0 obserwujących
101 notek
37k odsłon
  317   0

Widok z drugiej strony barykady (+ video)

 „Berkut” to specjalny oddział milicji podległy ukraińskiemu Ministerstwu Spraw Wewnętrznych. Do głównych zadań jednostki należy walka z zorganizowaną przestępczością i ochrona porządku publicznego. W trakcie trwających w Kijowie protestów „Berktuowcy” okryli się złą sławą brutalnych i prymitywnych funkcjonariuszy z wyjątkową agresją wykonujących rozkazy władz.

Zobacz jak wygląda widok z drugiej strony barykady:


„Kryminaliści”, „bandyci”, „bydło”, „skur…y” – nie ma w mowie potocznej wulgaryzmów, które nie padły pod adresem funkcjonariuszy oddziałów „Berkut” ze strony ukraińskich obywateli. Dla obecnych na Majdanie Niezależności demonstrantów członkowie tej elitarnej jednostki milicji są bezpośrednimi przedstawicielami znienawidzonych władz, obrońcami przestępczego reżimu politycznego, niewahającymi się działać brutalnie i okrutnie – tak jak podczas próby rozgonienia protestów na Majdanie w grudniu 2013 roku.

Zobacz akcje rozpędzenia przez “Berkut” EuroMajdanu:

 

Zobacz jak “Berkut” traktował zatrzymanych demonstrantów:

„Berkutowców” od zwykłych milicjantów odróżnia maskujący uniform i wyposażenie – kamizelka kuloodporna, osłony na ręce i nogi. Do głównych zadań jednostki należy walka z zorganizowaną przestępczością i ochrona porządku publicznego. Formacja liczy obecnie nieco ponad 3 tysiące ludzi stacjonujących w każdym większym mieście Ukrainy. Największy oddział „Berkutu” stacjonuje w Kijowie i liczy 900 osób. Do oddziału rekrutowane są osoby charakteryzującą się wysoką sprawnością fizyczną, nierzadko po służbie wojskowej lub milicyjnej (przeczytaj: Berkut, Alfa i specnaz MSW. Jakimi siłami dysponuje Janukowycz).

„Berkut” często wykorzystywany jest w celach politycznych – do rozbijania demonstracji, spektakularnych aresztowań przeciwników władz. Rola formacji znacznie wzrosła po objęciu fotela prezydenta przez Wiktora Janukowycza w 2010 r. Od tamtej pory „Berkut” jest regularnie używany dla rozwiązywania problemów polityczno-społecznych. W listopadzie 2011 roku „Berkut” rozprawił się z weteranami katastrofy w Czarnobylu, którzy protestowali przeciwko obniżeniu emerytur (przeczytaj:“Opozycja chce zbrojnie przejąć władzę w kraju”). W lipcu 2012 roku „Berkutowcy” użyli gazu łzawiącego przeciwko osobom sprzeciwiającym się nowej ustawie językowej. W październiku 2012 r. funkcjonariusze jednostki czynnie wzięli udział w wyborach do ukraińskiego parlamentu broniąc lokali wyborczych przed wyborcami protestującymi przeciwko fałszerstwom.

Od momentu rozpoczęcia protestów na Majdanie Niezależności „Berkutowcy” stanowią największe dla obecnych tam aktywistów niebezpieczeństwo. W trakcie trwających zamieszek w Kijowie działania „Berkutu” daleko wykraczają poza standardowe akcje mające na celu ochronę porządku publicznego. Milicjanci nie wahają się rzucać w protestujących kamieniami i koktajlami Mołotowa. Zwierzęca wręcz brutalność funkcjonariuszy łączy się z wyjątkowym zdemoralizowaniem.

Zobacz przesłanie “Berkutowca” dla demonstrantów:

 

“Berkutowcy” znęcają się nad zatrzymanymi aktywistami:

Przekraczanie swoich uprawnień nie w pełni da się jednak wytłumaczyć jedynie deprawacją członków oddziałów. Ministerstwo Spraw Wewnętrznych, któremu podlega formacja, dba o wysokie morale „Berkutowców” prezentując alternatywną wersję trwających w centrum Kijowa zamieszek. W opublikowanych w internecie przez resort filmach to milicjanci są stroną poszkodowaną. „Berkutowcy” atakowani przez agresywnych napastników są pokazywani jako ofiary wściekłego i niczym niekontrolowanego tłumu.

Zobacz filmy opublikowane przez ukraińskie MSW:

Z kolei na pierwszym z poniższych filmów z pierwszego dnia zamieszek na ul. Hruszewskiego „Berkutowcy” bronią się przed rzucanymi z kolumnady kamieniami. Kilka godzin później spadnie z niej jeden z aktywistów uciekający przed funkcjonariuszami, którzy weszli na dach, aby powstrzymać protestujących. Aktywista nie przeżyje upadku umierając dwa dni później w szpitalu na skutek odniesiony ran i stanie się jedną z pierwszych ofiar zamieszek. Ci, którym nie udało się uciec z kolumnady, zostali surowo potraktowani przez „Berkutowców”.

Stosunek milicjantów do protestujących dobrze oddaje film nagrany przez dziennikarzy ukraińskiego kanału telewizyjnego. Funkcjonariusz milicji pokazuje odebrany jednemu z demonstrantów cep, który służyć miał do walki z przedstawicielami organów porządkowych. Milicjant komentuje: - Pokażcie czym się posługują wasi aktywiści – pokojowi ludzie! Tym zabijają ludzi! – tłumaczy funkcjonariusz po czym odrywa z munduru demonstranta naszywkę zidentyfikowaną przez milicjantów jako nazistowska swastyka.

Zobacz zatrzymanie aktywisty:

O to, by funkcjonariusze broniący porządku czuli się docenieni dbają najwyższe władze. W przegłosowanych przez ukraiński parlament i podpisanych w zeszłym tygodniu przez prezydenta ustawach ograniczających prawa obywatelskie znalazł się zapis bezpośrednio odnoszący się do członków formacji. Zgodnie z nowym prawem zbieranie, gromadzenie i rozpowszechnianie informacji na temat funkcjonariuszy milicji i ich rodzin będzie surowo karane. Nowe regulacje prawne powstały w reakcji na działania aktywistów, którzy publikowali w internecie zdjęcia i dane osobiste najbardziej brutalnych „Berkutowców”.

Premier Mykoła Azarow nim jeszcze prokuratura w ogóle zabrała się do sprawy wyjaśnienia przyczyn śmierci trzech demonstrantów zapewnił, że jedynymi winnymi ofiar są „organizatorzy i uczestnicy protestów”, zaś oskarżenia pod adresem służb „są w ogóle bezpodstawne.” Co więcej szef ukraińskiego rządu wydał ministrowi spraw wewnętrznych, Witalijowi Zacharczence, specjalne poruczenie, dzięki któremu funkcjonariusze mają zostać otoczeni „odpowiednią pomocą i wsparciem”. – Dzięki bezprecedensowej wytrzymałości, odwadze, poświęceniu i wierności złożonej przysiędze udało się [funkcjonariuszom] powstrzymać nawałę atakujących – powiedział wczoraj (22.01.2014) premier Azarow nawiązując do trwających od niedzieli ulicznych zamieszkach. – Jestem bardzo dumny z takich żołnierzy. Jestem im wdzięczny za obronę konstytucyjnego ładu i porządku. – rozpływał się w pochwałach szef rządu i na koniec zapewnił – Państwo należycie oceni odwagę obywateli w mundurach.

Dla „obywateli w mundurach” skompromitowanych w oczach społeczeństwa i znienawidzonych przez uczestników EuroMajdanu (jednym z głównych postulatów opozycji jest rozwiązanie „Berkutu”) nie ma wątpliwości po której stronie powinni stanąć. Zapewnienie premiera o pełnym wsparciu jest jedyną gwarancją ich bezkarności i utrzymaniu posiadanego statusu. W sytuacji coraz bardziej eskalowanego konfliktu „Berkut”, podobnie jak członkowie władz, będą z tym większą determinacją bronić obecnego układu politycznego. Nie mają wyboru. Za nimi tylko ściana.

Berkut przed budynkiem administracji prezydenta w Kijowie. Autor: Ivan Badura. Źródło: flickr.com

Berkut przed budynkiem administracji prezydenta w Kijowie. Autor: Ivan Badura. Źródło: flickr.com

Lubię to! Skomentuj Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale