Przegląd tygodnia Dziadka Paździerzaka.
Ledwie powstała nagroda Wirtualnego Neuronu, ledwie ukonstytuowała się Kapituła Mądrych Głów (z udziałem m.in. kozy Dżesiki), a już kandydaci walą drzwiami i oknami. W tłumie Mądrych Głów in spe wyróżnił się w minionym tygodniu redaktor Jarosław Gugała, któremu referendum i przyśpieszone wybory w Elblągu przypominają zamach stanu w Egipcie. „Tym różni się dojrzałe społeczeństwo od mniej dojrzałego, że pewne umowy, a tymi umowami są cykle wyborcze, są dotrzymywane” – orzekł Gugała. – „W Egipcie też po roku obalono przed chwilą prezydenta.” Panie redaktorze, otrzymuje Pan tytuł Mądrej Głowy i nagrodę Wirtualnego Neuronu, gratulujemy! Prosimy również w przyszłości luźniej wiązać krawat, aby nie utrudniał dopływu krwi do mózgu.
***
Od niedawna, gdzieś tak od ostatniego tygodnia czerwca wiadomo już, że narodowcy to dzieci PiSu ewentualnie dzieci Jarosława Kaczyńskiego osobiście. Taki pogląd wyrazili - oprócz Barbary Kudryckiej, która tą wypowiedzią zdobyła tytuł Mądrej Głowy i nagrodę Wirtualnego Neuronu – również sam Donald Tusk oraz Władysław Frasyniuk. Jeśli ktoś przypuszcza, że politycy mówią w mediach to, co sami przeczytają wcześniej w esemesach z przekazem dnia, to uzyskał tym samym kolejny dowód na potwierdzenie swoich podejrzeń. Chyba że pan premier steruje swoim posłami telepatycznie, czego rzecz jasna nie można wykluczyć, jest wszak człowiekiem dotkniętym geniuszem. Dziwi jedynie, że słowami Tuska gada Frasyniuk, bądź co bądź facet kojarzony z inną partią. Czyżby więc źródło przekazów dnia biło nie w Kancelarii Premiera, ale w jakimś innym miejscu?
Swoją drogą, jeśli polska polityka rzeczywiście funkcjonuje w rytmie rozsyłanych esemesów z instrukcjami, co politycy mają mówić, to – odnotowując ten jakże cenny wkład PO w rozwój demokracji – warto pomyśleć o kolejnym logicznym kroku w wyznaczonym kierunku. W Polsce każdy obywatel ma komórkę, można więc śmiało słać esemesy z przekazami dnia do wszystkich Polaków, niech sobie czytają i wiedzą, co mają myśleć, bez potrzeby oglądania w telewizji rządowo – sejmowych fizjonomii. (Przy okazji wzrośnie w narodzie poziom czytelnictwa).
***
Pan Prezydent w okolicznościowym przemówieniu, a Sejm Rzeczypospolitej w uroczystej uchwale, posłużyli się w kontekście rzezi Polaków na Wołyniu sformułowaniami „zbrodnia o znamionach ludobójstwa” i „czystka etniczna o znamionach ludobójstwa”. Okazuje się, że obecny rząd boi się nie tylko Berlina i Moskwy, ale również Kijowa.
Swoją drogą ciekawe, kto wymyślił, że Ukraińcy mogą się obrazić za „ludobójstwo”, ale za „znamiona ludobójstwa” już się nie pogniewają. W prawie karnym czyn wyczerpujący określone w kodeksie znamiona jest czynem zabronionym i stanowi przestępstwo, jeśli sprawca może odpowiadać karnie i nie ma żadnych przesłanek wyłączających jego odpowiedzialność. Czym według Komorowskiego i Sikorskiego różni się „ludobójstwo” od zbrodni lub czystki etnicznej „o znamionach ludobójstwa” i dlaczego pierwsze sformułowanie było nie do przyjęcia, a drugie jest akceptowalne - nie wiadomo. Wyszło nie tylko żałośnie i tchórzliwie, ale także głupio.



Komentarze
Pokaż komentarze (2)