Od dawna jestem przeciwnikiem tego, aby używać pseudonimów (nick name) na internecie. Jeśli boisz się ujawnić swoje nazwisko, jeśli zapomniałeś, jak masz na imię i jakie nosisz nazwisko, to po prostu przestań pisać, zajmij się np. łowieniem ryb w ustronnym miejscu. Te wszystkie ‘Jaśki zielone ucho’ czy ‘gajowy bez głowy’ przywodzą mi na myśl postacie w ciemnych okularach, pod kapeluszem i jeszcze schowanych za krzakiem dzikiej róży.
‘Dzięki’ używaniu pseudonimów pojawiło się nagle całe mrowie wybitnych ‘ekspertów’, którzy znają się na wszystkim. Niezwykle odważnych i wojowniczych. Ale, co więcej, dzięki tym kapeluszom i ciemnym okularom zmienił się też język tych tekstów. Pojawiło się chamstwo, arogancja i wiele innych ‘ubocznych efektów’. A sprzyja to również dopuszczeniu do głosu i odważniejszemu pisaniu wielu ‘ekspertom’ ‘oddelegowanym’ do tej działalności.
Mam nadzieję, że odwagi, wiedzy a przede wszystkim kultury nie zabraknie tym, którzy pod swoimi wypowiedziami potrafią się podpisać własnym imieniem i nazwiskiem.
Krótko mówiąc, widzę tylko same zło w tym, że dopuszcza się na internecie pseudonimy, zamiast prawdziwego imienia i nazwiska autorów umieszczających tutaj teksty. Być może na początku zmniejszy się i nawet znacznie, ilość blogierów-blagierów. Ale mam nadzieję, z czasem wzrośnie i ‘odwaga’ i ‘wiedza’ i ‘kultura’ tych wypowiedzi. I można będzie opuścić cudzysłowy w tych trzech terminach.



Komentarze
Pokaż komentarze