Bolejemy nad tym, że wielu Polaków nie angażuje się w to, co się dzieje w Polsce, a przede wszystkim, że nie biorą udziału w wyborach, a tym samym pozwalają innym decydować o tym, komu przekazać władzę. Bolejemy również nad tym, że wielu Polaków, zamiast w ogóle nie brać do ręki „GW”, nie oglądać w ogóle TVN i odwrócić się plecami do wszystkich im podobnych mediów, a w to miejsce czytać „Nasz Dziennik” i oglądać TV Trwam, nawet jeśli czyta „ND” i ogląda TV Trwam, to również bierze do ręki, czy ogląda antypolskie media.
Dlaczego tak się dzieje?
Moim zdaniem, dzieje się tak dlatego, że brakuje prawdziwie polskich mediów ukierunkowanych przede wszystkim na odbiorcę masowego. Oczywiście, można powiedzieć, że w ogóle brakuje na polskim rynku prawdziwie polskich mediów. Ale jeśli tak, to tymbardziej prawdziwa jest hipoteza, że zbyt mało jest mediów dla mas. A tak po prostu mówiąc – jest ich brak. A to oznacza, że skazuje się tych ludzi na korzystanie z nie-polskich, czy antypolskich mediów, bo one starają się dotrzeć do mas i co gorsza docierają.
Uważam, że „Gazeta Polska”, „Nowe Państwo”, „Nasza Polska”, i inne polskie media takie, jak „Niedziela” i „Nasz Dziennik” i TV Trwam i Radio Maryja są wspaniałe, ale moim zdaniem są łatwiej przyswajalne dla ‘elit’, niż dla ‘mas’, jakby nie rozumieć tych dwóch umownych terminów. Bujne życie wre także na internecie. Ale znowu jest to środowisko bliższe ‘elitom’ niż ‘masom’. Nie dziwmy się więc, że 45% Polaków odwróciło się plecami do życia i nie bierze udziału w wyborach.
Chodzi mi tutaj nie tyle o tematykę prezentowaną w tych mediach, co raczej o język i formę, w jakiej prezentuje się tę tematykę. Oczywiście nie namawiam nikogo, aby w polskich mediach, wzorem mediów antypolskich, wprowadzać ‘atrakcje seksowne’ i im podobne metody przyciągania czytelników i słuchaczy, czy widzów.
Ale,... weźmy prosty przykład. W moim rozumieniu, ‘masy’ są bardziej zainteresowane sportem niż ‘elity’. Proszę mi pokazać polskie media, w których sport jest traktowany na poważnie. Nawet w tygodniku katolickim”Niedziela” jest jedna strona poświęcona tematyce sportowej. Ale przecież, to są wolne żarty. Jeśli ktokolwiek chce się dowiedzieć, co się dzieje w sporcie, to po prostu zmuszony jest do tego, aby kupić sobie „GW”. Przypomnijmy sobie „Trybunę Ludu” za okupacji sowieckiej, przecież tam sportu było więcej niż w „Przeglądzie Sportowym”. „PS” wychodził, jeśli dobrze pamietam, 3 razy w tygodniu, a „TL” 6 razy w tygodniu. Była to najlepsza metoda na to, aby w każdym domu codziennie znalazła się „TL”, niby kupiona dla wiadomości sportowych, no ale jak już jest, to każdy rzuci okiem i na inne nagłówki. I już go mamy.
Weźmy inny przykład.
Nauczanie Ojca św. Jana Pawła II i Ks. prymasa Stefana Wyszyńskiego. Wielkie i mądre padały z ich ust słowa. Słuchaliśmy tego z rosnącą nadzieją w sercach naszych, że nie damy się, że nadejdą lepsze czasy, że muszą nadejść. Ale nie nadeszły. Wydawać się mogło, że my ich mowę rozumiemy, bo przecież klaskaliśmy coraz mocniej i dłużej i częściej. Ale chyba niewiele nam pozostało z tych nauk? Dlaczego?
Dlatego, że do tego, aby naród zrozumiał i zaczął żyć tymi wartościami, potrzebna jest wytężona praca biskupów polskich, seminariów duchownych i wielka armia duszpasterzy, którzy te treści przeniosą i zaszczepią na stałe w serca i umysły ludzi. I to właśnie nie nastąpiło. Owszem, owszem, mamy wspaniałych kaznodziejów, wspaniałych rekolekcjonistów, wielu mądrych i oddanych Bogu i ludziom księży. Ale tu potrzeba armii, całej wielkiej armii księży, którzy najpierw sami zrozumieją nauczanie naszych wielkich nauczycieli, a potem przełożą to nauczanie na język dla mas.
Mieliśmy Rok Kapłański. Czy w tym okresie przybliżono, uprzystępniono wiernym nauczanie Ojca św. Jana Pawła II, czy Ks. prymasa Wyszyńskiego? Śmiem wątpić. Ojciec św. z racji swego urzędu przemawiał zazwyczaj do całego świata, nawet kiedy tylko mówił do Polaków. Ale nauczanie Ks. prymasa Wyszyńskiego było kierowane wyłącznie do Polaków, więc z tego względu droga do naszych serc i umysłów tego nauczania jest krótsza i łatwiejsza. Tym niemniej to nauczanie musi być najpierw nieobce duszpasterzom. A dopiero potem można je przenosi do ludu. Na Rok Kapłański przygotowałem wybór myśli Ks. prymasa Wyszyńskiego, które kierował do braci kapłanów, p.t. „Do moich kapłanów”. Posłałem te opracowania do kilku wydawnictw katolickich w Polsce z prośbą o ich opublikowanie. Były to najważniejsze, moim zdaniem, myśli wybrane z całego skarbca Dziedzictwa Prymasa Tysiąclecia, pomyślane przeze mnie także jako ‘zaproszenie’ dla kapłanów do sięgnięcia po „Dzieła Zebrane” Kardynała Wyszyńskiego. Otrzymałem tylko jedną odpowiedź, odmowną.
Dalszą analizę tej problematyki zostawiam większym ode mnie fachowcom. Ja tylko chciałem zwrócić uwagę, na jeszcze jeden problem, który wymaga poważnego potraktowania i rozwiązania.
To, że kilku mędrców zrozumiało nauczanie Ojca św. Jana Pawła II i Ks. prymasa Wyszyńskiego, to trochę za mało. Dopiero kiedy wszystkie ważne wartości dotrą do serc i umysłów całego narodu, dopiero wtedy możemy liczyć na zwycięstwo dobra nad złem w naszym kraju.
To, że mamy kilka mediów polskich, patriotycznych na wysokim poziomie, to trochę za mało. Dopiero kiedy będziemy mieć prawdziwie polskie i patriotyczne media ‘dla każdego’, dopiero wtedy możemy liczyć, że cały naród weźmie udział w wyborach.



Komentarze
Pokaż komentarze