykazał się odpowiednią wiedzą i kompetencjami. Teraz Ministerstwo stara się powiedzieć, że niemal przez sam fakt ukończenia studiów, ktoś może stać się radcą, adwokatem lub notariuszem. Wiedza jest tu już mniej istotna. 

Czy sama konieczność zwiększenia na rynku ilości osób świadczących w sposób profesjonalny i zawodowy pomoc prawną, przemawia zarazem za dopuszczeniem do obniżenia jakości tej pomocy, poprzez dopuszczenie do zawodu ludzi bez wymaganej wiedzy? Zapewne niektórzy powiedzą, że w takim przypadku rynek sam zweryfikuje kompetencje pracujących na nim osób i część z radców, z rynku zniknie, bo ludzie sami pójdą do tych najlepszych. Warto wtedy pamiętać, że nie wszystkich stać na pomoc prawną w wyboru i muszą zwrócić się o pomoc z urzędu. Co do zasady taka pomoc wyznaczana jest w sposób losowy. Co wtedy ma zrobić człowiek, zapewne ubogi i zagubiony w gąszczu przepisów, któremu trafi się adwokat miernota? 

Projekt autorstwa ministra Ziobro niedługo trafi do Sejmu. Warto już teraz zacząć nad nim dyskusję, aby wprowadzić w nim takie zmiany, które z jednej strony zapewnią sprawiedliwy dostęp do zawodu, a z drugiej fachową pomoc prawną w przyszłości. I niech nie zwyciężą tu osobiste animozje niektórych polityków do środowiska prawniczego.  

Miłośnik wolności, rówieśnik „Solidarności”,

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Polityka