"Krople spadały z nieba. Widziałem, jak tworzą na szybie strumienie i przesłaniają mi widok na i tak brzydkie drzewa pozbawione liści. Listopad nigdy nie był dla mnie uroczy. Ani na Wyspach, ani u nas nad Odrą. Z czego mam się niby cieszyć kiedy pada, robi się zimno, a dni są coraz krótsze? W szkole uczą o skarbach jesieni, ale nauczyciele sami się oszukują wmawiając nam, że to piękna pora roku. Jedyny pożytek z tej jesiennej edukacji to wiedza, że kasztany rosną na kasztanowcu i spadają z drzew. No właśnie. Spadają. Można powiedzieć, że tym spadaniem się zajmuję. Nazywam się Jurek Nowak i jestem fizykiem. Dlaczego nim zostałem? Na razie zdradzę tylko, że wiąże się to z moją matką. Wrócę jednak do miejsca, w którym zacząłem. Do tego z mokrą szybą. Był to budynek uniwersytetu, na którym pracowałem od niedawna. Dopiero co skończyłem studia, ale udało mi się zostać jako członek kadry. Pracownik akademicki to robota marzeń. Niewiele godzin. Praca z ludźmi, którym zależy, bo chcą się czegoś nauczyć. Godziwe zarobki. Właściwie brak powodów do narzekania. Jednak ta sielanka miała się skończyć już za parę chwil. Wiedziałem o tym, odkąd doktor Kapoor chciał ze mną porozmawiać. Nasze badania nie miały ze sobą nic wspólnego. On zajmował się algebrą i przestrzeniami, a ja światłem. Nawet, jeżeli te dziedziny wystarczająco się zazębiały, to nigdy nie pracowaliśmy razem, a właściwie to nigdy nawet nie rozmawialiśmy ze sobą dłużej niż minutę. Dlaczego więc mnie wezwał? Interesuje was to, prawda? Spodziewacie się czegoś niecodziennego, co zacznie wciągającą historię? Ja wiem, co chciał mi powiedzieć, bo już mi to powiedział, ale jeszcze patrząc na mokrą szybę w korytarzu domyślałem się. Cała sprawa może nie była tak spektakularna jak na przykład niezwykły wynalazek nad którym miałbym pracować, ale dla mnie naprawdę ważna. Nie zmieniła, co prawda, mojego wielkiego marzenia, ale zaburzyła zwyczajną przyszłość, którą zaplanowałem. Macie już pewnie dosyć tego całego niejasnego sygnalizowania nadchodzących zdarzeń. Wrócę więc do głównej historii."
Jurek Nowak, zainspirowawszy się we wczesnej młodości książkami wybitnego naukowca, profesora Porazińskiego, decyduje się poświęcić swoje życie fizyce, aby móc pewnego dnia tego, o czym ów profesor dowodził, że jest możliwe: podróżowanie w czasie. Studia zaprowadzają Nowaka na angielskie ziemie, gdzie tam, na jednym z uniwersytetów, prowadzi już prace badawcze jako jeden z doktorów. Traci on jednakże swą posadę, gdy jeden z współpracowników donosi, że Jurek jest związany ze studentką z innego wydziału. Wskutek dokonanego drogą pięści rewanżu na donosicielu, fizyk traci również i kobietę. Gdy już nic nie trzyma go w Anglii, niepyszny wraca na rodzinne ziemie, gdzie kolejne rozczarowanie przynosi mu także własny ojciec, lokalny polityk. Wściekły, Jurek wynosi się z domu i poszukuje jakiegokolwiek tymczasowego lokum. Miejscowy bywalec barów podsuwa mu myśl o tajemniczym domu w głębi lasu. Jurek postanawia tam dotrzeć, lecz ponosi klęskę z tytułu uprzedniego przepicia. Budzi się jednak w owym domu: stanowczo zbyt zadbanym, jak na opuszczony. Nie jest to jednakże jedyny sekret ani nieznanego praktycznie nikomu leśnego azylu, ani rodzinnej miejscowości Nowaka. Co przyjdzie mu odkryć, gdy zacznie dostatecznie głęboko szukać?Zachęcam do przeczytania książki Marzenie Jurka Nowaka – Amadeusza Putzlachera


Komentarze
Pokaż komentarze