Emanuel Czyzo Emanuel Czyzo
668
BLOG

Przeciw kłamstwu - Prof. Maciej Urbanowski

Emanuel Czyzo Emanuel Czyzo Kultura Obserwuj notkę 1

Co czytam? Co warto przeczytać? Najbardziej mnie chyba ostatnio poruszył niewielki objętościowo tomik wierszy


"Dobre - nowiny.pl. Wiersze smoleńskie" Romana Misiewicza

najważniejsza może książka minionego roku. Niezwykłe jest już to, że książkę polskiego autora, mieszkającego w Tarnowie, wydano w Kanadzie (Sooni Project), bo - jak czytamy na okładce - w kraju odrzucono ją w... 23 wydawnictwach. Łatwo się domyślić, co było przyczyną - wystarczy zerknąć na podtytuł zbiorku Misiewicza. A przecież napisał on o najbardziej dramatycznym wydarzeniu naszej najnowszej historii rzecz znakomitą. Wojciech Wencel pisze nawet we wstępie, że "Dobre-nowiny.pl." to jedna z najważniejszych książek poetyckich po II wojnie, że jest to tom porównywalny z "Niepokojem" Tadeusza Różewicza czy "Raportem z oblężonego miasta" Zbigniewa Herberta. Coś jest na rzeczy. Tom Misiewicza jest rodzajem dziennika poetyckiego. Jego lapidarne, powściągliwe, chwilami jakby na pograniczu jawy i snu, czasem jakby już na granicy milczenia kreślone notatki poetyckie składają się na wstrząsający zapis dramatu przeżywanego od 10 kwietnia 2010 roku. Dramatu Polaków, dramatu Narodu, dramatu jednostek... Drga ta piękna książka chwilami od płaczu, bólu, poczucia winy. Rozpacz miesza się w niej z nadzieją, ale ostatecznie wpisana jest w nią wiara w sens polskiej historii, ale też w siłę modlitwy i pamięci. Mocny jest tu, z ducha Herberta jakby wywiedziony, gest niezgody na kłamstwo, które jest jednym z kluczowych przecież doświadczeń Smoleńska.
Może też dlatego ten gest niezgody na kłamstwo tak mocno mnie uderzył w trakcie lektury powieści Georgesa Bernanosa wydanych niedawno przez Wydawnictwo Frondy:


"Pod słońcem szatana"
oraz



"Pamiętnik wiejskiego proboszcza"

To już klasyka XX-wiecznej literatury, arcydzieła powieści katolickiej, piękne i trudne zarazem, chyba trochę zapomniane, bo też po raz ostatni wydano je ponad 20 lat temu. Swego czasu Bernanos wzbudził zresztą swymi powieściami sensację, a nawet skandal. Odchodził od "ucukrowanego" wizerunku katolicyzmu i kapłana, pokazywał wiarę jako nieustającą wojnę ze złem, obecnym, agresywnym, atakującym nieustannie, nawet, a może przede wszystkim, świętych. Katolicyzm i wiara są u Bernanosa poddawane nieustannej próbie, nie są dane na zawsze, często towarzyszy niepokój, zwątpienie, niepewność, nawet pokusa rozpaczy. Intrygowała francuskiego pisarza świętość, dorastanie do niej, które odbywa się w samotności, jest jakby nierozpoznane przez otoczenie i samego świętego i któremu często towarzyszy szyderstwo "dobrze myślących", nowoczesnych mędrków, filozofów, ironistów czy rozleniwionych, zadowolonych z siebie "bezwstydnych burżujów", dla których "jedynym sprawdzianem sumienia jest księga rachunkowa", a sam katolicyzm stał się pustym rytuałem. Dlatego katolik u Bernanosa jest, jak to kiedyś zauważył Jan Dobraczyński, gwałtownikiem, co oznacza, iż często buntuje się on wobec otaczającego go świata. Z jak subtelną precyzją zresztą Bernanos odsłania przed nami duchowe dramaty swoich bohaterów! W powieści "Pod słońcem szatana" niezwykła jest historia upadku i nawrócenia Żermeny czy kuszenia przez szatana księdza Donissan; w "Pamiętniku wiejskiego proboszcza" zaś wstrząsająca jest dysputa tytułowego bohatera z hrabiną, która straciła nadzieję w Boże miłosierdzie, albo rozmowa proboszcza z Olivierem, oficerem Legii Cudzoziemskiej. Wtedy padają sławne słowa, najpierw, że "piekło to znaczy już nie kochać", a potem, że "poza chrześcijaństwem nie ma na Zachodzie miejsca ani dla ojczyzny, ani dla żołnierza". Mnie dzisiaj najbardziej uderzyła waga, jaką w swoim rozumieniu katolicyzmu przywiązywał Bernanos do szczerości i prawdy. I jak mocno przeciwstawiał się kłamstwu. "Nie mogę już żyć ani oddychać, ani chociażby patrzeć na światło dzienne poprzez te okropne kłamstwa", wyznaje jedna z jego bohaterek. Z kolei wiejski proboszcz mówi Chantal, iż "świat nie jest buntem, jest pogodzeniem się i jest przede wszystkim pogodzeniem się z kłamstwem". Dlatego też każe jej: "Niech się pani rzuca naprzód, ile chce, mur w końcu musi ustąpić, a przez wszystkie wyłomy widać niebo". Ociekający szminkami, lśniący od olejków szatan jest u Bernanosa przede wszystkim perfidnym kłamcą. Ale i - to też ciekawe - kimś "śmiejącym się wszystkimi nowymi zębami". Jakże aktualny jest ten Bernanosowski motyw "złego śmiechu", śmiechu szatańskiego!
Bernanosa łączy się niekiedy z ważnym w XX-wiecznym katolicyzmie nurtem personalistycznym. W polskiej krytyce na pewno jego reprezentantem jest Wiesław Paweł Szymański, który niedawno świętował jubileusz 80-lecia. Z tej okazji nakładem Księgarni Akademickiej ukazał się tom jego szkiców po Norwidowsku zatytułowanych


"Przeszłość jest to dziś"

Mówię o personalizmie, bo osoba to ważna, może najważniejsza, wartość w aksjologii literackiej Szymańskiego. Z personalizmem łączyłbym wyrazistą obecność badacza w jego tekstach, swoisty etyzm, polemiczność, np. wobec Wisławy Szymborskiej czy Czesława Miłosza. To zaś bierze się m.in. z przekonania, iż "w hagiografii nigdy nie mieści się cała prawda". Bliskie są Szymańskiemu tytułowe słowa Norwida, albowiem w tym, jak postrzega kulturę, istotna jest świadomość jej ciągłości, przekonanie, że "kultura nie podlega trybom czasowym" i że przeszłość wciąż odciska się na naszej teraźniejszości. Dlatego obowiązkiem badacza literatury jest gest pamięci oraz walka z (anty)kulturą niepamięci. Stąd specyficzny konserwatyzm tego wielbiciela awangardy, broniącego takich wartości jak honor, heroizm czy Ojczyzna. Stąd wskazywanie przez Szymańskiego na zaskakujące nieraz analogie między przeszłym a dzisiejszym czasem, w szkicu np. o londyńskich "Wiadomościach", uwagach o polityce rosyjskiej w XIX wieku wobec Polski czy polemice z autorami precyzyjnie "dekonstruowanego" kompendium "Literatura polska", oskarżanymi o sprzyjanie wspomnianej kulturze niepamięci. Pokazując nam pewne żywotne, istotne, a przecież jakby zapomniane (zob. szkic o "Tygodniku Warszawskim") linie w polskiej literaturze, Szymański wielokrotnie wraca do tezy o konieczności głębokiego rozliczenia się z dziedzictwem PRL i komunizmu w polskim życiu intelektualnym. Widać zresztą wyraźnie, jak ważna dla niego jest kwestia etosu ("czystych rąk") polskiego pisarza, jak często wracają na kartach jego szkiców kategorie prawdy czy sumienia, czy niezależności pisarza i ceny, jaką za to się płaci, jak wreszcie bliskie mu są postaci "heretyków", pisarzy zapomnianych i odtrąconych.
Kimś takim jest po trosze Janusz Krasiński. Autor niezwykłej, nagradzanej tetralogii powieściowej zainaugurowanej powieścią "Na stracenie" przypomina czytelnikom swoje znakomite reportaże z końca lat 50., wydane przez Wydawnictwo Arcana tym razem pod tytułem


"Metafizyka uboju"

kiedyś skasowanym przez cenzurę. To też tytuł jednego z najlepszych tekstów całej książki opisującego podróż bydła ze skupu w Augustowie do rzeźni w Warszawie. Z pozorną beznamiętnością opisuje Krasiński tę nieludzką, chciałoby się rzec, podróż, odsłaniającą jakieś łagodne, a przecież tym bardziej wstrząsające okrucieństwo tych, którzy w niej biorą udział, ich obojętność na horror, który dokonuje się na ich oczach. Dziś wiemy, że opisuje go reporter, który nie tak dawno wyszedł z komunistycznego więzienia, że był świadkiem rzeczy strasznych, które ludzie zgotowali ludziom. "Mięso boli", pisze z goryczą Krasiński, "a właściwa metafizyka uboju mieści się między zafajdaną wagą a pełną okruchów kieszenią". Ta świadomość towarzyszy zresztą lekturze innych reportaży Krasińskiego, w których opisywał on PRL-owską prowincję, powracał do tematyki pracy, a zarazem - jak pisze we wstępie - po latach więzienia uczył się wówczas na nowo rzeczywistości. Dzisiaj są te teksty dokumentem pewnej epoki, pozostając przykładem literatury, która za cel stawia sobie dawać świadectwo widzialnemu światu, która nie chce kłamać.

Autor jest pracownikiem naukowym Uniwersytetu Jagiellońskiego, redaktorem dwumiesięcznika "Arcana".

Dla mnie człowiek, to c+u+d, czyli ciało + umysł + dusza. I o tych sprawach myślę i piszę od czasu do czasu.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (1)

Inne tematy w dziale Kultura