Wybory w PO na półmetku, skoro jeszcze połowa z 45.000 członków nie zechciała oddać swojego głosu na przewodniczącego. Może to tylko wynik problemów z dostarczeniem kart do głosowania dla każdego członka PO? W końcu problemy organizacyjne jakoś można pokonać, jak nie wewnętrznie to można zatrudnić jakąś firmę konsultingową. Czyli jednym z powodów, że tylu członków PO nie wzięło udziału w głosowaniu mogłyby być problemy organizacyjne, np nie dotarły karty do głosowania.
A jeśli dotarły? Może nie potrafili poradzić sobie ze skomplikowaną procedurą wyborczą. W końcu zakreślenie właściwego nazwiska (które jest właściwe?!) to dopiero początek problemów. Trzeba jeszcze umieć obsłużyć stronę do głosowania albo wysłać swój głos pod właściwy adres. Może w przyszłości warto razem z kartami do głosowania dostarczyć kopertę zwrotną? Oczywiście z naklejonym znaczkiem.
Albo dotarły pod wskazane adresy, tylko adresaci nie wiedzieli co z tym zrobić. Martwe dusze?
Jakikolwiek byłby jednak powód katastrofalnej frekwencji, zdumiewa spokój z jakim zaakceptowali zaginięcie połowy członków.
Nikt ich nie szuka, bo... nie są potrzebni.


Komentarze
Pokaż komentarze (7)