I to bez znaczenia czy za dwa, czy za sześć lat. Jak widać zesłanie na prowincję niczego tego pana nie nauczyło... Ładnie brzmi wołanie o jedność na prawicy, wezwania do powrotu tych, którzy odeszli. Tylko czego można się spodziewać po człowieku, który w taki sposób "dyscyplinuje" kolegów, swoich kolegów partyjnych, którzy mają (nieco) odmienne poglądy:
- Polityków, którzy wypowiadają się w takim wątpiącym tonie, oczywiście każdy ma do tego prawo, bym przestrzegał. Budowanie wspólnoty wśród ludzi, którzy nie chcieliby tylko wierzyć w oficjalną propagandę, nie powinno być przez naszą stronę zaburzane - stwierdził rzecznik PiS w audycji "Gość Radia Zet".
... czyli mają "prawo" ale dostali ostrzeżenie...
Jak to jest, że gdy tylko sondażownie ustawią PiS "za wysoko" w sondażach, natychmiast jakaś wypowiedź tego czy innego polityka sprowadza poparcie (przynajmniej to sondażowe) do "właściwego" poziomu?
Co z tego, że PiS prowadzi ciekawe inicjatywy, skoro wiadomo, że wróg czeka jedynie na błędy. A błędy są popełniane "na zawołanie"...
W tej sytuacji może lepszy "znany" Nowak czy Graś od nieobliczalnego Hofmana?


Komentarze
Pokaż komentarze (1)