PO (p)oddało Podkarpacie powołując na wojewodę (jedyny w Polsce?) człowieka
z PiS-u. Wybory uzupełniające dopełniły dzieła. PO nie tylko nie oddelegowała do walki wyborczej w terenie czołowych działaczy, ale nawet nie zgłosiła swojego kandydata.
Wczorajsze wybory totalnie zmieniły narrację PiS we wszystkich aspektach krytycznych wobec wyborów w Polsce.
Po pierwsze były to wybory w/g zasady JOW-ów, czyli jednomandatowych okręgów wyborczych. Czy ktokolwiek z działaczy PiS-u, tak detalicznie opisanych w dzisiejszym Wprost, kwestionował tę zasadę? A podobno JOW-y są złe? Może JOW-y są dobre o ile wygrywa PiS? Czy zatem stosunek PiS-u do JOW-ów wyraża się zgodnie z zasadą Kalego?
Fałszerstwa wyborcze. PiS wygrywa - o fałszowaniu wyników wyborów przez komisje wyborcze - cisza. Nikt nawet się nie zająknął o konieczności powołania armii mężów zaufania.
Ruskie komputery. Tym razem komputery (nawet te ruskie) dobrze liczyły głosy - nikt nie podważa wyników wyborów.
Frekwencja 16%. Taki "powszechny" udział w wyborach tym razem jest wystarczający. Swojego senatora wybrał co dziesiąty uprawniony mieszkaniec. Tym razem jest to liczba wystarczająca dla ogłoszenia zwycięstwa.
I tylko ta przeklęta Solidarna Polska rozbija prawicę. Tyle tylko, że wczorajsze występy pana Hofmana utwierdzają mnie w przekonaniu, że PiS bez kontroli jest groźny. Sceny z Beatą Kempa nie słyszałem, ale poseł Cymański dobrze bronił się przed furiatem.


Komentarze
Pokaż komentarze (14)