0 obserwujących
101 notek
37k odsłon
  251   0

Komentarze po wyborach: Nie kupuję Poroszenki

Podczas rewolucji Petro Poroszenko patrzył na ręce, teraz wszyscy będą patrzyli na jego, źródło: facebook/petroporoshenko
Podczas rewolucji Petro Poroszenko patrzył na ręce, teraz wszyscy będą patrzyli na jego, źródło: facebook/petroporoshenko

 Pierwsze komentarze po wyborach w Ukrainie. Przebieg wyborów to zwycięstwo Ukraińców, którzy mimo ciężkich warunków politycznych, licznie wzięli udział w wyborach. Wyniki odsłoniły kłamliwość tez o masowym poparciu dla nacjonalistów, na czym budowała swoją politykę Rosja. Zwycięstwo w pierwszej turze daje Poroszence legitymizację do radykalnych działań, ale również stawia go przed wyzwaniami, takimi jak ułożenie stosunków z Rosją, kwestia polityki wobec Krymu i głębokiego procesu reform w kraju.

Tomasz Piechal, redaktor działu “Partnerstwo Dla Kultury”

Nowe otwarcie dla Ukrainy
 

Niedzielne wybory, dzięki zwycięstwie Poroszenki w pierwszej turze, to przede wszystkim symboliczne zwieńczenie rozpoczętej w listopadzie rewolucji i ważny krok ku odnowie ukraińskiego państwa. Ukraińcy po raz kolejny wyrazili swoją wolę zmian.

Zwycięstwo Petra Poroszenki w pierwszej turze najlepiej zwiastuje jak bardzo przyspieszyło życia nad Dnieprem – jeszcze kilka miesięcy temu, praktycznie żadne sondaże wyborcze nie uwzględniały jego nazwiska wśród choćby pretendentów do najwyższego urzędu w państwie. Pół roku po rozpoczęciu proeuropejskich protestów na centralnym placu Kijowa, Poroszenko wygrał w pierwszej turze z ponad 50 proc. poparciem. Tym samym staje się dobrym przykład historii typu “od zera do prezydenta”.

Rewolucja zweryfikowała zdolności przywódcze wielu polityków, przyczyniła się do kompromitacji liderów opozycji. Kłyczko zamiast do walki o prezydenturę został zmuszony do stanięcia w szranki o urząd prezydenta Kijowa. Walkę tę wygrał w pierwszej turze. Znacznie dotkliwiej “efekt Majdanu” odczuł Ołeh Tiahnybok. Przewodniczący nacjonalistycznej Swobody osiągnął wynik oscylujący w okolicach 1 proc. Podobne poparcie otrzymał lider radykalnego Prawego Sektora, Dmytro Jarosz, co boleśnie zweryfikowało wszelkie tezy o Ukrainie opętanej nacjonalistycznym wirusem. Fakt, że liderzy skrajnej prawicy otrzymali razem ok. 2 proc. głosów poparcia w połączeniu ze świadomością, że głosował przede wszystkim zachód i centrum kraju, najlepiej oddaje kłamliwość tej lansowanej od miesięcy tezy.
 
Zwraca uwagę dobry wynik Anatolija Hrycenki i Ołeha Ljaszki. Do niedawna uznawani za polityczny folklor, zdobyli razem ok. 15 proc. wszystkich głosów. To dowód na to, że niektórzy Ukraińcy wciąż czekają na nowych liderów i alternatywę w wyborach.
 
 

Krzysztof Nieczypor, redaktor Eastbook.eu, korespondencja z Kijowa

To nie koniec kryzysu
 

Zwycięstwo Petro Poroszenki to dobra wiadomość dla Ukraińców i tych, którzy dobrze życzą ukraińskiemu państwu. Znaczące poparcie przy niezwykle wysokiej frekwencji da nowej głowie ukraińskiego państwa tak potrzebną jej legitymację do sprawowania rządów. Same wybory nie spowodują jednak, że sytuacja z dnia na dzień ulegnie zmianie. Na wschodzie Ukrainy wciąż przewagę mają separatyści, którzy nie uznali wyników głosowania. Przedstawiciele „ludowych republik”  są gotowi i zdecydowani na wszystko – zdają sobie sprawę, że w warunkach bezpardonowej walki o władze nie ma miejsca na współczucie. Są świadomi faktu, że za nimi już tylko ściana – będą walczyć do końca.

Sam fakt wyboru nowego prezydenta nie przesądza również tego jak będzie wyglądać ekipa rządząca Ukrainą. Można spodziewać się eskalacji konfliktu między ukraińskimi elitami politycznymi. Nie dawna wypowiedź byłej premier, która przestrzegła, że w przypadku jej przegranej wezwie naród do kolejnych fali protestów nie zwiastuje niczego dobrego. Zgodnie ze społecznymi oczekiwania Poroszenko zapowiedział dążenie do rozpisania przedterminowych wyborów parlamentarnych, co z pewnością nie spotka się z akceptacją dużej części ukraińskich posłów. Zdają oni sobie sprawę, że dla wielu z nich społeczna weryfikacja ich dotychczasowej działalności w Radzie Najwyższej (zwłaszcza członków skompromitowanej Partii Regionów) będzie oznaczać koniec ich politycznej kariery. W tych warunkach niezwykle trudno będzie sformułować współpracujący z prezydentem rząd zdolny do przeprowadzenia na Ukrainie niezbędnych reform.

Paweł Lickiewicz, redaktor naczelny Eastbook.eu,

Nie kupuję Poroszenki
 

Przebieg procesu wyborczego napawa optymizmem. Pomimo bardzo trudnych warunków politycznych, wybory, w większości regionów, przebiegły poprawnie i przy wysokiej frekwencji. To sukces w perspektywie tego, że mogło do nich nie dojść w ogóle. Jest to ważny krok na drodze budowy demokratycznego systemu w Ukrainie. Wygrana w pierwszej turze winnickiego oligarchy Petro Poroszenki daje szansę na stabilizację w Ukrainie, ale stwarza też zagrożenia. Duża legitymizacja do sprawowania mandatu jest niezmiernie ważna w kontekście uregulowania konfliktu we wschodnich regionach Ukrainy, jak również w procesie modernizacji kraju. Nowy prezydent prawdopodobnie będzie chciał kontynuować pracę z obecnym premierem Arsenijem Jaceniukiem, co może mieć znaczenie w stabilizacji kraju, po zapowiedzianych, jeszcze w tym roku, wyborach parlamentarnych.

Mam wątpliwości, czy Petro Poroszenko będzie dążył do zmiany systemu politycznego-gospodarczego i silnych powiązań polityki i biznesu, będąc ich największym beneficjentem. Wydaje mi się, że będzie forsował reformy, które nie doprowadzą do całkowitej zmiany rzeczywistości politycznej Ukrainy. Istotne będą decyzje Petro Poroszenki w sprawie przekazania swojego biznesu oraz odsprzedania popularnego 5 kanału ukraińskiej telewizji, które pokażą, czy jest to polityk gotowy do walki z korupcją i do zmian, które zabolą wszystkich: obywateli, oligarchów i polityków.

Zwycięstwo w wyborach prezydenckich stawia Poroszenkę przed kolejnymi wyzwaniami. Należą do nich: ułożenie stosunków z Moskwą, oczyszczenie wschodu kraju z separatystów, czy też przeprowadzenie reformy administracyjnej, tak, aby nie doprowadziła do paraliżu władzy wykonawczej w kraju. Stosunek do separatystów i okupacji Krymu będą wyznacznikami, czy, jak było to sugerowane w tym tygodniu, Poroszenko zawarł nieoficjalną umowę z Rosjanami, którzy odstąpili od zerwania wyborów prezydenckich nad Dnieprem.



Lubię to! Skomentuj Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale