Jakiś czas pόźniej w zakładach pracy, w całej Polsce władze partyjne organizowały wiece i masόwki, podczas ktόrych potępiano amerykańskie plany zbrojeniowe. Chodziło o rakiety “Pershing”, ktόre Amerykanie zamierzali rozmieścić w Europie Zachodniej, jako przeciwwagę dla rakiet sowieckich. U nas, w OFNE taki wiec rόwnież miał miejsce. Na krόtko przed jego rozpoczęciem kierownik chodził pomiędzy pracownikami i wręczał im czerwone sztandary, bez ktόrych nie mogłoby się wtedy odbyć żadne komunistyczne, propagandowe zgromadzenie. W pewnym momencie zatrzymał się przede mną, usiłując wcisnąć mi jeden z nich.Czyżby zapomniał on już, jaki jest mόj stosunek do partii? A może chciał się tylko upewnić, że się wcześniej nie przesłyszał. Jeśli tak właśnie było, to się upewnił. Przepraszam, ale ja tego nie wezmę do ręki, panie kierowniku – powiedziałem. A to, dlaczego? – spytał groźnym tonem. Ja to zaraz bardzo chętnie panu wyjaśnie – zaproponowałem. Kiedy zorientował się, że przysłuchuje się nam już spora grupa ludzi, szybko zrezygnował z moich wyjaśnień. Na odchodne warknął tylko: porozmawiamy jutro! Nie porozmawialiśmy. Zostałem natomiast skierowany do najgorszej pracy jaką tylko kierownik-sekretarz partii mόgł dla mnie tego dnia znaleźć. Miałem przenosić jakieś ciężkie kartony, z ktόrych wydobywał się przy tym biały pył. Już po krόtkim czasie moje ubranie, włosy, broda, były całe w tym białym pyle. A było tych kartonόw sporo. Praca ta wcale nie należała do moich obowiązkόw, a jej miejsce znajdowało się na drugim końcu zakładu. Myślę, że liczył on na moją odmowę wykonania jej. Ale pomylił się bardzo. Wiedziałem z jakiego powodu jestem skierowany do takiej pracy i nie miałem zamiaru ani się skarżyć, ani tym bardziej protestować. Więcej nawet, już po wykonaniu tej pracy zrobiłem z tego zdarzenia trochę antykomunistycznej propagandy…Sprawił to zresztą przypadek. Kiedy wracałem już na WL, parę osόb zdziwionych moim wyglądem zapytało mnie, dlaczego jestem taki biały. Odpowiedź moja była krόtka: jestem taki biały, ponieważ nie jestem czerwony. Po czym opowiedziałem im historię z czerwoną flagą, jaka miała miejsce poprzedniego dnia.
Bez wątpienia, te dwa zdarzenia właśnie były bezpośrednią przyczyną zwolnienia mnie z pracy. Chociaż starano się zachować pozory uciekając się do podstępu. Kiedy wkrόtce wystąpiłem z prośbą o miesiąc bezpłatnego urlopu, bez problemu wydano mi na to zgodę. W tym czasie zamierzałem odbyć podrόż auto-stopem do Bułgarii, nad Morze Czarne. I pojechałem. Odwiedziłem kolejno: Brno, Pragę, Bratysławę, Budapeszt, Bukareszt, Warnę, Burgas i dotarłem aż pod turecką granicę. Następnie wrόciłem do Warny, gdzie zatrzymałem się już na dłużej. Wcześniej, w trakcie podrόży, po kilka dni spędziłem w Pradze i Budapeszcie. Jako, że jechałem auto-stopem wszystkie granice przekraczałem pieszo. Na granicy rumuńsko-bułgarskiej tylko po rumuńskiej stronie przeszedłem aż …sześć kontroli. Nie było łatwo opuścić “raj” Nicolae Ceausescu. Za stworzenie tego raju będzie on pόźniej, w 1989 roku, podczas rewolty w Rumunii, stracony z wyroku sądu wojskowego. Pόki co, był jednak rok 1978, Ceausescu sieszył się ciągle autokratyczną władzą, a mnie wydawało się, że wszystkie możliwe kontrole rumuńskie mam już poza sobą. Ale myliłem się. Kiedy przechodziłem długim mostem rozpostartym nad Dunajem i zbliżałem się już do jego połowy, a więc de facto, do strony bułgarskiej, nagle zobaczyłem za soba pędzących i wykrzykujących coś dwόch rowerzystόw. Zatrzymałem się i nie bez zdziwienia rozpoznałem w nich rumuńskich żołnierzy z karabinami na plecach. Ci zaś, po raz kolejny już, bo siόdmy (!) sprawdzili moje dokumenty i upewniwszy się, że na pewno nie jestem jednak uciekinierem z raju, pozwolili mi wreszcie przejść na bułgarską stronę, do Ruse, gdzie pieczeń z barana z butelką dobrego czerwonego wina, podane przez ładną, czarnowłosą dziewczynę poprawiły mi dopiero humor. Już w czasie pobytu w Warnie dowiedziałem się o zgonie papieża Pawla VI. Ta śmierć, jak i nieoczekiwanie szybka śmierć jego następcy Jana Pawła, sprawiły, że już wkrόtce Polak miał zostać biskupem Rzymu, co miało tak bardzo odmienić zarόwno Polskę jak i cały świat.Tutaj też pewnego dnia dotarła do mie wiadomość, że zwolniono mnie dyscyplinarnie z OFNE, motywując to tym, że samowolnie (!) porzuciłem pracę. Tak jak powiedziałem już wcześniej, od samego początku byłem na to przygotowany, więc nie zamierzałem teraz wylewać nad tym łez. Korzystałem z urokόw czarnomorskiego wybrzeża i nawet trochę przedłużyłem swόj pobyt w Warnie. Kiedy we wrześniu wrόciłem już do Polski i odbierałem w OFNE decyzję o dyscyplinarnym zwolnieniu mnie z pracy, w całej tej sytuacji tylko zastępca kierownika umiał zachować twarz. Był to starszy już, znający życie - i jak się teraz miałem przekonać, rόwnież porządny człowiek. Musiał znać prawdziwe powody, dla ktόrych mnie zwolniono. Poprosił mnie do swojego biura i pożegnał mnie takimi słowami:
Ale komuniści ze swej stony też nie pozostawali bezczynni. Ciągle miały miejsce zatrzymywania mnie w areszcie na 48 godzin, groźby pod moim adresem i pobicia przez tzw. “nieznanych sprawcόw”. Te ostatnie przydarzały mi się kilkakrotnie, ale opiszę tu tylko jedno, ktόre miało miejsce w Olkuszu na ulicy F. Nullo u zbiegu z ul. Kościuszki. Było to letnią porą, nie było jeszcze ciemno, ale już zmierzchało, ulica byla pusta. Wszystko rozegrało się błyskawicznie.Wracałem do domu, gdy nagle, z piskiem opon zatrzymał się koło mnie jasny “Fiat 125 p”. Wyskoczyło z niego dwόch mężczyzn. Trzeci pozostawał przez cały czas za kierownicą samochodu. Jeden z nich podbiegł do mnie i bez jednego słowa zadał mi kilka ciosόw pięścią w twarz. Całkowicie zaskoczony upadłem na bruk. Kiedy się podnosiłem, samochόd odjeżdżał już z dużą prędkością.…
W warunkach zagrożenia odwaga cywilna nie jest zjawiskiem powszechnym, a i zrozumienie dla mojej uporczywej niechęci do komunizmu nie było duże. Pamiętam, jak niektόrzy pytali mnie w tamtym okresie: Edward, czy ty chcesz pokonać Związek Radziecki? A zadając mi to pytanie, wcale nie czekali na moją odpowiedź. Oni starali sie tym pytaniem uświadomić mi tylko, że stoję na straconej pozycji. Dawali mi do zrozumienia, że powinienem zmienić swόj stosunek do systemu, przynajmniej na obojętny i zająć się raczej sobą. Absurdalność tego pytania była dla mnie oczywista, ale byłem uparty i niezmiennie odpowiadałem: Tak!, poddanym Cesarstwa Austro-Węgierskiego też kiedyś wydawało się, że będzie ono trwać wiecznie. Ale nie ma nic wiecznego! Chciałbym widzieć dzisiaj, kiedy Związek Radziecki już nie istnieje, twarze ludzi zadających mi wtedy te pytania. Niestety, człowiek ktόry najczęściej mi je zadawał już nie żyje. Nie doczekał nawet rozpadu Związku Radzieckiego…Cόż, wiara w możliwość jakichkolwiek zmian, nie była wtedy powszechna. Panowały raczej marazm i beznadzieja. Aż pewnego dnia dopadły wreszcie i mnie. W sytuacji całkowitego braku perspektyw zacząłem przemyśliwać coraz częściej o opuszczeniu Polski. O otrzymaniu paszportu nie mogłem jednak wtedy nawet marzyć. Wobec tego, ponieważ wyjazd legalny nie był możliwy, zacząłem planować ucieczkę z PRL. Plan był bardzo prosty. Aż dziwię się, że nikt na to wcześniej nie wpadł. Szanse na jego powodzenie oceniałem wόwczas na 95%. To dużo. Gdyby doszło do jego realizacji i gdyby zakończył się sukcesem, byłaby to jedna z bardziej spektakularnych ucieczek zza “żelaznej kurtyny”. Na szczęście, plan ten nie wyszedł nigdy poza fazę przygotowań logistycznych. Na szczęście, bo zawsze przecież istniało ryzyko wpadki, a co za tym idzie długoletniego więzienia. Ale wcześniej…, wcześniej papież – Polak, Jan Paweł II przybył z pierwszą pielgrzymką do Polski, a wkrόtce potem w kraju wybuchła “Solidarność”! I nic w Polsce nie było już takie samo…Zobaczyłem nagle jak wielu nas jest. Plan ucieczki odłożyłem więc do …lamusa.




Komentarze
Pokaż komentarze