Kiedy usłyszałem, że Prezydent nie mieszka w żadnym pałacu, tylko nadal w "swoim" mieszkaniu, w pierwszej chwili przyjąłem to za dobrą monetę. To raczej zrozumiałe , że normalny człowiek lepiej czuje się w swoim domu niż w pałacu. Ale przecież kamienica ta jest specyficznym miejscem. Sąsiedzi to "zasłużeni" bojownicy o lepszom polske, walki prowadzonej siłom i przemocom. Jeśli to jest miejsce, w którym państwo Komorowscy czują się dobrze, to można być tylko przerażonym. Co prawda powodem takiego wyboru mogła być możliwość większej swobody kontaktów ze światem zewnętrznym. Łatwiej - bez rzucania się w oczy wejść i wyjść, a i nie trzeba wpisywać się do książki wejść. Jednak, ta pojedyńcza informacja została przeze mnie na jakiś czas "zapomniana".
Dopiero, kiedy w ostatnich dniach nieśmiało, tu i tam pojawiła się informacja, że Prezydenta pilnuje jakaś firma ochroniarska zamiast BOR-u zacząłem łączyć oba fakty. Tutaj strach przed oficerami BOR, w kamienicy towarzystwo z poprzedniej epoki. Dziwne wybory. Tym bardziej, że był medal dla "zasłużonego" generała...
Jaka to "firma" ma tak wielkie zaufanie Prezydenta? Jacy ochroniarze są dla prez. Komorowskiego wiarygodniejsi od Borowików?
Człowiek, który uważa(-ł?), że polscy piloci są najlepsi na świecie, że potrafią popolecieć nawet na wrotach od stodoły, nie ma zaufania do służb państwowych? Po Smoleńsku powiedział coś zupełnie przeciwnego, że katastrofa Smoleńska to wina pilotów. Trudno ocenić, kiedy mówił prawdę, a kiedy kłamał.
Jeśli jednak nadal wierzy w umiejętności polskich pilotów to faktycznie, jest to powód do strachu...


Komentarze
Pokaż komentarze (2)